DT 6-12 października

Bracia i siostry, podsumowanie 6-12października.

Złe wieści:

1. Terroryści mają zamiar żyć długo i szczęśliwie pod postacią nowotworu złośliwego na ciele Ukrainy. Aktywnie szykują się do zimy, po drodze korzystając z tzw. „zawieszenia broni” w celu osiągnięcia maksymalnie możliwej integracji z Rosją. Moskwa po cichu popiera takie dążenia marginesu Donbasu – przecież o to właśnie chodziło, gdy się pojawił konflikt.
Otóż, 7 października „DRL” ogłosiła o powstaniu swego „Banku narodowego” (bardziej na miejscu byłoby określenie: „Pierwszy Rosyjski Bank Terrorystyczny”). Później „premier DRL” A. Zacharczenko oświadczył, że system bankowy „DRL” zostanie połączony z rosyjskim, dzięki czemu, jak uściśliło to przedziwne stworzenie, „zaczną być wypłacane emerytury i pensje, gospodarka się zaktywizuje”. Wcześniej „Minister Edukacji Narodowej DRL” I. Kostienok palnął, że „DRL” utworzyła rachunki korespondencyjne w
bankach rosyjskich i „może wykonywać praktycznie wszystkie operacje finansowe”.

Mówiąc prościej, terroryści po raz kolejny otwarcie ogłaszają (a media rosyjskie z radością transmitują takie odezwy): jesteśmy projektem Moskwy, finansuje nas Moskwa i będziemy żyli, siedząc na jej karku. Świat nie reaguje na to, że Rosja otwarcie wspiera finansowo terroryzm, który sama powołała do życia.

2. Rada Najwyższa Ukrainy zmieniła granice rejonów (pol. powiatów): Nowy Ajdar, Sławianoserbsk, Popasna i Perewalsk w obwodzie ługańskim. Sens jest zrozumiały: chodzi o przyłączenie do terenów, kontrolowanych przez władze, miejscowości w tych powiatach, których centrum znałazło się na terenie okupowanym.

Ten krok władz świadczy (nie wprost) o tym, że nikt nie ma w planach wyzwolenia Donbasu w najbliższym czasie.Nie o to jednak chodzi. Z jednej strony, jak mądrze zauważają władze lokalne, zmiana granic powiatów pozwoli na to, że na tereny kontrolowane przez władze ukraińskie zostaną skierowane pieniądze, przeznaczone na wypłatę pensji, rent i emerytur. Z drugiej strony, tego jednak za mało, by się zatroszczyć o „tereny przyfrontowe”. Jeżeli Ukraina będzie zwyczajnie wypłacała pensje i emerytury, zasiłki i stypendia, a nie będzie próbowała z ludźmi rozmawiać i przekonywać ich do swoich racji, tereny te pozostaną beczką prochu, gdzie ludzie z pianą na ustach nadal będą „doili” Kijów, marząc o „ŁRL” i przyłączeniu się do Rosji.

Nawet jeżeli na razie „zamrozimy” konflikt na Donbasie, „teren przyfrontowy” powinien zostać objęty szczególną uwagą. Należy przeprowadzić całkowitą lustrację lokalnych organów władzy i stróżów prawa, mają tu panować szczególne warunki ekonomiczne, a władze powinny wspierać powstawanie firm i lokalny biznes. Przy tym należy działać w ten sposób, by ludność miejscowa zmieniała swe poglądy na proukraińskie, tworząc organizacje i ruchy, popierające jedność Ukrainy. Będzie to podstawą do tego, by
twierdzić, że „teren przyfrontowy” jest obrazkiem „sukcesu” Ukrainy, w przeciwieństwie do bandyckiego, głodnego i bezrobotnego piekła „ŁRL” i „DRL”.
Dziś na tzw. „tereny wyzwolone” z Doniecka i Ługańska wyjeżdżają setki i tysiące fachowców, pragnących jednej rzeczy: spokojnej pracy. Powinniśmy im to umożliwić. Powinniśmy stworzyć wszelkie warunki do tego, żeby każdy mieszkaniec Donbasu marzył o życiu na Ukrainie (niestety, we wszystkich miejscowościach regionu takich osób jest na razie mniej, niż 50% ogółu mieszkańców). W walkach o Donbas jest to nie mniej ważne, niż czołgi i miotacze min.

