Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-04-26 11:55:34 Aktualizacja dnia: 2017-04-15 13:47:14
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!

Od Duszyczki Irenki - maj 2014 :-)

Niejaki Maksym z Facebook o wydarzeniach 2 maja 2014 r. w Odessie (widział wszystko na własne oczy)

O wydarzeniach 2 maja opowiadam własnymi słowami, w pierwszej osobie.

Zebraliśmy się (Euromajdan Odessy) o 15.00 na Placu Sobornym, chcąc ruszyć w marszu przez miasto. Chcieliśmy pokazać, że Odessato Ukraina.

Około 15.30 ulicą Grecką, od rzeźby Ateny w naszym kierunku ruszyła kolumna Aktywistów prorosyjskich, w pełnym rynsztunku bojowym.

Milicja ustawiła się dwiema żywymi tarczami, jedna blokowała nas (Euromajdan), druga – ich.

Jedni i drudzy szybko zaczęli wyrywać bruk uliczny i kostki poleciały w obie strony, ponad głowami milicjantów. Rzucano także świece dymne i głośne petardy.

Takie przerzucanie się kostką brukową trwało około pół godziny. Zaczęli wynosić pierwszych rannych. Nikt nie rozumiał, jak wygląda rzeczywisty układ sił.

Po upływie pół godziny grupa Euromajdanu zdecydowała się obejść Aktywistów od strony flanki, wzdłuż krótkiej ulicy Żukowskiego. Byłem w tej grupie.

Kiedy nasi ludzie obeszli ich z flanki, trzymając w ręku kostkę brukową, a między nami już nie było milicji, „aktywiści” zaczęli strzelać z pistoletów (!).

Osoby, znajdujące się na końcu naszej grupy, zaczęły uciekać, kilkoro nas upadło na ziemię i próbowaliśmy się ukryć za samochodami.

Aktywiści prorosyjscy ruszyli do kontrataku, zarzucając nas kamieniami i świecami dymnymi. Ogromna kostka upadła kilka centymetrów od mojej głowy, jej ułamek rozciął mi brew. Polała się krew, naprawdę się przestraszyłem.

Zrozumiałem, że nie dam rady spokojnie sobie poleżeć; jak tylko nasi zaczęli rzucać kostką w odwecie, udało mi się uciec do tłumu za rogiem.

Zobaczyłem tam pierwszego rannego od kuli. Chłopak miał przestrzeloną tętnicę, purpurowa krew tryskała z niej, jak z fontanny. Widziałem, że jest w szoku, ponieważ cały czas mówił, że nic mu nie jest. Zawołałem kilku chłopaków i przenieśliśmy go do naprędce urządzonego punktu opieki medycznej.

Kiedy wracałem z powrotem na ul. Żukowskiego, moim oczom jawił się najokrutniejszy obraz, jaki kiedykolwiek widziałem.

Nieżyjący chłopak leżał, przykryty flagą Ukrainy. Jakiś nieznany mężczyzna wyciągnął z jego kieszeni telefon komórkowy, zadzwonił do jego ojca i powiedział: „Pana syn został zastrzelony. Proszę przyjechać na ulicę Derybasowską i go zabrać”.

To, co zobaczyłem od razu po powrocie na ul. Żukowskiego – to sterczący z tłumu „aktywistów” prosorsyjskich, zasłonięty tarczami kałasznikow (!). Widziałem, że z niego strzelają do naszego tłumu.

Od razu zobaczyłem, jak padają ranni. Jednego z nich złapałem wraz z innymi ludźmi i próbowałem wynieść na bok. Człowiek ten miał przestrzeloną kamizelkę kuloodporną. Dostarczyliśmy tego pana do punktu opieki medycznej, urządzonego przez wolontariuszy. W tamtej chwili wszystkie stojące w pobliżu karetki były już przepełnione i rozjechały się.

Porównując podział sił, stwierdziłem, że nas, czyli Patriotów proukraińskich jest o wiele więcej, jednak siły prorosyjskie był o wiele lepiej uzbrojone i zorganizowane. Pomyślałem, że jeżeli mają dość broni, to wszystkich nas pozabijają lub zmuszą do ucieczki.

Jednak w tym jest pewien fenomen narodu ukraińskiego. Mimo że z tłumu prorosyjskiego zawzięcie strzelano, liczba osób, nacierająca na tych „aktywistów” stale rosła. Zasłaniając się koszami na śmieci i stolikami kawiarnianymi, ludzie stali naprzeciw karabinów, trzymając w ręku kostkę brukową.

Po upływie kilku kolejnych godzin zablokowaliśmy ruch „aktywistów” w całym obwodzie działań, przycisnęliśmy ich na ul. Greckiej i na niedobudowanym parkingu. Nie daliśmy im przejść, robiąc barykady ze wszystkiego, co było pod ręką.

Przez cały ten czas milicja nie robiła nic lub działała niezdarnie. Z całą pewnością można stwierdzić, że nie podejmowała żadnych działań w celu przerwania konfliktu i bójek.

Za kilka godzin z naszej strony poszły w ruch koktajle Mołotowa. Podjechał jedyny stojący tu wóz strażacki i zaczłą gasić fasady budynków, w które trafiły koktajle.

Nie wiem dlaczego, ale stało się tak, że strażacy porzucili wóz, w którym została wybita przednia szyba.

