img
str. 48
Lipiec-Sierpień 2024 r.
Wolanie z Wolynia nr 4 (179)
się zdobyć, jednak broni mieli już bar-
lam się do ucieczki, balam się strasznie,
dzo dużo. Bardzo dobrze pamiętam
że mnie za to Ukraińcy zlapią i zabiją na
ich kuchnię polową, która stala w le-
miejscu.
sie oraz spożywających posilki żolnie-
rzy. Nic więc dziwnego, że czuliśmy się
NA BIELINIE
tam dość bezpiecznie.
Nasz tato zarabial już niezle pienią-
Bardzo dobrze utrwalil mi się ten
dze jako szewc, potrafil też robić wiele in-
świąteczny ranek 9 kwietnia 1944 r., kie-
nych pożytecznych rzeczy, dlatego przy-
dy wraz z calą naszą rodziną udalam
najmniej już nie glodowaliśmy. Tymcza-
się do kościola katolickiego (wlaściwie
sem w mieście robilo się coraz bardziej
to byla kaplica), drewnianego pw. Pod-
niebezpiecznie i poważnie obawiali-
wyższenia Krzyża Świętego na rezurek-
śmy się, że Ukraińcy przy cichej zgodzie
cję, na godzinę 6.00. To byla duża i pięk-
Niemców, napadną na naszą spolecz-
na świątynia, polożona już na skraju wsi
ność uciekinierów i nas wszystkich be-
Bielin, w której tego dnia zgromadzi-
stialsko wymordują. Pamiętam też dzień
lo się bardzo wielu ludzi, w środku wla-
kiedy nasz tato przyszedl do domu i po-
ściwie nie bylo wolnego miejsca. Na na-
wiedzial: ,,Musimy uciekać, bo Ukraińcy
bożeństwo przybylo naturalnie także
zjeżdżają się do Wlodzimierza i przyjdzie
wielu partyzantów wraz z rodzinami,
taki dzień, że nas wybiją". Po tych slo-
niektórzy byli w mundurach, a inni po
wach zaczęliśmy pakować nasze rzeczy,
cywilnemu. Modlitwa byla bardzo go-
najęliśmy wóz z koniem i w bialy dzień
rąca, nagle uslyszalam glośne i strasz-
pojechaliśmy do wsi Worczyn, która ob-
ne wybuchy bomb i to dość niedale-
jęta byla już dzialaniem polskich party-
ko kościola. Ludzie zaczęli się modlić
zantów, zgrupowanych wokól Bielina.
jeszcze glośniej i jeszcze bardziej żar-
Do glównej siedziby polskiej samoobro-
liwie, wszyscy wolaliśmy do Boga, aby
ny bylo stąd tylko 500 metrów. Miejsco-
bomby nie spadly czasem na kościól
wość Worczyn wlaściwie już nie istnia-
wypelniony wiernymi. Gdy po pew-
la bowiem stal tylko jeden dom. Resz-
nym czasie opuszczalam wraz z inny-
ta albo zostala zniszczona, albo spalona,
mi kościól, palila się już cala wieś Bie-
albo rozebrana. Zatrzymaliśmy się wla-
lin. Tego dnia Niemcy zrównali Bielin
śnie w tej chalupie, czuliśmy się tu bez-
z ziemią, zginęlo wielu ludzi i zwierząt
pieczni i mieszkaliśmy przez calą zimę,
domowych. W tej sytuacji szybko wróci-
aż do świąt Zmartwychwstania Pańskie-
liśmy do naszego domku, a tu ku nasze-
go 1944 roku.
mu wielkiemu zaskoczeniu zastaliśmy
Samoobrona na Bielinie rozrosla
rodzinę ukraińską, która pod naszą nie-
się do bardzo dużych rozmiarów, par-
obecność zdążyla wprowadzić się do na-
tyzantów bowiem przybywalo z każ-
szego domku.
dym dniem i z wszystkich stron Woly-
Tato na początku próbowal się z nimi
nia. Po pewnym czasie bylo ich tam już
porozumieć, w końcu przyszedl do nas i
bardzo wielu, widzialam cale duże od-
powiedzial z troską: ,,Dzieci nie mamy po
dzialy wojska, jak maszerowaly i ćwi-
co iść do domu, ponieważ zamieszkali w
czyly musztrę wojskową. To formujące
nim Ukraińcy i jak z nimi zostaniemy, to
się mlode Wojsko Polskie, bylo umun-
możemy nie doczekać do rana. Mogą nas
durowane bardzo niejednolicie, każdy
wszystkich nagle wymordować, dlatego
chodzil wlaściwie w tym, co udalo mu