3. Trwa negatywny rezonans wokół śledztwa, dotyczącego wydarzeń pod Iłłowajskiem. Jest aktywnie omawiane oświadczenie Prokuratury Generalnej Ukrainy o tym, że tragedia wydarzyła się z powodu dezercji 5. Batalionu Terenowego. Media przerzuciły odpowiedzialność za tę tragedię na [byłego] Ministra Obrony W. Hełeteja i Kierownika Sztabu Generalnego Mużenkę. Mówi się, że o masowym wtargnięciu wojsk rosyjskich, które później otoczyły Iłłowajsk i nasze pododdziały, było wiadomo jeszcze 23 sierpnia,
ale Sztab Generalny nie podjął żadnych działań.

Swoje myśli o tym, jak toczy się śledztwo, wypowiedziałem wcześniej. Mogę tylko dodać to, co wynika z naszych, – czyli Grupy „OI” – informacji. Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny dowiedziały się o inwazji rosyjskiej nie w ostatniej chwili – tu nasze dane pokrywają się z tym, o czym mówi Jurij Butusow. Śledztwo powinno jedynie ustalić dokładną godzinę nadejścia danych wywiadowczych i wyjaśnić, dlaczego generałowie byli bezczynni.

Nie znaczy to jednak wcale, że dowódcy pododdziałów, które się wycofały na setki kilometrów, mają zostać uznani za bohaterów i nagrodzeni medalami. Ewidentna generałów nie wyklucza możliwości zbadania win dowódców ogniwa średniego, a być może, także młodszego. Wówczas będzie można mówić o sprawiedliwości.

O oświadczeniach Prokuratury Generalnej Ukrainy. Ta instytucja nie jest prawdą w ostatniej instancji. Prawda w ostatniej instancji – to Sąd Najwyższy. Śledztwo nie zostało zakończone. Kiedy nam zostanie odczytana cała lista oskarżonych, kiedy się dowiemy, jakie są wnioski organów ochrony prawa na podstawie wyników pracy sądu i – co najważniejsze! – kiedy swój wyrok ogłosi sąd, jedynie wówczas można będzie sądzić o obiektywności oceny prawnej tych wydarzeń. Mam wielką nadzieję na to, że
śledztwo i sąd będą obiektywne – są wszelkie podstawy do tego, by mieć taką nadzieję. Wydarzenie to osiągnęło bardzo duży rezonans (co jest w pełni usprawiedliwione).

 

Dobre wieści:

1. Prezydent Petro Poroszenko ogłosił, że na Donbasie zostały utworzone trzy linie obrony, aby wyznaczyć, na jakiej linii przecinają się wojska nasze i rosyjsko-terrorystyczne. Prezydent powiedział, że „nie można wpuścić terrorystów i dywersantów, burzących życie Ukraińców w pokoju”.

Nawiasem mówiąc, o konieczności utworzenia linii obrony mówiliśmy na początku „zawieszenia broni”, czyli ponad miesiąc temu. Gdyby te działania zostały rozpoczęte, możzbyt krwawe i burzliwe „zawieszenie broni” się nie skończyłoby się dla nas utratą nowych terenów (proponuję, żeby Państwo porównali mapy konfliktu, tworzone przez RBNiO na początku września i dzisiaj). Jeżeli natomiast umysły naszych strategów oświeciła myśl o podjęciu decyzji tak banalnej – jest to już sukces.

