DT 17 września

Bracia i siostry, podsumowanie 17 września

 

Złe wieści:

1. Mamy do czynienia z negatywnymi zjawiskami wokół głośnej ustawy P. Poroszenki o „statusie szczególnym” rejonów Donbasu.
Wg naszych informacji, ustawa wywołała burzę emocji zarówno w „DRL”, jak i w „ŁRL” – te uznały ustawę za „zwycięstwo” nad „juntą ukraińską”. Nie o terrorystów jednak tu chodzi – ich zdanie od dawna nie interesuje nikogo – ani w Kijowie, ani w Moskwie. Ważne było, jak zareaguje Kreml – nie w oficjalnych oświadczeniach MSZ FR, a w tajnych rozkazach Szojgu dla wojsk rosyjskich na Donbasie. Sądząc z wydarzeń ostatniej doby, gdy teren lotniska w Doniecku szturmował specnaz GRU, jeżeli nie wydano im rozkazu do aktywnych działań, to do „zawieszenia broni” – również.

Oznacza to, że w Moskwie ustawa została uznana nie za osiągnięcie celu strategicznego, ale za etapowy sukces w agresji. To z kolei oznacza, że nie możemy odetchnąć pełną piersią, by móc rozwiązać konflikt na drodze pokojowej (uspokajając społeczność międzynarodową i mając minimalne szanse na sukces), nie mamy też czasu na przygotowanie kardynalnego siłowego rozwiązania problemu. Jest jednak szansa, że w najbliższych godzinach wojska rosyjsko-terrorystyczne otrzymają rozkaz uspokojenia się,
jednak prawdopodobieństwo jest równe temu, że Wałujew zajdzie w ciążę.

Tak czy siak, należy czynić to, o czym rozmawialiśmy wcześniej – tworzyć ścisłą obronę i zlokalizować źródło choroby. Zadziwiają rozmowy o tym, że wojskowi nie mają sprzętu inżynieryjnego – nie ma czym kopać rowów. Na ten przypadek Bóg przewidział mobilizację wysiłków. Od 15 lat nasz kraj jest w stanie permanentnej budowy, nawet w najmniejszym miasteczku są firmy budowlane, mające buldożery i koparki – więc w czym problem?

2. Jeszcze parę słów o tej ustawie. Tak, taka ustawa – to hańba dla Ukrainy – nie można temu zaprzeczyć. Trzeba jednak się przyznać do tego, że większą hańbą byłoby oddanie co najmniej całego Donbasu (nawiasem mówiąc, to zagrożenie nadal istnieje), przy czym stracilibyśmy o wiele więcej ludzi.

Putin kontynuuje swą grę, jednak spora część jego wojsk została wycofana z Ukrainy jeszcze przed uchwaleniem tej ustawy. Niestety, nasze władze owiały mrokiem tajemnicy wiele szczegółów dialogu z Moskwą wokół Donbasu, ludzie więc nie rozumieją, do czego została zobowiązana Rosja.

Za najważniejszy problem władzy ukraińskiej uważam to, że po 20 sierpnia wszystkie resorty siłowe otrzymały wskazówkę, by filtrowały informację o sytuacji w strefie konfliktu, przenikającą do mediów i nie dopuszczały negatywnej. W ten sposób władze wykopały sobie dołek: po przekonaniach, że wszystko OK i sytuacja jest „pod kontrolą”, ciężko jest wytłumaczyć, że tak naprawdę nie mamy możliwości sukcesywnej walki, dopóki Putin wspiera bojówkarzy. Ta ustawa się pojawiła, żeby jakoś wybrnąć z
sytuacji.
Otrzymawszy negatywny rezonans społeczny, władza pobiera lekcję prawdy. Nie wiem, czy dobrze ją odrobi.

