cass80 - rak inwazyjny G2

My wygrałyśmy, Ty też wygrasz :)
Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 19:59

Wybrane posty :

Autor: cass80 18.01.13, 13:11

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam wszystkie kobietki, które zostały dotknięte tą straszną chorobą jak ja....
Jestem ze Śląska i dowiedziałam się o wyniku w listopadzie.....Historia zaczęła się pewnie jak każdej z Was....pewnego pięknego dnia stwierdziłam, że po prawie 4 latach od porodu przydałoby się odwiedzić ginekologa.....człowiek biega z dzieckiem z każdym katarkiem, kaszelkiem do lekarza i w przypływie nowych obowiązków całkowicie zapomina o sobie.....a przecież dobrze by było wkońcu zacząć myśleć o rodzeństwie dla córki....ostatnio często zaczęły padać pytania typu "mamusiu dlaczego ja nie mam siostrzyczki ani braciszka a inne dzieci mają"? No więc umówiłam się do lekarza "na przegląd" jak sobie zażartowałam na wizycie...nic mi nie było, żadnych nietypowych krwawień, regularne miesiączki praktycznie bezbolesne...lekarz zrobił USG, wszystko idealnie, cytologia....."czy pani wie, że ma Pani dużą nadżerkę?" "wiem, gdy byłam jeszcze nastolatką to już miałam, ale lekarz z tego co pamiętam mówił, że nic się z tym nie robi i o tym zapomniałam zaraz po wizycie" "Cytologia pobrana, jak będzie coś niepokojącego to zadzwonimy". Po jakimś czasie tel. "cytologia wykazała jakieś nietypowe komówki, ale nie jest jeszcze najgorzej, proszę przyjść na kontrolną cytologię za 3 miesiące", no więc poszłam....druga się powtórzyła Pap III a LSIL podejrzenie o małe zmiany (nie wiem czy dobrze napisałam bo w sumie do dziś wyniku nie mam u siebie w domu, ksero się zepsuło i olałam sprawę, ale pamiętam bo lekarz mi go pokazał" Dzięki Bogu skierował mnie jedank na kolposkopię i w razie konieczności pobranie wycinków....no i się zaczęło....diagnoza: Rak inwazyjny G2, dość długi okres czasu nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji....dopiero gdy pojawiłam się w IO w Gliwicach, zaczynało wszystko do mnie docierać, pierwsza wizyta i światełko w tunelu...."proszę dowieźć wycinki do ponownego zbadania i potwierdzenia inwazji bo nie wygląda to na to co jest napisane", dowiozłam wyniki, tydzień czekania ponownie na wynik i jest!!!! Rak in situ!!!! Możecie sobie wyobrazić w jaką euforię wpadłam....czeka mnie tylko konizacja szyjki i koniec koszmaru jak dobrze pójdzie. No więc czekałam grzecznie na miesiączkę po miesiączce do szpitala, konizacja szyjki, na drugi dzień do domciu, czułam się super....wogóle nic mnie nie bolało, jednak niepokój się tam cały czas czaił....wynik hist-pat miał być po 3 tygodniach a przyszedł po 4 i niestety inwzja potwierdzona rak inwazyjny G2. Dwóch lekarzy(ginekolog-cytolog i ginekolog-onkolog) jedank zgodnie stwiedzilo, że patomorfolog zawyżył wynik, bo nacieki były do 2mm a to podobno odpowiada rakowi G1, więc ostatecznie na wyniku mam: mikroinwzja PT1a1 (nie wiem czy dobrze napisałam ale pisze z pamięci, nie mam tego koło siebie). No i teraz milion pytań... mam skierowanie na usunięcie macicy i repozycję jajników. Jeszcze idę na wizytę do Pani prof. Anity Olejek która jest ordynatorem Bytomskiego szpitala w którym będę operowana, byłam już u niej zaraz po odebraniu wyników i mówiła o jeszcze innych możliwościach, ale nie mówiła nic konkretnie bo chciała wiedzieć co postanowią w IO w Gliwicach. Wątpliwości co do mojego wyniku miała o tyle, że granica cięcia była czysta - brak zmian nowotworowych. Jednak lekarz w Gliwicach, powiedział , że to po prostu znaczy że to dobrze....i tyle...kto był w IO w Gliwicach to wie jak wyglądają wizyty...pacjenci idą taśmowo- w 15 sekund musiałam zdecydować czy chcę być operowana czy chcę ponieść ryzyko i spróbować urodzić jeszcze jedno dziecko bo już pacjentka w drugim pokoju czekała rozebrana na fotelu na lekarza....choć nie mam pojęcia o jakim ryzyku mowa. Wszystko na spokojnie omówię na wizycie z Panią profesor, choć oczywiście pewnie mając już dziecko nie podejmę ryzyka, aby urodzić drugie i dwoje bez mamy na świecie zostawić.....sama myśl że mogę nie widzieć jak moja córka rośnie mrozi mnie do granic możliwości :( i teaz pytania do Was kobietki jak zdążyłam poczytać kochane :)
1.O co chodzi z tą repozycją jajników? Pan dr na onkologii powiedział, że trzeba mieć szczęście, żeby to się przyjęło, czy któraś z Was miała to robione? Zależy mi na tym, żeby jednak je zachować, wiadomo z jakich względów. Czy często się zdarza, że to się nie przyjmuje?
2. Od jakiegoś czasu pobolewają mnie pachwiny (czuję takie szczypanie), pani profesor powiedziała, że to raczej od stanu zapanego jaki mi się tam teraz toczy choćby po konizacji, czy któraś z Was też tak miała??

