img
Wolanie z Wolynia nr 4 (179)
Lipiec-Sierpień 2024 r.
str. 25
Literatura i folklor - Література і фольклор
O KRAKU, SMOKU WAWELSKIM
I O KRÓLEWNIE WANDZIE
skóry nie przebije, palka czaszki nie roz-
trzaska, gardla mu nie zduszą dlonie i pio-
run go nie zabije, i woda go nie pochlonie,
i ziemia go nie pokryje. Krak na grodzie
smutny siedzi, myśli, duma, brodę zwi-
ja, podparl się i patrzy w ziemię. Jak polo-
żyć tego smoka, jak potworęumorzyć?
Myśli miesiąc, myśli drugi, smok żre ludzi,
myśli trzeci, a smok ryczy... rady, rady!
Placze, ręce zalamuje. Jak polożyć tego
smoka, jak potworęumorzyć?
Siedem razy miesiąc rośnie, siedem
razy się roztapia, aż Krak Skubę wolać
każe.
-- Skubo, czlecze, rób, coć rzekę: za-
bij wolu, owcę zabij, wnętrzności wyrzuć
do wody, a smoly weźmij gorącej, a siar-
ki nabierz palącej, a węgli nabierz czerwo-
nych...
Wypchaj ścierwo siarką, smolą, pod-
rzuć je pod smoczą jamę, kiedy żmij zary-
czy z glodu. Smok niech ogień ten pochlo-
Krak I -- Cracus
nie, niech mu wnętrzności przepali, niech
Ryc. Benoît Farjat (1646­1724)
pęknie dzika potwora.
Biala Wislo, matko biala, czemu męt-
Poszedl Skuba i tak czyni, jako mądry
ne wody twoje? Jakże mętne być nie mają,
król rozkazal. Zabil wolu, owcę zabil, na-
kiedy do nich lzy padają? Lud u brzegu
dzial węglem, siarką, smolą, do pieczary je
ręce lamie, i ratunku wola, a ratunku nie
przywleka. Gdy smok wyje z glodu wście-
ma. Smok w pieczarze siadl pod górą; co
kly i glodną paszczę otwiera, naści strawę
zobaczy, to pochlonie, co pochwyci to po-
żmiju-smocze. Polyka straszną paszczęką,
żera. Kiedy z glodu ryczy wściekly, cala
rykniedrży góra cala i gród w posadach
góra drży od ryku.
się chwieje. W smoku palą się wnętrzności,
Kiedy syty, dyszy w jamie, oddech po-
trzewia ogień mu wyżera. I z jamy glowę
wietrze zaraza... Noc i dzień spoczynku
wywleka, leci do Wisly i żlopie. Żlopie,
nie ma, pola puste, lud ucieka, zwierz do
się nadąl caly i rycząc rozpękl -- i zdycha.
lasu goni z trwogą... Trzody wyplenil i lu-
Wtem Krak z mieczem idzie z grodu,
dzi, dlawi niewiasty i dzieci, a nigdy pa-
leb żmiji strasznej ucina, na żerdź go wty-
stwy niesyty, ciągle ryczy, ciągle dyszy.
ka wysoko. Patrzaj, narodzie mój mily, że
Czymże zgladzić żmiję-smoka? Miecz mu
się twe męki skończyly. Ptacy niosą wieść