Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2018-04-26 11:48:28 Aktualizacja dnia: 2018-04-09 16:16:04
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
[an error occurred while processing this directive]
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!
misje misje misje

Ks. Marek Gizicki o sobie, swoim powołaniu i pracy misyjnej.
tekst rozmowy z ks. Markiem - kliknij

   Na poczatku pragnę pozdrowić wszystkich, którzy będa czytać te listy ze stepów masajskich w Tanzani z miejscowości Orkesmet (lub jak piszą na mapie Ergasumet). Dziekuję Renacie Ślosarczyk za zachęcenie mnie do tego sposobu dzielenia się z innymi praca misyjną.
 
Przez to co tu bedzie pisane chciałbym przeprosić Boga za moje grzechy, uleganie slabościom przynoszące szkody pracy misyjnej oraz podziękować za łaskę powołania kapłańsko-misyjnego, rozwijającego się ciągle dzieki pomocy Jego woli. To powołanie rodziło sie w różnych środowiskach wśród ludzi mi życzliwych, którzy pomogli mi wyjechać i do teraz mi pomagających czy to modlitwą, czy materialnie, a nawet przez Swoje cierpienia. Jestem tylko  małym głosem tych wszystkich misjonarzy pracujących na wszystkich kontynentach świata, a szczególnie podziwiam tych, którzy pracują w cichości i zapomnieniu,
w wierze i nadziei,.że  tylko Bóg wie o ich pracy i będzie im nagrodą.

Pierwsze pierwiastki misyjnego ziarna to książki u moich bliskich z rodziny, którzy wspomagali misje, a wzamian otrzymywali od zgromadzeń misyjnych ich publikacje. Ja oczywiscie oglądałem imponujace zdjecia, bo na czytanie bylem za leniwy. Najwieksza misjonarka dla mnie w szkole podstawowej byla  Matka Matka Teresa z Kalkuty. Zobaczyłem o niej film na rzutniku z komentarzem na magnetofonie podczas katechezy w Kościele Bestwińskim. Katechiści ks. Antoni Zuziak oraz później ks. Jan Bryja byli wymagający, traktowali katechezę poważnie choć każdy na swoisty sposób i to bylo piękne. Pamietam jak któryś z nich opowiadał, że misjonarz musi jeść to co tubylcy i to z nimi przeżuwać jedzenie. To sformułowanie zadusiło we mnie jakąkolwiek chęć myślenia o misjach. Tak naprawdę to nie było później okazji do misyjnych zadumań, a misje zaczęły mi się kojarzyć tylko z misjami parafialnymi. W szkole średniej setki innych zainteresowań i mimo wielu znakomitych katechistów  w Komorowicach moje serce zostało głuche na mówienie o misjach, nawet o tych parafialnych.
Coś ruszyło w 1983 roku. Zacząłem chodzić na piesze pielgrzymki z Krakowa na Jasną Górę, gdzie pojawili się misjonarze z Indii. Byłem zdziwiony, że nic nie wspomnieli o Matce Teresie z Kalkuty. Póżniej okazało się, ze można mieć różne cele na misjach, a oni tylko podziwiali kulturę hinduizmu i zajmowali się jakimś eksportem i importem z Indii.
W 1984 roku wstąpiłem do Seminarium Duchownego w Krakowie. Na początku września byliśmy tylko pierwszy rocznik i po tygodniowych wykładach mieliśmy mały egzamin proforma. Ksiądz egzaminator zapytał mnie o pięć przykazań kościelnych i miałem kłopot je wymienić co zdziwiło profesora, a mnie przeraziło, że marzą  mi się wielkie rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy. Nie pamiętam czy na pierwszym czy na drugim roku ogłoszono, wieczorem przyjdzie misjonarz z Tanzanii zapraszamy na spotkanie na Podzamczu. Na 402 kleryków przyszło około 20. Tak oto po raz pierwszy zobaczyłem ks. Karola Szlachtę. Jego spokojne opowiadanie o misjach pozostawiło w mojej pamięci Tanzanię spokojną, z fasolą i prostym językiem. Nie wiedziałem wtedy, że to będzie mój pierwszy proboszcz na ziemi Afrykańskiej.
Na Manifestu Lipcowego 4 nie było koła misyjnego, grupa kleryków działała na Podzamczu 8. Na trzecim roku zamieszkaliśmy ze starszymi rocznikami i na czwartym roku była możliwość kilkutygodniowych zajęć fakultatywnych. Ja z sześcioma kolegami wybraliśmy spotkania z ks. Abrahamowiczem który co dopiero wrócił ze studiów misjologicznych w Rzymie.  Jego słowa, że "każdy jest powołany przez chrzest do misyjnego życia chrześcijańskiego tam gdzie przebywa" dały mi dużo do myślenia. Nie mówił o misjonarzach, o misjach, tylko przypomniał słowa Jezusa: „Idżcie na cały świat…” i misyjność Kościoła.
Zaangażowałem się w działające w seminarium koło misyjne z całym sercem. Brałem udział we wszystkich spotkaniach modlitewnych w seminarium i te które były w Częstochowie czy u Franciszkanów oraz z misjonarzami.
Pewnego dnia poszedłem do Ojca Duchownego z zapytaniem czy nie byłoby lepiej iść do zgromadzenia misyjnego i wyjechać na misje. Ojciec doradził mi bym to spokojnie przemodlił, bo przecież można skończyć seminarium, popracować na parafiach i potem wyjechać jak inni kapłani z diecezji. Te słowa uspokoiły moje serce i uczyniłem jak powiedział. Dalej działałem z kolegami w kole misyjnym, ale większą siłę włożyłem w naukę i przygotowanie do duszpasterstwa katechetycznego i parafialnego. Tak upłynęło  upłynęło 8 lat diakońskiej i wikariuszowskiej pracy.