2. Putin nakazał wycofanie wojsk rosyjskich znad granicy z Ukrainą.

Ogólnie biorąc, Kreml już nie po raz pierwszy od początku wojny wydaje takie nakazy i rozkazy, mimo to na Donbasie po tych decyzjach jakoś dziwnie przybywa rosyjskich wojaków i broni. Jednak tym razem co najmniej od dwu tygodni obserwujemy częściowe wycofanie się pododdziałów rosyjskich z terenu Ukrainy, co daje powód do optymizmu. Obecnie na Donbasie rozrabiają głównie ugrupowania dywersyjno-wywiadowcze GRU FR i fachowcy spośród kadry wojskowej FR, będący w składzie tychże ugrupowań.

To zrozumiałe, że nikt już nie wierzy w to, iż Putin pragnie pokoju – wierzą mu chyba jedynie idioci. Jednak, jeżeli wiemy, że w ciągu kilku godzin Moskwa nie da rady zwiększyć liczby swych wojskowych na Donbasie, możemy w tym czasie utworzyć ugrupowanie, które będzie konieczne do utrzymania obrony (dopóki Kijów się nie zdecyduje na aktywne działania). Potem należy obserwować tereny przygraniczne FR i to, czy nie zaczęły się tam nowe „manewry szkoleniowe”.

3. Ministerstwo Obrony Ukrainy omawia z organizacjami społecznymi wspólny plan działania w celu utworzenia Sytemu Obrony Terytorialnej (SOT). Zostanie podpisane memorandum o wspólnych działaniach – jego tekst został już skierowany do Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Tworzona jest lista organizacji społecznych, które w przyszłości stworzą podstawę SOT.
Sam pomysł utworzenia „pełnowartościowego” SOT zamiast naprędce tworzonych batalionów terenowych, natychmiast wysyłanych „na front” jest najzupełniej dobry. Powstaje jednak kilka pytań co do wdrożenia tego pomysłu.

Jest zrozumiałe, że SOT ma być tworzony w trakcie reformy całego sytemu bezpieczeństwa narodowego i obrony państwa, być częścią tego systemu, uzupełniając armię i Gwardię Narodową jako podstawowe formacje wojskowe. Mechanizm tworzenia pododdziałów SOT ma być ustalony na mocy ustawy, z podaniem zasad naboru, ulg i wynagrodzenia dla żołnierzy, walczących w jednostkach sytemu, a ich przygotowanie ma się odbywać w ramach tzw. aktywnej rezerwy. Należy też opracować system przygotowania i współpracy tych pododdziałów z formacjami zbrojnymi.

Sporą część odpowiedzialności za SOT należy przełożyć na barki władz lokalnych – właśnie dlatego jest to obrona terytorialna. Wszyscy powinni znać swoje prawa, funkcje i ponosić swą część odpowiedzialności. Wówczas unikniemy machnowszyczyzny.

Zamiast tego Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny proponują kontynuowanie dzisiejszej wymuszonej improwizacji i chcą, aby obroną terytorialną zajęli się aktywiści (Ukraina, dzięki Bogu, nie narzeka na brak patriotów). Państwo mówi, że gdzieś tam, w czymś tam pomoże. Ludzie kochani, przecież już i tak wojna jest na barkach wolontariuszy. Chyba już dość – obywatele są zmęczeni stawianiem sobie pytań w rodzaju: po co nam jest potrzebne państwo i po co płacimy podatki? Państwu tak się spodobało to, że za nie działają patrioci, iż nadal jest gotowe ujeżdżać tego „woła roboczego”. Właśnie to jest przerażające – wygląda na to, że wojna niczego nie nauczyła naszych urzędników wojskowych.

4. Prezydent Ukrainy podpisał Ustawę lustracyjną. Parlament podjął w pierwszym czytaniu projekt Ustawy o utworzeniu Narodowego Biura Antykorupcyjnego.
Tego oczekiwaliśmy od razu po Majdanie. Trudno powiedzieć, ile w tych wydarzeniach jest lukru przedwyborczego – by się przypodobać wyborcom, a ile prawdziwego pragnienia władzy, by wyleczyć najcięższe choroby przewlekłe Ukrainy. Zrobiono pierwszy krok, jesteśmy u początku drogi. Wszystko inne zależy od nas.