3. W tym czasie, gdy wojska rosyjskie zabijają Ukraińców na Donbasie, garstka posłów ukraińskich, występująca pod nazwą „Ugrupowanie poselskie „O pokój i stabilność””, utworzona z posłów Partii Regionów i Partii Komunistycznej Ukrainy, polazła do Rosji.
W Dumie Państwowej FR otrzymała oklaski na stojąco. Historia powszechna nie zna zbyt wielu przypadków, gdy do stolicy państwa-agresora przybywają na klęczkach posłowie z państwa-ofiary agresji, by rozmawiać o „pokoju i współpracy”. Przewodniczący Dumy Siergiej Naryszkin, ocierając łzy radości, ściskał im dłonie i prosił, by przyjeżdżali ponownie.
Ci klowni rozmawiali o „odbudowaniu zaufania między naszymi państwami”. Płaczę razem z Naryszkinem. Widzę taki obrazek: w jakimś zaułku dwumetrowy typ spod ciemnej gwiazdy podrzyna gardło krewnemu przewodniczącego Dumy Państwowej FR, jednocześnie ze smutkiem w głosie pytając o to, jak mają z Naryszkinem „odbudować zaufanie”. Masz ci los – nie wiem, jak rozwikłać ten problem natury filozoficznej.

 

Dobre wieści:

1. Tymczasowa Komisja Śledcza Rady Najwyższej w swoim sprawozdaniu o wykorzystaniu środków, przekazanych na potrzeby wojska z budżetu i zebranych przez obywateli, poinformowała o podstawowych brakach w systemie wyposażenia armii – braku unifikacji, ignorowaniu realnych potrzeb żołnierzy, biurokracji i formalizmie. O tym poinformowała szefowa komisji I. Geraszczenko.
Zapomniano o bardzo ważnym aspekcie – totalnej korupcji. Największe walki z nią są jeszcze przed nami.
Jednak to, że system wyposażenia wojska nareszcie jest na celowniku władzy – bardzo dobrze. Oczywiście, trwa kampania wyborcza i wielu polityków wykorzysta ten temat, by się „pokazać”. Moim zdaniem, nie jest to aż takie ważne. Jeżeli z tego będzie chociaż jakikolwiek realny pożytek w postaci zmiany sytuacji – niech się tak stanie.

Dziś już dla nikogo nie jest tajemnicą, że bez pomocy wolontariuszy sytuacja w strefie konfliktu byłaby bardzo zła – resorty państwowe, delikatnie mówiąc, nie dają sobie rady. Jestem przekonany, że po tym, jak pomogą wolontariusze, przekazując kamizelki kuloodporne, wyposażenie, amunicję, etc., rozpocznie się oficjalne śledztwo w sprawie: kto i dlaczego jest winien temu, że „dziury” w wyposażeniu struktur państwowych łatają wolontariusze.

Wolontariat – to nasza siła i duma. Jednak nie warto zapominać, że ci ludzie wykonują pracę za innych. Ich wysiłek nie powinien usuwać odpowiedzialności z tych, którzy przerzucili swe funkcje na barki wrażliwych obywateli, pobierają pensję i zbijają bąki (pod warunkiem, że nie mają nic innego ciekawszego do roboty – z punktu widzenia prawa karnego). W innej sytuacji zabezpieczenie tyłów wojska zawsze będzie chore.

2. A propos, o ciekawszej pracy. W Dniepropietrowsku SBU zatrzymała oficera komisji wojskowej, biorącego łapówki i zwalniającego od mobilizacji obywateli, niechcących walczyć. Cena sprawy stanowiła 6 tys. hrywien. Po uiszczeniu tej kwoty lokalni pacyfiści otrzymywali zaświadczenie o niezdolności do służby w armii czynnej.

Czy wobec tego nie można przeprowadzić pokazowego procesu sądowego? Na fali mobilizacji komisje wojskowe przekształciły się w firmy komercyjne (zresztą, tak było wcześniej na każdym kroku), tylko cenniki usług na drzwiach nie wisiały. Należało bić tych gagatków po lepkich łapkach jeszcze w marcu – może wówczas mobilizacja przebiegałaby w sposób bardziej cywilizowany.

3. Do parlamentu USA wniesiono projekt ustawy o nowych sankcjach przeciwko FR i o wsparciu Ukrainy – tu jeden z punktów przewiduje przekazanie Ukrainie broni.
Na mocy ustawy, prezydent USA zostanie upoważniony do przekazania Ukrainie środków przeciwdziałania broni ofensywnej, włącznie z bronią przeciwczołgową, środki wywiadowcze (łącznie z samolotami bezzałogowymi), amunicję dla żołnierzy etc.
Rozumiemy, że projekt ustawy – to jeszcze nie ustawa. Jednak fakt pojawienia się takiego dokumentu w parlamencie USA – na tle stałej śpiewki UE o braku możliwości przekazania Ukrainie broni – daje nadzieję.