Ludzie Euromajdanu wsiedli do tego wozu, chcąc staranować tłum prorosyjski i zburzyć barykady. Wóz jednak utknął gdzieś przed tymi barykadami i nie udało się wykonać manewru.

Wyniosłem jeszcze jednego rannego – miał rozbitą głowę i był nieprzytomny. Ludzie Euromajdanu absolutnie nie byli przygotowani do walki. Nie licząc kilkudziesięciu osób z samoobrony, mających hełmy, nasi hełmów nie mieli – nie mówiąc o kamizelkach kuloodpornych.

Po jakimś czasie wystrzały z karabinów i pistoletów były coraz rzadsze, potem całkiem ustały. Zrozumieliśmy, żeaktywistomzabrałło naboi.

Patrioci ruszyli do ataku od placu Greckiego, dociskając „aktywistów” w kierunku placu Sobornego.

W tym czasie między nami stanęli milicjanci, część „aktywistów” zdołała uciec. Nasz tłum szybko przerwał ten „kordon” i Patrioci zaczęli gonić „aktywistów” wzdłuż całego placu.

Podbiegałem do złapanych „aktywistów” i dosłownie zasłaniałem ich sobą (widocznie po to, żeby nie było samosądu – przyp. tłumacza). Ludzie tłukli ich pałkami i nie było możliwe namówienie ich, żeby przestali. Pomagało jedynie zasłanianie „aktywistów” własnym ciałem.

Uratowałem w ten sposób trzy osoby. Były mniej-więcej „na chodzie”, ludzie odprowadzali ich do punktu opieki medycznej i już nie tłukli.

Sam za siebie mówi pewien fakt. Jeden z „aktywistów”, kiedy go już nie bili i doszedł do siebie, wyciągnął ogromny nóż i omal mnie nie dźgnął. Wywinąłem się, a on dostał po głowie kijem baseballowym. Nie broniłem go już.

Kiedy już „aktywistów” ostatecznie przepędzili, zobaczyłem, że ulice i plac są zalane krwią.

Patrioci stanęli w kolumnie i ruszyli w kierunku Pola Kulikowego, gdzie było miasteczko namiotowe separatystów.

Gdy tam dotarłem, namioty płonęły, zaś „aktywiści” zabarykadowali się w Budynku Związków Zawodowych.

Stamtąd, z okien, „aktywiści” zaczęli intensywnie strzelać do nas, stojących na placu. Na Polu Kulikowym zobaczyłem, że nasi ludzie też mają pistolety.

Wkrótce Budynek Związków Zawodowych został podpalony przez rzucane w niego koktajle Mołotowa. Stanął w ogniu, a „aktywiści” uciekli na trzecie piętro. Zrozumieliśmy, że jeśli nic nie zrobimy, spłoną.

Milicji nie było w ogóle. Najpierw milicjanci nic nie robili, po prostu stali, natomiast w stronę Pola Kulikowego nie ruszył nikt.

Bardzo szybko intuicja nam podpowiedziała, że należy tych ludzi ratować. Od momentu pierwszych podpaleń minęła godzina, ale żaden wóz strażacki nie dojechał.

Patrioci rozebrali scenę i przystawili dwie jej części do okien, żeby „aktywiści” mogli wyjść. Wielu naszych zaczęło się wdrapywać na górę, żeby ratować tych ludzi.

Niektórzy nie mogli wytrzymać i zwyczajnie wyskakiwali z okien trzeciego piętra, prosto na asfalt. To było okropne, ponieważ padając, zabijali się – nikt z nich nie wstawał.

Uratowani „aktywiści” zachowywali się… agresywnie (!). Niektórzy, od razu po tym, jak stanęli na ziemi, próbowali bić ludzi w ratującym ich tłumie. Nie wiem, czym się kierowali. Patrioci bili ich za to do utraty przytomności.

Moja siostra Daneczka i moja mama przez cały czas pomagały rannym. Jednego z mężczyzn uznano za zabitego, nakryto flagą i odniesiono na bok. Daneczka podbiegła, wyczuła tętno i okazało się, że ten pan żyje. Temu panu udzielono pierwszej pomocy, a następnie przekazano lekarzom.

Nareszcie przyjechały wozy strażackie i zaczęła podchodzić milicja. Strażacy działali poniżej krytyki. Nie spieszyli się i wyglądało na to, że się boją o własne życie, bo patrzyli, gdzie jest bezpieczniej.

Ludzie odbierali im drabiny, wchodzili na nie i sami ratowali „aktywistów”. Akcja ratownicza zaczęła przebiegać sprawniej i głównymi ratownikami byli ci, do których „aktywiści” strzelali godzinę temu. Można rzec, że na tym konflikt się zakończył.

Milicja mówi, że zginęło ponad 50 osób, myślę jednak, że rzeczywisty obraz odsłoni się przed nami za parę dni. Moim zdaniem, na pierwszy rzut oka było ponad 1000 rannych.

Przeżyliśmy koszmar, ale Odessa udowodniła, że Patriotów mieszka tu kilkadziesiąt razy więcej, niż „aktywistów” prorosyjskich. Ludzie – jak na Majdanie – zniszczyli przeciwnika swą przewagą liczebną i niespotykanym bohaterstwem.

Mam nadzieję, że sprawa separatyzmu i nastrojów prorosyjskich została zamknięta w Odessie na bardzo długo.

Tłumaczyła Irena Kulesza

Duszyczka Irenka

 

Wróć do strony głównej

Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017