DT 24 września

Bracia i siostry, podsumowanie 24 września

 

Złe wieści:

1. Wojska rosyjsko-terrorystyczne grają rolę frywolnej i zagadkowej dziewczyny z utworów Turgieniewa. Po pewnym obniżeniu liczby ostrzałów pozycji wojsk ukraińskich i obiektów cywilnych w ciągu wczorajszego dnia, od wczorajszego wieczora bojówkarze wzięli się za „rozejm” od nowa: szaleli w nocy, a dzisiaj w ciągu dnia intensywność ostrzałów znowu spadła.
W ciągu dnia napięta sytuacja utrzymywała się w rejonie miejscowości Donieck, Pisky, Kamianka, gdzie dokonywano ostrzałów pozycji i posterunków wojsk ukraińskich.
Wydaje się, że dzisiejszy spadek intensywności działań bojówkarzy nic nie oznacza. Jutro lub nawet tej nocy będą wariowali z nową siłą. O żadnym „pokoju” nie może być mowy.

2. Nie zdążyliśmy nawet zakomunikować o otrzymanej przez bojowników na Donbasie instrukcji od rosyjskiego Sztabu Generalnego nt. fałszowania „dowodów przestępstw” ukraińskich wojskowych, jak rosyjskie media zalały właśnie te „dowody”.
Tutaj mamy i kobiety ciężarne w mogiłach zbiorowych, i masowe rozstrzeliwania cywilów, brakuje tylko wizytówki propagandy FR w rodzaju ukrzyżowanych dzieci, albo lepiej – zbiorczego obrazku: ukrzyżowanych ciężarnych dzieci, żeby było bardziej przekonująco. „Winni” tych straszliwych zbrodni, według terrorystów i rosyjskich mediów, to Prawy Sektor i Gwardia Narodowa, a jak tu nich.

Widzimy, jak zawzięcie wykonują rozkazy Kremla zarówno lokalni bojówkarze, jak i dziennikarze rosyjscy. Mechanizm produkcji kłamstwa funkcjonuje jak w zegarku. Co ciekawe, lokalni terroryści poprzez te prowokacje pieką dwie pieczenie na jednym ogniu: dyskredytują ukraińskich wojskowych i jednocześnie spychają na nich swoje własne podłe przestępstwa.

3. Dzisiaj OBWE zaprzeczyło oświadczeniu centrum prasowego naszej komendantury operacyjnej „Północ” i RBNiO Ukrainy o tym, że auto misji OBWE zostało ostrzelane w obwodzie ługańskim.
Nie dotykalibyśmy tego tematu, gdyby przedwczoraj informacja o incydencie nie doszła do nas kanałami grupy „Opór Informacyjny” – upewniając się, że taką informacją dysponują nasi wojskowi, nie komunikowaliśmy o ostrzale pozostawiając to prawo oficjalnym organom. I tutaj masz ci los – OBWE się od tego odżegnuje.

Zupełnie dopuszczam, że pomyliliśmy się i my, i komendantura operacyjna „Północ”, i RBNiO. Wszystko jest możliwe. Ale problem polega na tym, że to jest już nie pierwszy przypadek dziwnego zachowania i oświadczeń obserwatorów OBWE w kontekście wydarzeń na Donbasie. Być może, te dziwactwa wyjaśnia fakt, że w OBWE „kwestią ukraińską” zajmują się między innymi obywatele Rosji?

Oto np. „skuteczny monitoring” granicy Ukrainy z Rosją zapewniają obserwatorzy OBWE, których prowadzi Departament Zagrożeń Przygranicznych OBWE. Na jego czele stoi Aleksiej Łyżenkow – wychowanek MSZ FR i przestarzałego propagandysty Ławrowa. Przepraszam, jak mamy to rozumieć?

Wydaje się, że ze strony Europy byłoby bardziej na miejscu, gdyby podobne stanowiska obecnie zajmowali przedstawiciele niezaangażowanej w konflikt strony trzeciej. Bo pojawia się zbyt wiele niewygodnych pytań.

 

Dobre wieści:

1. Według naszych danych ku końcowi dobiegają działania dotyczące gwarancji obrony Mariupola, od którego wojacy Putina z pewnością nie prędko się odczepią. Także podjęto działania co do zapewnienia obrony obwodu chersońskiego na granicy administracyjnej z Krymem. Choć warunki do ataku na kontynent dla okupantów nie są tutaj sprzyjające, to diabli wiedzą, jak mogą się zachować. Stworzenie pasa obronnego pokrytego obroną przeciwlotniczą jest najlepszym sposobem „rozejmu” z Rosjanami i
bojownikami.

Cieszy to, że nasze kierownictwo wojskowe nie myli rozmów o wirtualnym „pokoju”, „wycofaniu wojsk” i „stanie wstrzymania ognia”. Możliwe, że po raz pierwszy widzimy kroki wyprzedzające działania przeciwnika, a nie partyzantkę sytuacyjną po tym, jak dobrze rozgrzany kogut, precyzyjnie wycelował i z całych sił dziobnął nas.

2. Prezydent P. Poroszenko podpisał ustawę o zwolnieniu pomocy charytatywnej dla OAT od podatku dochodowego dla osób fizycznych. Jednocześnie stworzono rejestr wolontariuszy OAT.
Nie można powstrzymać krzyku radości: niemożliwe! Operacja antyterrorystyczna trwa już pół roku, wolontariusze tyleż samo czasu wyręczają w rozwiązywaniu zadań struktury państwa, a tu władza poszła na rękę wolontariuszom tak szybko i sprawnie. Cisną się łzy wzruszenia.

Sarkazm na bok: ta decyzja jest potrzebna i bardzo dawno oczekiwana. U nas czemuś państwo, niepragnące lub niepotrafiące stworzyć skutecznego mechanizmu zabezpieczenia tyłów dla wojska, dodatkowo stwarza różnego rodzaju przeszkody dla patriotów rozwiązujących ten problem. Wygląda to trochę idiotycznie. Wyjaśnienie tej sytuacji, nawet skrajnie powolne, nie może nie cieszyć.

Nawiasem mówiąc, ucieszyło także zarządzenie prezydenta o wysłaniu wojskowych z komendy uzupełnień do strefy prowadzenia operacji antyterrorystycznej w obwodzie donieckim i ługańskim. A na ich miejsce do komend uzupełnień powołano wojskowych uczestniczących w OAT, którzy zostali ranni.

Ach, gdyby tak jeszcze został utworzony  korpus z głównych „bohaterów” tej wojny – osób, zabezpieczających tyły, już dawno byśmy pili herbatę na ruinach Kremla.

3. Rozwiązanie sytuacji na Ukrainie będzie głównym priorytetem działań nowego sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, który 1 października obejmie stanowisko. O tym oświadczył „przyszły” sekretarz generalny NATO.
Nadzieję daje adekwatność, z którą pan Stoltenberg wyjaśnił swoje podejście. Jest to zarówno rozumienie niedopuszczalności zmian granic państwa przy pomocy siły wojskowej, jak i uświadomienie zagrożenia, jakie dla całego cywilizowanego świata niesie w sobie agresja Rosji. Niech mu Bóg pomaga.