Ależ się rozpisałam, a jeszcze mam tle pytań i wątpliwości....na razie musze kończyć, ale teraz będę zaglądać tu częściej....pozdrawiam cieplutko
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2274833,2,1,591.html

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:03

cass80 19.01.13, 11:36

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam ponownie szanowne forumowiczki :) Bardzo dziękuję za miłe przywitanie i słowa pocieszenia, które dodają trochę otuchy....qrcze jak niewiele trzeba, żeby takie paskudztwo się rozwinęło...to teraz mam dalsze pytania (jaka ulga, że już mam kogo pytać)jeśli gdzieś odpowiedzi na moje pytania się znajdują to przepraszam ale internet chodzi mi kiepsko i brakuje mi czasu na przeczytanie całego forum....(jeszcze póki co chodzę do pracy)na razie właśnie leczę jakieś stany zapalne Tantum Rosa i Abdohylem (w szpitalu po konizacji niczego mi nie przepisali i tak chodziłam 4 tygodnie bez żadnych leków przeciwzapalnych i na szybsze gojenie )

Kasiui Peti dlaczego nie zdecydowałyście się na repozycję jajników? KasiuMiałaś taką możliwość? Właśnie po to się je przesuwa, aby leczenie uzupełniające ich nie "zepsuło"...Jesteście chyba mniej więcej w moim wieku....czy zastępcze hormony zdają u was swoją rolę? Jak się czujecie? Jest jakaś różnica?? Ja i z hormonami jestem humorzasta i ciężka do życia a co dopiero bez nich...aż się sama siebie boję w tej "formie";P Mimo wszystko chciałabym chyba spróbować z tą repozycją....nie wiem na pewno ale chyba jedynym ryzykiem jest to że przestaną działać bo naczynia krwionośne mogą nie dać sobie rady z przeniesieniem i czekałaby mnie ponowna operacja....

Sylwiu, odezwij się proszęDaj znać jak się czujesz po niedawno skończonym leczeniu i jak się mają te Twoje jajniki? :) Operacja już wkrótce i chciałabym podjąć jakąś rozsądną decyzję....Gdzie byłaś operowana?

Ehhh, nie okazuję tego, ale strasznie, strasznie się boję....
Miałam już robioną cesarkę więc krojona już byłam i z tego co pamiętam szybko do siebie doszłam, ale to chyba bardziej skomplikowana operacja i więcej komplikacji z tego powodu pewnie mnie czeka.....dwie blizny już są, teraz kolejna pewnie na cały brzuszek....nie wiem po co się człowiek męczy, ćwiczy, dba o siebie jak takie małe paskudztwo wszystko mu odbiera :(
Pozdrawiam wszystkie syrenki...


--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2274833,2,1,591.html

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:07

cass80 19.01.13, 12:52

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam, krajanke ze Śląska ;)
Troche poczytałam forum i widzę, że nextkasiulka jest w bardzo podobnej sytuacji do mojej....również miała robioną repozycję (jesteśmy jeszcze w tym samym wieku i nosimy te same imię ;)).
nextkasiulku zobaczyłam Twój wątek gdzie opisywałaś szpital w którym rodziłaś...brak słów, ręce opadają....odezwij sie proszę i napisz jak się czujesz po tej repozycji, dawno miałaś robioną operację i czy Ci się przyjęło?? Jakie zastosowano leczenie uzupełniające?? Czy po naświetlaniu ponownie przesuwają jajniki spowrotem??
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2274833,2,1,591.html

Awatar użytkownika
Roszpunka66
Posty: 171
Rejestracja: 10 lut 2013, o 22:48
Wiek: 40
Data operacji: 30 mar 2009
Metoda operacji: cięcie poprzeczne
Powód operacji: mięśniaki macicy
Zakres operacji: usunięcie trzonu macicy
Wynik HP: OK
Terapia hormonalna: Estradot od 2010r.

