W sprawie „Scenariusza Achmetowa” dla Donbasu 12 maja

W sprawie „scenariusza Achmetowa” dla Donbasu.

Grupa Metinvest pana [Rinata] Achmetowa wezwała władze ukraińskie do zaprzestania operacji antyterrorystycznej, w szczególności w Mariupolu. „Uważamy, że ukraińscy wojskowi, a także inni uzbrojeni ludzie powinni bezzwłocznie wycofać się z miasta” – oświadczono u Achmetowa. Jednocześnie w Metinvest zakomunikowano, że „dla utrzymania porządku w Mariupolu Grupa Metinvest wspólnie z milicją miejską tworzy drużyny ludowe spośród pracowników kombinatów metalurgicznych”.

Scenariusz ten inaczej niż prowokacją nazwać nie można. A oto dlaczego.

Po pierwsze, biznesmen Achmetow nie ma żadnego prawa do tworzenia prywatnej armii. Zrównywanie tej działalności z działalnością gubernatorów obwodów Ukrainy byłoby niewłaściwe, bowiem ci ostatni mają prawo uczestniczenia w tworzeniu oddziałów obrony terytorialnej (zgodnie z ustawą „O zatwierdzeniu dekretu prezydenta Ukrainy »O częściowej mobilizacji«” i dekretu prezydenta »O zatwierdzeniu Przepisów o obronie terytorialnej Ukrainy«”). Przy czym wspomniane oddziały obrony terytorialnej musza wchodzić w skład legalnych formacji zbrojnych Ukrainy.

Metinvest tworzy zaś jakieś niezrozumiałe „drużyny ludowe”, które nie mają żadnego statusu prawnego i będą podporządkowane, jak należy sądzić, osobiście panu Achmetowowi. W związku z tym nie jest jasne czym z punktu widzenia prawa „drużyny” Achmetowa różnić się będą od formacji prorosyjskich terrorystów na Donbasie.

Po drugie, nie są zrozumiałe powody, dla których Metinvest nie uznaje prawa ukraińskich organów ochrony prawa i innych struktur siłowych do zapewnienia praworządności i porządku prawnego na Donbasie jako terytorium Ukrainy. I dlaczego prywatna armia Achmetowa ma więcej praw do wykonywanie takiej działalności.

Po trzecie, Metinvest opowiada się za wycofaniem z Mariupola „ukraińskich wojskowych i innych uzbrojonych ludzi”. Ale jednocześnie jest orędownikiem pełnej kontroli w mieście ze strony swoich „drużyn”. Jeśli te „drużyny” są uzbrojone, to nie wiadomo skąd Metinvest wziął broń i na jakiej podstawie rozdał ją cywilom. Jeśli nie są uzbrojone, to wykorzystywanie ich w mieście przeciwko uzbrojonym terrorystom jest prowokacją.

Po czwarte, absolutnie nie jest zrozumiałe zapewnienie Metinvest, że „drużyny” Achmetowa tworzone są „wspólnie z milicją miejską”. O jakiej „milicji miejskiej” jest mowa? O tych lokalnych pracownikach MSW, którzy pobłażają terrorystom i są zdrajcami? Jakież oni mają prawo do udziału w tworzeniu formacji zbrojnych nie przewidzianych w prawie ukraińskim?

Generalnie stwierdzamy, że oświadczenie Metinvest jest absolutnie niezrozumiałe i prowokacyjne. Widzimy, że zarówno pan Achmetow, jak też niektórzy inni oligarchowie Donbasu, narzucają Ukrainie swój scenariusz. Scenariusz ten rodzi szereg poważnych wątpliwości, w pierwszej kolejności dotyczących jego zbieżności z interesem narodowym Ukrainy.

grupa „Opór Informacyjny”

 

DT 12 maja

Dmytro Tymczuk,

12 maja

http://sprotyv.info/news/279-itogi-12-maya

Tłumaczenie: Pawło Kost, az

 

Złe wieści:

1. Chłopaczki z klubu zainteresowań terrorystycznych pod nazwą „Doniecka Republika Ludowa” oświadczyli o swojej „niezawisłości” i poprosili o przyjęcie w skład Rosji.

To wiadomo: gdzie mają się wpraszać, jeśli wszystko i tak było robione na zamówienie i za pieniądze Kremla? I w każdym razie, w regionie oprócz Rosji specjalnie nie widać państw terrorystycznych.

