str. 50
Lipiec-Sierpień 2024 r.
Wolanie z Wolynia nr 4 (179)
liśmy się szczególnie zemsty ze strony
przybliżyl się do miasta, kopalyśmy na
Ukraińców, którym samoobrona na Bie-
przedmieściach. Tak prosto i szybko zna-
linie dala nie raz dobrze w skórę, ratu-
lazlam się na samym froncie, a niedlugo
jąc życie zagrożonej ludności polskiej.
później już na Lubelszczyźnie. W dzień
Tym razem w mieście zamieszkaliśmy
zwykle kopalyśmy okopy dla żolnierzy,
na ulicy Mikolajewskiej, w dużym po-
a nocą szlyśmy wraz z Niemcami dalej
żydowskim domku i byliśmy tam sami.
i dalej na zachód. Dużo pracowalyśmy
Niedlugo Niemcy zabrali mojego tatu-
także w kuchni polowej. Niemcy o dziwo
sia Jana do wojska, aby walczyl przeciw-
traktowali nas znośnie ale i tak byl to dla
ko zbliżającym się Sowietom. Osobiście
nas, mlodych dziewcząt ogromny wy-
widzialam go ubranego już w niemiec-
silek fizyczny i stale, ogromne napięcie
ki mundur i odpowiednio dozbrojone-
psychiczne. Do dziś pamiętam te ciężkie
go. Mój tatuś nie byl jednak zdrajcą i gdy
dni, gdy przewalaly się nad nami wiel-
tylko nadarzyla się okazja, porzucil sluż-
kie burze, deszcz lal niekiedy jak z cebra,
bę u wroga, ale musial od tej pory ukry-
a my umorusane w tym blocie, musialy-
wać się w okolicach Hrubieszowa. Dluż-
śmy kopać okopy dla Niemców. Tak do-
szy czas ukrywal się także u swojej ro-
szlyśmy aż do rzeki Wisla, chociaż samej
dziny we wsi Szopinek kolo Zamościa. O
rzeki już nie zobaczylam, bo zatrzymali-
jego losach dowiedzieliśmy się od niego
śmy w niedalekim lasku.
samego, kiedy przyslal nam informację
przez sowieckiego kierowcę, który przy-
OPATRZNOŚĆ BOŻA NAD NAMI
jechal z tamtych stron. U nas bowiem
Podczas tego postoju nastąpila wy-
Niemców już nie bylo, a front przesunąl
miana wojska. Bardzo wyczerpani żol-
się znacznie na zachód i zatrzymal do-
nierze niemieccy, którzy dopiero co wró-
piero na Wiśle.
cili z frontu, kladli się na ziemi i pra-
Podczas cofania się Niemców na za-
wie natychmiast zasypiali. Ja tymczasem
chód, paslam wraz z innymi 12 dziewczy-
tchnięta jakimś niezwyklym, nadprzyro-
nami krowy na lotnisku, to byly w więk-
dzonym przeczuciem, wstalam i powie-
dzialam do innych Polek tak: ,,Uciekaj-
szości Polki, choć byla jedna Ukrainka i
my stąd, bo tu przylecą sowieckie samo-
Żydówka. Gdy wlaśnie wracalyśmy do
loty i zginiemy wszystkie". Z początku
swoich domów, nadjechal niemiecki sa-
mochód, z którego wysiadlo dwóch żol-
przelękle dziewczęta nie chcialy, kiedy
nierzy i po chwili zabrali nas przymuso-
jednak zobaczyly, że ja odeszlam i nikt
wo wszystkie do wozu. Tymczasem na-
mnie nie zatrzymal, także one odważyly
sze krowy same przyszly do domów. Naj-
się i wszystkie zdolalyśmy uciec Niem-
pierw zawieziono nas do miasta Wlodzi-
com z tego lasku. Do końca mojego ży-
mierz Wolyński, do wojskowych koszar.
cia nie zapomnę tego, co za chwilę zoba-
Chociaż spodziewalam się, że cala rodzi-
czylam na wlasne oczy! Gdy tylko ode-
na martwi się już bardzo o mnie, jednak
szlyśmy od tego lasku, doslownie kilka
nie bylo żadnej szansy, aby skontaktować
minut później nadlecialy trzy sowiec-
się z najbliższą rodziną, ponieważ Niem-
kie bombowce, które zaczęly gęsto bom-
cy pilnowali nas bardzo pilnie i dobrze.
bardować wlaśnie ten lasek, w którym
Przynajmniej dwa razy Niemcy za-
jeszcze przed chwilą odpoczywalyśmy
wieźli nas do wsi Werba i tam kazali
wszystkie z Niemcami. Korzenie drzew
nam dla wojska kopać okopy, a gdy front
fruwające w powietrzu wyżej lasu, dobit-