DT 16 września

Bracia i siostry, podsumowanie 16 września

 

Złe wieści:

1. Organizacje terrorystyczne „DRL” i „ŁRL” ogłosiły utworzenie „zjednoczonych sił zbrojnych Noworosji” z jednym „dowódcą naczelnym”.
Oczywiście, mogą utworzyć nawet siły międzygalaktyczne desantu gwiezdnego, ponieważ nazwa „zjednoczone siły zbrojne” w odniesieniu do tłumu narkomanów i kryminalistów brzmi aż nazbyt dumnie. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że żołnierzy rosyjscy na Donbasie mają dosyć min, miotanych do nich przez pijanych bojówkarzy i umierania pod „ogniem przyjaciela”. Naciskają na swoich kompanów – z pomocą Moskwy – żeby ci utworzyli jednolite organa kierownicze swych band. Czarę goryczy przelał
ostrzał przez bojówkarzy stanowiska Rosjan pod Debalcewem.
Poprzez utworzenie jednolitego kierownictwa bojówkarzy osiąga się cel, polegający na jakiejś tam współpracy wojsk rosyjsko-terrorystycznych. Dla nas jest to bardzo niedobrze, ponieważ w tej sytuacji skuteczność działań przeciwnika znacznie wzrasta.
Co prawda, nie można być pewnym, że drobni kryminaliści i pijaczkowie z Donbasu zaakceptują te reguły gry nie słowem, a czynem. Tam każdy uważa się za księcia i Carla Philippa Gottlieba von Clausewitza (jeżeli oni w ogóle wiedzą, o kogo chodzi – w co wątpię).

2. Wbrew porozumieniu, podpisanemu 12 września z UE i Ukrainą, Rosja ma zamiar wprowadzić cła na towary ukraińskie.
W Ministerstwie Gospodarki FR ogłoszono: rząd FR powinien zatwierdzić uchwałę o wprowadzeniu ceł dla Ukrainy, a potem odwołać jej wdrożenie – jeżeli Kijów i Bruksela spełnią swe obietnice o odroczeniu implementacji Umowy Stowarzyszeniowej z UE w części o strefie wolnego handlu.
Cóż – oto kolejny argument co do tego, że powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby Rosja – jeżeli chodzi o współpracę gospodarczą – znalazła się dalej, niż Zimbabwe. Zależność eksportowa i importowa od Moskwy może być do przyjęcia jedynie przy zakupie bałałajek i matrioszek. Wszystko inne jest zbrodnią przeciwko bezpieczeństwu gospodarczemu Ukrainy.

 

Dobre wieści:

1. Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła niecodzienne ustawy – „O statusie szczególnym niektórych rejonów obwodów donieckiego i ługańskiego” oraz „O amnestii bojówkarzy”.

Wybory lokalne na obecnie okupowanych terenach mają się odbyć 7 grudnia 2014 r. Na okres 3 lat zostaje wprowadzony tryb szczególny samorządu terytorialnego, jest gwarantowane swobodne korzystanie z języka rosyjskiego i innych, państwo sfinansuje wsparcie rozwoju społeczno-gospodarczego tych rejonów. Rady lokalne utworzą oddziały milicji ludowej. Ustawa „O amnestii” przewiduje zwolnienie od odpowiedzialności „członków jednostek zbrojnych” i osób, przeciwstawiających się prowadzeniu operacji
antyterrorystycznej.

Z jednej strony te ustawy bardzo śmierdzą „sprzedażą” Donbasu. Z drugiej strony, jest to krok, które władze musiały wykonać. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: mogliśmy doprowadzić rozpoczętą sprawę do końca i zetrzeć bojówkarzy w drobny mak (do czego wszystko szło), gdyby Putin nie rzucił na Donbas kohorty swego wojska. Ukraina nie dała rady się przeciwstawić tej nawale. Oczywiście, można zarządzić ogólną mobilizację, wydać broń setkom tysięcy obywateli i zalać Donbas krwią – ale nie wiem, czy
ten wariant byłby lepszy.
Osobiście uważałem i uważam, że drogą pokojową problemu Donbasu rozstrzygnąć nie można (w teorii można mu dać trochę swobody, a potem po cichu „przykręcać śruby”, jednak na taki scenariusz Rosja się nie zgodzi). Żeby zwyciężyć – potrzebujemy innej armii, którą dopiero będziemy tworzyli. Podwaliny zostały położone w trakcie OAT. Ustawa „O statusie szczególnym” – to wielokropek, nie kropka (zgodzę się, że ów wielokropek wywołuje wiele pytań, chociażby o finansowanie tych terenów). Najważniejsze – to stale pamiętać o tym, nie zasłaniając się problemami gospodarczymi oraz innymi okolicznościami.

Nie mniej ważna jest sprawa, czy ten prezent Kijowa zadowoli Moskwę i bojówkarzy? Oto jest pytanie?

Tak czy inaczej, należy w trybie pilnym umacniać linię obrony na granicy terenów okupowanych. Przyda się to w każdej sytuacji.

2. Rada Najwyższa i Parlament Europejski w jednym i tym samym czasie (za pomocą telemostu) ratyfikowały Umowę stowarzyszeniową Ukrainy z Unią Europejską.

Biorąc pod uwagę różnego rodzaju „ale”, można to uznać za zwycięstwo strategiczne Ukrainy. Od tej sprawy rozpoczął się Majdan. Droga do tej ratyfikacji była nie tylko walką „dobra ze złem” wewnątrz Ukrainy – sił Majdanu z dyktaturą Janukowycza, ale też z agresorem z zewnątrz. W żadnym kraju UE czy jej partnerów nie zginęło tyle osób (najlepszych synów i córek narodu), pragnących bycia w jednej rodzinie europejskiej.

Doskonale jednak wszyscy rozumiemy, że Umowa stowarzyszeniowa nie znaczy znalezienia się Ukrainy w Europie. Rewolucja w umysłach się nie skończyła. Mamy za co „dziękować” Putinowi – jego agresja spowodowała, że nasi współobywatele chcą teraz bycia w Europie bardziej, niż po wysłuchaniu wszystkich razem wziętych opowiadań o demokracji i wartościach europejskich.

3. I oto kolejna inicjatywa ustawodawcza – taki już był dzień. W bólach i cierpieniu Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła długo wyczekiwaną Ustawę lustracyjną.
Spora część posłów bardzo nie chciała uchwalenia ustawy o oczyszczeniu władzy. Pod murami Rady Najwyższej pilnowali tego zwykli Ukraińcy – ci, którym przyszłość kraju nie jest obojętna. Nawet przewodniczący parlamentu powiedział, że posłowie nie zostaną wypuszczeni z sali obrad, dopóki ustawa nie zostanie uchwalona. Uchwalili.

Jesteśmy ciekawi, jak bardzo ta ustawa będzie skuteczna. Widzimy, jak tu i ówdzie na wysokich stanowiskach pojawiają się osobnicy, jeszcze wczoraj liżący buty klice Janukowycza. Skuteczność ustawy zależy też od nas – zwykłych obywateli i społeczeństwa obywatelskiego. Już je mamy.