Putinowi na razie nie zabrakło rozumu by nie uznać bezpośrednio wyników pseudoreferendum, przeprowadzonego wczoraj w bramach przez wesołych alkoholików z „DRL”. Jednocześnie Moskwa oświadczyła, że „szanuje” jego wyniki. Chociaż zdrowie psychicznie i poszanowanie tej kpiny wzajemnie się wykluczają.

Putin znowu prowadzi podwójną grę. Z jednej strony nie szuka kłopotów na Zachodzie, który kategorycznie nie uznał „referendum”. Ale z drugiej strony Moskwa może w każdej chwili jednak uznać DRL i wprowadzić na Ukrainę wojska. Pole dla manewru pozostawiono.

2. Od razu po „referendum” jeden z rosyjskich nasłanych kozaczków natychmiast ogłosił się Głównym Dowodzącym i wypowiedział Ukrainie wojnę. Co prawda, od razu jego koledzy od butelki, przepraszam, sojusznicy wyparli się wypowiedzenia wojny.

Dla mnie interesującą jest następująca rzecz. Cała ta hołota uważa władze ukraińskie i patriotów ukraińskich za „protegowanych Waszyngtonu i Zachodu”. Może by tak od razu wypowiedzieli wojnę NATO. Byłoby śmieszniej.

Złe w tym jest to, że „głównodowodzący DRL”, któremu z definicji pasuje dowodzenie sąsiadami z sali szpitalnej, nie siedzi w szpitalu psychiatrycznym pod nadzorem sanitariuszy, a swobodnie się szlaja po ukraińskiej ziemi.

Ciekawe też jest to, że uciekinier Janukowycz także głosi, że Kijów powinien wycofać wojska ukraińskie z obwodów ukraińskich i właściwie uznał „DRL”. Ten dzięcioł nawet mózgu nie włączył: jeśli się uważa za „legalnego prezydenta”, to też jest Głównodowodzącym. Podczas gdy to miejsce w „DRL” już zostało zajęte przez rosyjskiego kozaczka. Wybacz, Witia.

Dobre wieści:

1. Miasta Donieck i Łuhańsk Obwodu Dnipropetrowskiego mogą liczyć na dalszy rozwój w składzie zjednoczonej Ukrainy.

Mam na myśli alternatywne referendum o przyłączeniu Obwodów Łuhańskiego i Donieckiego do Ziemi Dniepropietrowskiej. Sądząc po wstępnych oficjalnych danych tego referendum (ok. 70% za przyłączeniem do Obwodu Dniepropietrowskiego), mieszkańcy Ziemi Donieckiej i Łuhańskiej bardzo się starają zapomnieć o „DRL” jak o strasznym śnie.

Podobne wyniki uzyskano w trakcie referendum-plebiscytu na Donbasie – za jednością Ukrainy.

Nie mamy podstaw, by nie wierzyć organizatorom tych dwóch referendów nie. Mają przynajmniej normalne karty do głosowania i protokoły komisji z pieczątkami, proces głosowania był w należny sposób zorganizowany. A nie jak w „DRL” – świstki papieru toaletowego o hucznej nazwie „karta do głosowania”, przeliczone w garażach przez szajki obdartusów.

2. W Europie już wyraźnie zrozumieją, kto jest kim w czasie kryzysu na Ukrainie

Dziś szwedzki minister spraw zagranicznych Carl Bildt oświadczył: „Prezydent Putin powiedział dwie rzeczy: po pierwsze, żeby tak zwane referendum zostało przełożone. Tak się nie stało… Po drugie, że wycofa wojska rosyjskie z granicy. Tak się nie stało… Powinniśmy sądzić o Moskwie nie na podstawie słów, lecz czynów”.

Złote słowa. Każdy europejski urzędnik i polityk powinien je zanotować.

3. Dzisiaj na konferencji prasowej dziennikarze trollowali A. Jefremowa, przewodniczącego klubu parlamentarnego Partii Regionów (który, nawiasem mówiąc, powiedział, że nie uważa, iż separatystyczne „referendum” to farsa). Długo i usilnie proszono go, aby powiedział, jak wraz z Achmetowem finansuje prorosyjskich terrorystów.

Jefremowowi było bardzo niezręcznie i stale zaprzeczał.

