img
Wolanie z Wolynia nr 4 (179)
Lipiec-Sierpień 2024 r.
str. 63
­ Pobil kozaka? ­ zdziwil się Rona.
­ Pobil kozaka? ­ wykrzyknęla reszta.
Chlopcy! ­ zawolal Kindrat. Wypije-
my za ko... tfu, czort!.. Za Jona! Za dziel-
nego Jona!
Rona już podniósl szklankę, ale się
rozmyślil. On jeszcze byl zdolny do my-
ślenia.
­ ,,Dziadziu", (tak on nazywal Kindra-
ta), wybiegasz do przodu. Nasz Jon skoń-
czy na szubienicy. Tak, tak... To jest nie-
wątpliwe. To ciekawy i wyjątkowy typ. W
swojej ostatniej sztuce...
W tym czasie wszedl nowy gość.
Wszyscy znowu wstali. To byl Oleh...
­ U-u, Oleh!.. przedlużal swoją orację
Rona. ­ Jakie wiatry? ­ przypomnial so-
bie, że Olehowi zmarla siostra, staral się
zmienić nastrój. ­ Wybaczcie... Bardzo,
bardzo przepraszam... I mateczkę Li-
dię Konstantynowną przeproście za mnie.
Dzisiaj ja nie moglem... Akurat wesele
przebilo smutek... Ale ja zajdę jutro zlo-
li... Pliiii! Uch, i pili! A my, bracie, tak-
żyć wyrazy wspólczucia...
że... Nie odstajemy i my... O-o, nie-e!
­ Ale ty mimo wszystko wypijesz?
Bo oto ja tak myślę: nasz czlowiek... no,
Wypijesz? ­ nastawal Kindrat. Nie cze-
jak wam powiedzieć... Maly, malomów-
kal na odpowiedź i nalewal... Oleh, roz-
ny, nudny... Siedzi, czochra się, jak Ser-
mawiając z Roną, wziąl kielich, nie pa-
hija ojciec, i myśli, myśli, jak nasz Tara-
trząc na niego, mówil... A potem, jakby
sko... O wszystkim myśli, i z wszystkich
przypomnial, że trzyma kielich, rzucil na
stron myśli... A wypije kielicha i od razu:
niego pobieżnie oczyma, powiedzial ,,za
ruch, mowa, śpiew... Góry przewraca...
zdrowie wszystkich" i wychylil. Kindrat
Popatrz na jednego, gdy po kielichu! Nie
znowu nalal...
chlop, a czlowiek... Coś im, wam, nam
­ Ja ­ mówil, ­ rozumiem. U mnie tak-
­ wszystkim brakuje... Może, my zanad-
że umieraly siostry. Pij, pij, bracie! I nasi
to trzeźwi... Nie, Wolodźko? Powiedz ty.
przodkowie kiedyś pili za zmarlych, a my
Ty zawsze nas nauczaleś, a teraz milczysz
także... Jak to ty mówisz, Wolodźku?...
i myślisz, i wódki nie pijesz, i nie bardzo
Tra... tra...
lubisz dziewczyny, i nie palisz... No, to
­ Tradycja, ­ podpowiedzial mu Oleh.
powiedz: mówię nieprawdę? Co? Nie je-
Tramtadycja! Cu-u-udo-o-wnie! Oto
steśmy do czorta trzeźwi i, gdy co do cze-
slowo, chociaż nie nasze... A skoro wszy-
go, musimy troszkę się napić, aby siebie
scy pili, to jest tak... Pili, nieboszczy-
pokazać... Junacy... My wszyscy juna-
ki. Zawsze i wszędzie... Rodzili się ­ pili,
cy... Z brodami... Nie odważni i wierzą-
żenili się ­ pili, umierali ­ pili... Ku-
cy, i chcący, że mama obroni...
powali coś, ­ także pili, a sprzedawa-