img
Wolanie z Wolynia nr 4 (179)
Lipiec-Sierpień 2024 r.
str. 27
kraj świata, kędy oczy go poniosą.
Wanda zostala jedyna, która bogom ślu-
bowala. Ona będzie nam królową.
-- Jak mam być królową waszą, kie-
dym bogom ślubowala, że męża nie będę
miala?
Wanda morza, Wanda ziemi, Wanda
powietrza królowa -- naród śpiewa i wy-
krzyka. -- Córka Kraka niech panuje!
Na granicy, na rubieży Niemiec sie-
dzi jak lis w jamie; wieść do niego szyb-
ko bieży, dziewka siedzi na stolicy, wianek
ma miasto korony, kądziel miasto miecza
trzyma, męża nie chce, pana nie ma! Ryt-
gar kupy zbiera zbrojne, na bezbronny kraj,
na wojnę. I stanęli na granicy, i śle posly
do dziewicy:
-- Mężem twoim chcę być, Wando, lub
twe ziemie ogniem, mieczem przejdziem,
spalim i wysieczem.
Już pola wojsko zalewa i las oszczepów
się jeży; świecą tarcze, chrzęszczą bronie.
Poszly posly. Wanda staje.
-- Ślubowalam bogom wiarę, męża ni-
gdy mieć nie będę. Chcecie wojny? Woj-
sko sprawię, niech rozstrzyga bitwa krwa-
wa.
Posly poszly, wojska plyną; pola, góry
wnet obsiadly. Wanda z mieczem, skronie
w wianku, przodem jedzie, twarzą świeci.
Patrzaj, Niemcze, licz swe sily.
Pojrzal Rytgar, kędy byly, ani śladu, ani
slychu, pierzchlo wojsko w lasy, góry. Sam
się zostal Rytgar srogi. Losy swoje klnie i
bogi; miecza dobyl, pierś przeszywa, kró-
lujże, Wando szczęśliwa. Zwycięska wraca
królowa... i na gród swój naród wola.
Wyszlam z wianuszkiem u czola, w
Krak I -- Cracus
sukni bialej, z kwiatkiem w dloni.
Ryc. Kronika Macieja Miechowity
-- Pozdrawiam was, cni ojcowie. Przy-
szla na mnie ma godzina, życiem bogom
rzuca. Naród placze swej królowej, caly się
ślubowala, naraz oddam im je cale, niż o
zbiega do ciala i sypie pani mogilę, i pieśń
rękę bić się mają ci, co ziemi pożądają.
o niej wieczną śpiewa.
Wiedźcie mnie do Wisly brzega, nad glębi-
nę, nad wir wielki. -- Rzekla i w Wislę się
Józef Ignacy Kraszewski