DT 29 września

Bracia i siostry, podsumowanie 29 września

 

Złe wieści:

1. Na całego kontynuowana jest krwawa „walka o pokój” na Donbasie. W ciągu ostatnich trzech godzin (od 18.00 do 21.00) zanotowaliśmy 11 ostrzałów stanowisk wojsk ukraińskich przez wojska rosyjsko-terrorystyczne.
Bojówkarze, także wcześniej nie wyróżniający się adekwatnością, doszli do granic cynizmu. Dzisiaj zanotowaliśmy kilka przypadków, które się nie mieszczą w głowie. Wykorzystując to, że wojska ukraińskie otwierają ogień w odpowiedzi na ostrzały podczas szturmów, bandyci podprowadzają bliżej do naszych pozycji wyrzutnie rakietowe „Grad” i „walą” w kierunku kontrolowanych przez nas dzielnic. I jak tu udowodnić, że to nie Ukraińcy niszczą cywilów?
Dla propagandy rosyjskiej świadczone są wszystkie możliwe usługi. Łącznie z najkrwawszymi, które szczególnie podobają się Kremlowi.

2. Główny Urząd Dochodzeniowy Komitetu Śledczego Rosji wszczął sprawę karną co do „ludobójstwa rosyjskojęzycznych mieszkańców Obwodów Donieckiego i Łuhańskiego Ukrainy”.
Rosyjscy śledczy „odkryli”, że kierownictwo Gwardii Narodowej i ruchu „Prawy Sektor” nakazywało swoim podwładnym likwidację rosyjskojęzycznych obywateli zamieszkujących wschód Ukrainy. Z użyciem „Gradów”, artylerii i amunicji kasetowej. Ogólnie rzecz biorąc: zbrodnie rosyjskich najemników, armii i bojowników prorosyjskich Moskwa przypisała wojskom ukraińskim.
Tutaj nawet nie ma sensu się kłócić – kremlowscy klauni już nie wiedzą jak się tu bardziej poznęcać. Mamy tylko jedno pytanie: dlaczego te zbrodnie mają miejsce wyłącznie na terytorium kontrolowanym przez „DRL” i „ŁRL”? Robiąc dwa kroki od linii frontu w głąb Ukrainy, próżno szukać przedstawiciela „ludności rosyjskojęzycznej”, któremu z powodu posługiwania się językiem rosyjskim dzieje się krzywda. Nikt nawet nie depcze mu po nogach w tramwaju, nie mówiąc już o innych prześladowaniach.

3. Krzyki i jęki określonej części społeczeństwa wywołał demontaż pomnika Lenina w Charkowie. Prezydent miasta H. Kernes (nazywany przez mieszkańców miasta Giepą), całe życie miotający się między mądrymi i pięknymi, zaprzysiągł, że postawi demontowany pomnik ponownie. Jedni wylewają morze łez (wujka Wowę obrażono), a inni tańczą jigę.
Nie rozumiem, po co ta histeria? Gdyby miłośnicy Lenina, włączając w to Kernesa, tak dbali o pomnik, to sami dawno by przenieśli go tam, gdzie jest jego miejsce – np. na dziedziniec siedziby partii komunistycznej, a najlepiej na włości Symonenki – miejsca tam wystarczy. Ale dlaczego pomnik jednego z najkrwawszych i najbardziej autorytarnych „wodzów” w historii świata, który z głębi duszy szkodził Ukrainie, ma stać w centrum ukraińskiego miasta, do tego w postaci obrzydliwej i bezgustownej rzeźby? Szczególnie smutne jest to, że chodzi o Charków – wielkie miasto, bez którego nie można sobie wyobrazić historii naszego kraju. Myślę, że tym, którzy jęczą po stracie komunistycznej padliny, nic nie przeszkadza, żeby zebrali manatki i pojechali doi kraju, gdzie w samym centrum stolicy do tej pory jest adorowana na wpół rozłożona mumia Włodzimierza Iljicza. Na Ukrainie nadszedł czas zerwania z tą nekrofilią.
Tym, którzy utrzymują, że demontaż pomnika Lenina w żaden sposób nie wpływa na pomyślność narodu, odpowiem wprost. Nasz dzisiejszy świat – to świat symboli. Dopóki w głowach tkwią postacie z nudnej i tragicznej przeszłości, budowanie jasnej przyszłości nie ma sensu.

 

Dobre wieści:

1. Według danych ukraińskich wojskowych w ciągu ostatnich dwóch tygodni z niewoli uwolniono 468 naszych obywateli. A w ciągu ostatniego miesiąca uwolniono ponad 1000 cywilów i wojskowych, którzy znaleźli się w niewoli.
Niestety nie widzimy szczególnego pozytywu w obecnym „rozejmie” – Moskwa i terroryści ani nie myślą o powstrzymaniu krwawej jatki, urządzonej przez nich na Donbasie. Ale jeśli ten dziwny „rozejm” daje możliwość choćby skutecznego rozstrzygnięcia kwestii jeńców – dobre i to.

2. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy oświadczyła, że zgromadziła materiał dowodowy, pozwalający na postawienie przed sądem byłego prezydenta W. Janukowycza i jego szajki. Pozostaje dostarczyć oskarżonych do sądu.
Generalnie nie zawadziłoby przeprowadzenie pokazowego procesu zaocznego. Chodzi nawet nie o to, aby ocenić znaczenie historyczne tego potwora, którego już nawet Putin nie wyciąga na publikę jako „legalnego prezydenta Ukrainy”, bo z Janukowycza można już tylko kpić. Chodzi o to, żeby został pokazany mechanizm poniżenia mieszkańców Ukrainy i o nazwanie winnych z imienia i nazwiska.
Czy obecna władza ukraińska da radę dotrzeć do ostatniego trybiku w systemie Janukowycza i wyciągnie go na powierzchnię, żeby zniszczyć? Zobaczymy. Od Majdanu minęło ponad pół roku, demony przeszłości znów wyłażą na powierzchnię.

3. I znowu Charków. Tutaj wszczęto pierwszą sprawę karną za przekupywanie wyborców. W pomieszczeniu jednej ze szkół mieszkańcom tego miasta rozdawano paczki żywnościowe z dołączoną do nich ulotką z życzeniami od jednego z kandydatów do parlamentu, obecnego radnego rady miasta, znanego miejscowego działacza Partii Regionów.
Powiem szczerze – nasi politycy powinni się uczyć, że sympatie wyborców zdobywa się dzięki rozważnym decyzjom i mądrym działaniom, a nie paczkom. Wówczas polityka ukraińska zamieni się z targowiska w realną działalność państwową dla dobra narodu i państwa. Do tego oczywiście daleko, ale kto wie „Viam supervadet vadens” – Pokona drogę ten, kto nią idzie.