Przyznam się szczerze poza październikowym tygodniem modlitw za misjonarzy, nie pamiętam bym przejawił jakąkolwiek inicjatywę misyjną w mej działalności duszpasterskiej przez 5 lat w Zakrzowie.
W 1995 roku do parafii zakrzowskiej przyjechała s.Gabriela wraz z młodzieżą z Kolonowskiego. Jej zgromadzenie Werbistek jest ducha misyjnego i opowiedziała mi o kapłanie, który wyjechał z diecezji opolskiej na misje do Peru. tego roku wracając z pielgrzymki lanckorońskiej  Jasnej Góry w pociągu spotkałem Dominikę Szkatułę, tam właśnie pracującą.
Minął rok i rozpocząłem pracę w Starym Bieżanowie, gdzie s. Gabriela ze swą młodzieża pomogli mi się przeprowadzić. Ona zaproponowała by przyjechali werbiści do tej parafii  z klerykami na miesiąc misyjny. Więc spotkałem misjonarza z Peru, pierwszy raz w życiu byłem tak blisko.
  Chciałem naprawdę pojechać do Peru, szczególnie w tereny górzyste, bo  lubiłem  góry i czułbym się swojsko. Codziennie słuchałem muzyki z Andów i nawet kupiłem słownik do hiszpańskiego. Do parafii bieżanowskiej pewnego razu przyjechał misjonarz o. Robert Wieczorek OFM.  Jego brat  ks. Krzysztof pracował w tej parafii i po zgodzie ks. Proboszcza na niedziele misyjną wygłosił niesamowite kazanie, mówił z miłością o Afrykańczykach. Zafascynowała mnie Jego postawa i świadectwo. Sercem jednak byłem za Andami. Po liście ks. kard. Macharskiego zachęcającego do wyjazdu na misje, ks. Krzysztof napisał list  do biskupa znajomego o. Roberta pytając o warunki pracy w jego afrykańskiej diecezji. Biskup napisał od razu do Kardynała, a Kardynał nic nie wiedział o tzw. naszym  liście. I stało się, że wylądowaliśmy na tzw. "Dywaniku".  Myśli były o Czadzie i tak wyszła Tanzania, gdyż tam pracowali kapłani z diecezji krakowskiej. 
Kardynał zdecydował pośrednio, a ja bezpośrednio. Tak oto rozpoczęło się nowe wyzwanie: Tanzania.
  Mieszkałem na parafii Ruczaj Kraków i dzięki życzliwości Ks. Wyrwy i jego współpracowników mogłem się uczyć  angielskiego, bo byłem zwolniony z obowiązków duszpasterskich. W  2000 roku we wrześniu wyjechałem do Ardee w Irlandii Południowej.  Ludzie byli wspaniali, życzliwi, gościnni i trudno po trzech miesiącach było mi ich opuszczać.
2 stycznia 2001 roku wyleciałem do Rzymu by udać się do Papieża po błogosławieństwo i stąd do Afryki. 





 


Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017