Jeszcze ciekawiej wyszło z Achmetowem. Tzw. „gubernator ludowy”, przywódca separatystów P. Gubariew opowiedział rosyjskim mediom, że Achmetow finansował separatystów w Doniecku. Partia Regionów natychmiast stanęła w obronie Achmetowa i wyzwała Gubariowa od szaleńców, łajdaków i aferzystów.

Achmetow – to odrębny temat. Tutaj zaś interesujące jest to, że lider frakcji „Partii Regionów” Jefremow, broniąc separatystów, w rzeczywistości broni łajdaków i aferzystów, jak ich nazywa sama Partia Regionów. Czy ci ludzie mają kolei w głowie?

Dzisiaj p.o. prezydenta O. Turczynow oświadczył, że sąd może zakazać działalności Komunistycznej Partii Ukrainy w związku ze wspieraniem przez nią separatystów i przeprowadzeniem pseudo-referendum.

Obiema rękoma głosuję „za” . Całej tej anty-ukraińskiej zgnilizny trzeba było się pozbyć juz dawno.

DT 8 maja

Tłumaczenie:

Pawło Kost, az

(tłumacze są ci sami)

 

Bracia i siostry! Wybaczcie, dziś podsumowanie trochę wcześniej ze względu na przyczyny organizacyjne. Mam nadzieję, że nic złego do końca dnia się nie wydarzy. Dobrego – proszę bardzo. I tak, podsumowanie 8 maja.

Złe wieści:

1. W Łuhańsku i Doniecku prorosyjscy klauni głośno nazwawszy się „radami ludowymi” (choć bardziej pasuje „kluby miłośników alkoholu” lub „pojemniki wielbicieli pieniędzy Putina”) zdecydowali się jednak przeprowadzić swoje show pod tytułem „referendum niepodległościowe” tych obwodów.

Dzisiaj w nocy w drukarniach  Donbasu dobrzy ludzie spalili w diabły ponad milion przygotowanych kart do głosowania. Ale w Moskwie pieniędzy w bród. Wydrukują jeszcze.

Ogółem, po nadchodzącym zaostrzeniu 9 maja należy przygotowywać się do wydarzeń po 11 maja, na kiedy wyznaczono to „referendum”. Scenariusz jest znany z Krymu: prawie  100% społeczeństwa „zagłosuje” za „niepodległością”, a później wujek Wowa zajmie się „ochroną wyboru narodu”.

Jeśli ten cyrk separatystyczny nie zostanie przerwany teraz, później będzie o wiele trudniej.

2. Z terytorium Rosji przez punkt kontroli granicznej udało się wjechać samochodowi pancernemu „Tygrys” – podarunkowi dla separatystów od Żyrynowskiego. Potem jeździł po Łuhańsku.

Przypadek skandaliczny. Ale tutaj chciałbym podzielić się naszymi wspólnymi zatrważającymi obserwacjami.

Trzeba przyznać, że niezawodność ochrony granicy z Federacją Rosyjską w Obwodach Łuhańskim i Donieckim jest pod znakiem zapytania. Z jednej strony korupcja nigdzie nie zniknęła. Ale znacznie większym problemem jest to, że pogranicznicy nie mają znaczących sił i środków, aby samodzielnie poradzić sobie z dużymi grupami ekstremistów lub, tak jak w tym przypadku, z techniką pancerną.

To jest zadanie dla innych struktur siłowych, które powinny wzmocnić pograniczników. Jeśli tego współdziałania nie będzie, to problemu granicy nie uda się rozwiązać.

3. Putin zebrał dziś prezydentów swoich państw satelickich z OUBZ – Kazachstanu, Białorusi, Armenii i Kirgizji. Zdecydował się pokazać im manewry „potiomkinowskie” wojsk rosyjskich. Wyprowadzili poważną broń – wyrzutnie rakietowe TOS-1. Wydał rozkaz otworzenia ognia.

I… niespodzianka. Nic nie wyszło.

Ja bym na miejscu Rosjan się zmartwił, bo ich cudowny lider, który w głowie ma tylko czołgi, ma jeszcze przycisk jądrowy. Jeśli ten maniak przygotowujący się do walki z całym światem zdecyduje się nacisnąć ów przycisk, to Ural na pewno przestanie istnieć. Obwód Moskiewski także. Bo ręce walecznych żołnierzy rosyjskich rosną nie z tego miejsca, z którego u wszystkich normalnych ludzi.

Złe w tym jest to, że Putin nie próbuje zaimponować światu wysokimi technologiami, efektywnym rolnictwem czy kulturą Rosji. Ten szaleniec nie potrafi niczego innego poza pokazem broni. Nawet jeśli ta nie zawsze  działa.

Dobre wieści:

1. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy [Andrij] Parubij oświadczył, że wczorajszy komunikat Putina o przeniesieniu „referendum” rosyjskich separatystów jest aferą polityczną.

Ukraińskie władze doskonale rozumieją, że słowa Putina są kłamstwem, za którym nie stoi nic oprócz podłych planów uśpienia czujności Kijowa. A to znaczy, że operacja antyterrorystyczna będzie kontynuowana do tej pory dopóki terroryści rosyjscy się nie uspokoją. W areszcie lub leżąc w ziemi Donbasu, która wiele wycierpiała.

Wiadomo, w kłamstwie Putina nie ma nic dobrego. Ale to, że władze ukraińskie w nie nie wierzą i są gotowe kontynuować ratowanie Ukrainy jest niewątpliwym plusem.

2. Dzisiaj do południa  zakończyliśmy monitoring przygotowań regionów do możliwych prowokacji jutro – 9 maja. Ogólny wniosek jeśli nie uspokaja, to co najmniej daje nadzieję.

Tak, jest sporo słabych punktów. Ale ogółem resorty siłowe i lokalne władze podejmują działania, aby tragedie podobne do wydarzeń w Odesie 2 maja się nie powtórzyły .

Oczywiście, zarzekać się nie można. I nie oczekujemy, że Dzień Zwycięstwa minie lekko. Trzeba być gotowym do wszystkiego, zwłaszcza na Donbasie.

3. W przededniu Dnia Zwycięstwa w prorosyjskich sieciach społecznościowych pojawiła się informacja, że w sadzie Aleksandrowskim na Kremlu jedyną tablicą upamiętniającą miasta bohaterskie w centrum Moskwy, której nie udekorowano kwiatami, jest tablica Kijowa.

Już kilka godzin po pojawieniu się tego komunikatu tablica miasta bohaterskiego Kijowa była zasypana kwiatami.

Jednak  także w Moskwie są ludzie zdrowo myślący. Dziękuję im. Koniec końców, Dzień Zwycięstwa jest naszym wspólnym świętem. I my, grupa „Opór Informacyjny”, składamy życzenia w tym dniu Wam wszystkim, moi bracia i siostry!

I na przyszłość. Zwyciężyliśmy nazizm Hitlera, zwyciężymy również nazizm Putina.

Opracowanie: Duszyczka Irenka

DT 7 maja

Bracia i siostry, podsumowanie 7 maja.

Tłumaczenie: Pawło Kost, az

Opracowanie: Duszyczka Irenka

 

Złe wieści:

1. Im bliżej 9 maja, tym bardziej zatrważające sygnały otrzymujemy o szykowanej aktywizacji ekstremistów prorosyjskich. Chociaż teraz również trudno je nazwać pasywnymi.

Najgorsze jest to, że na tym tle Putin rozpoczął kolejną grę. „Porady” dla separatystów dotyczące odłożenia referendum, niemalże gotowość uznania wyborów prezydenckie na Ukrainie – chłopaka dosłownie podmienili.

Ale kłamstwo szefa Kremla o jakoby mającym miejscu wycofaniu wojsk rosyjskich z granicy z Ukrainą nie pozwala się łudzić. Wojsk nikt nie wycofywał. A to znaczy, że uspakajające i niemal pokojowe oświadczenia Putina są raczej show dla najbardziej naiwnych.

Sensu tej gry na razie nie rozumiemy. Ale wiadomo, że nie można spocząć i trzeba być czujnym.

2. Geografia zagrożenia ekstremizmu zatacza szersze kręgi.

Dzisiaj włączyliśmy do „czerwonej” strefy (zagrożenie ekstremizmem – 5 i więcej p. w 10- skali dziesięciopunktowej ) Obwód Zaporoski, gdzie wcześniej oceniano zagrożenie na 4 punkty.

Co prawda, obniżono zagrożenie w Obwodzie Charkowskim – spadło ze strefy „czerwonej” do „żółtej”. Tak więc ogółem jest remis. Jutro zaprezentujemy infografikę.

3. Dzisiaj na konferencji prasowej szef Centrum Antyterrorystycznego przy Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy [Wasyl] Krutow oświadczył, że podczas OAT zginęło 14 ukraińskich wojskowych, a 66 zostało rannych.

Mamy nieco inne dane, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że każdy dzień walki jest okupiony życiem ludzkim.

Chłopcy, którzy zginęli są Bohaterami. Niech spoczywają w pokoju.

 

Dobre wieści:

1. Dzisiaj przeprowadziliśmy niewielki monitoring dotyczący przygotowania regionów do możliwych prowokacji w Dniu Zwycięstwa-9 maja.

Sytuacja jest lepsza, niż można było tego oczekiwać. Niezbyt optymistyczny obraz jest jedynie w Obwodach Donieckim i Łuhańskim.

Szczególnie pozytywnie wypadł Charków i obwody południowe (przede wszystkim obwód odeski i mikołajowski, nieco mniej pozytywnie – chersoński). Prowadzona jest tutaj zarówno ze strony resortów siłowych, jak i lokalnych władz bardzo wytężona praca ukierunkowana na przeciwdziałanie zagrożeniu. (o obwodzie dniepropietrowskim nie wspominam – tutaj władze lokalne od samego początku pokazały się z jak najlepszej strony).

Na przykład, dzisiaj do Odessy przyjechał specjalny batalion milicji „Kijów-1”, utworzony z ochotników. Ministerstwo Obrony prowadzi działania na całej linii – myślę, że jutro będziemy mogli o nich zakomunikować.

2. Operacja antyterrorystyczna. Nareszcie dzisiaj otrzymaliśmy pełną informację, która pozwala złożyć puzzle. Otrzymaliśmy całkowite potwierdzenie naszych obaw dotyczących przyczyn zdecydowanie niedostatecznej efektywności OAT.

Nasze poprzednie pretensje wobec dowództwa OAT i o współdziałanie resortów siłowych okazały się w pełni uzasadnione. Pozytyw polega na tym, że dostrzegliśmy też istotne wysiłki czynione z samej „góry” ukierunkowane na zlikwidowanie problemów.

Główny problem kryje się w kadrach. Nasi generałowie, przywykli do „luzu”, nie potrafią podejmować decyzji i panicznie boją się odpowiedzialności. Cieszy to, że wśród nich jednak są też osoby adekwatne. Choć z opóźnieniem, to jednak powoływane na kluczowe stanowiska.

Myślę, że dziś w tych mrocznych i ponurych dla Ukrainy okolicznościach rodzi się nowe pokolenie ukraińskich wojskowych. Dowódcy i naczelnicy, którzy są gotowi brać na siebie odpowiedzialność. I żołnierze gotowi nie słowem, a czynem bronić swego państwa i narodu.

Niestety te narodziny opłacane są krwią.

3. W wyniku napadu separatystów na autobus z bojownikami batalionu milicji „Azow” został schwytany „minister obrony” tzw. donieckiej republiki ludowej I. Kakidzianow.

Czy to tylko mi się tak wydaje, czy ekstremiści donbascy są w rzeczy samej idiotami? Trzeba było się naprawdę postarać „atakować” tak, aby stracić swojego głównego „dowódcę”. I jeśli ich „minister obrony” jest takim indywiduum, to czego można oczekiwać od „szeregowych”? Szczerze mówiąc, jakaś dziwna jest ta ich „armia”.

4. SBUskłada sprawozdanie: w Odessie wykryto działalność pralni brudnych pieniędzy, która finansowała zamieszki 2 maja. Za finansowanie, jak też należało oczekiwać, odpowiada „Rodzina” Janukowycza.

To nie jest tajemnica: im więcej kanałów finansowania ekstremistów zostanie zamkniętych, tym więcej szans na sukces w walce z nimi. Bez pieniędzy nie będzie terroru pod flagą Federacji Rosyjskiej. I wszystkie swoje idee „ruskiego mira” pan Putin i jemu podobni mogą mocno zwinąć i wsunąć tam, gdzie wcześniej włożyli normy prawa międzynarodowego.

Solidarni z narodem Ukrainy