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: Roszpunka66 » 21 lut 2013, o 20:11

roszpunka66 19.01.13, 13:48

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam Cię, Cass80, bardzo serdecznie.
Przykro mi, że znów tak młoda kobietka ma takie problemy :(
Nextkasiulka pewnie odezwie się niebawem. Ja chciałabym Ci tylko powiedzieć, że Nextkasiulka nie miała leczenia uzupełniającego - żadnego.
Jajniczki Kasiulki pewnie jakieś tam ilości hormonów wydzielają, bo nie miała klasycznych objawów wypadowych. Niemniej na pewno nie są w pełni wydolne, bo świadczą o tym pewne symptomy i dolegliwości. Na ostatnim USG lekarz nadal nie widział też pęcherzyków, owulacji nie ma. Ale nadal jest szansa, że podejmą swoją pracę.
Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Nextkasiulkę, Peti, Kasię i wszystkie dziewczyny tego wątku. :-*

peti330
Posty: 9
Rejestracja: 5 mar 2013, o 21:37
Wiek: 33
Data operacji: 01 cze 2012
Metoda operacji: inne
Powód operacji: RSM 1b
Wynik HP: ok???
Terapia hormonalna: Estreva

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: peti330 » 21 lut 2013, o 20:19

peti330 20.01.13, 00:47

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witajcie.

Cass80 u mnie z jajnikami bylo podobnie jak u Kasi, tyle ze mi Profesor który mnie operował mowiac ze je zostawi, tłumaczył ze w razie leczenia uzupelniajacego nie beda zbyt naraznoe na naswietlnia. ja pamietam ze tuz przed operacja powiedzialam do Profesora ze moze mi wyciac nawet i żołądek byle bym sie pozbyla tego cholerstwa. Jak sie wybudziłam to sie dowiedziałam ze jednak w trakcie operacji podjeto decyzje o usunieciu jajników, choc nie wygladały na podejrzane. Gdy dostałam swoje Hp rzeczywiscie nic na nich nie było prócz stanów zapalnych, zreszta nie bylo nigdzie nic, nawet w wezłach a usunieto mi ich sporo. Mimo to otrzymałam leczenie uzupełniajace , poniewaz stopien zroznicowania wyszedl mi G3.
Mój onkolog ktory obecnie jest moim lekarzem prowadzacym, gdy byłam na konsultacji jeszcze przed operacja, nie byl zbyt zadowolony ze Profesor chce mi zostawic jajniki, ale wyszło jak wyszło i zostalam bez co choc dla mnie nie było zabawne , on gdy trafiłam do niego spowrotem po operacji mimo całej sytuacji był bardzo z tego faktu zadowolony.
Ja jestem na HTZ ,stosuje żelek raz dziennie.U mnie nie ma tak jak u Kasi problemów ze snem, ale przyznam ze dopoki nie zaczełam stosowac magicznego żelku miałam ciezkie noce.
Podziwiam dziewczyny ktore daja rade, bo musza i nie moga stosowac HTZ. Ja bym zwariowała. Co do humorów to wydaje mi sie ze jakos ta terapia mi unormowała moje nastroje, bo chyba gorsza byłam z jajnikami.
Pozdrawiam Cie mocno. Tez sie bałam, i to bardzo. Wszystkie dziewczyny z tego forum moga to potwierdzic. Od samego poczatku choroby wylewałam na tym forum morze łez.
Olikk,,Roszpunko,Julciu,Morti,Dorotko,i wszystkie dziewczyny mocno i goraco Pozdrawiam. Atiu kochanie Ciebie tez slonce moje sciskam mocno tak samo mocno i moja Kasie.
A Sylwia napweno odezwie sie , byc moze po skonczonym leczeniu wyjechala odpoczac i nabrac sił. Dla Ciebie tez moc usciskow Sylwus

Awatar użytkownika
olikkk
Glowny Moderator
Posty: 4225
Rejestracja: 1 gru 2012, o 15:55
Wiek: 54
Data operacji: 23 lut 2010
Metoda operacji: cięcie poprzeczne
Powód operacji: Mięśniaki macicy
Zakres operacji: Usunięcie macicy z przydatkami
Znieczulenie dolędźwiowe
Wynik HP: OK
Terapia hormonalna: Systen 50
od kwietnia 2010 roku
Na wyraźne efekty czakałam ok 2 miesięcy

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: olikkk » 21 lut 2013, o 20:20

patrycja7319 20.01.13, 18:20

WitajCass80,repozycja jajników to chirurgiczne przesunięcie jajników względem pól naświetlania celem ograniczenia ekspozycji na promieniowanie. Zabieg ten polega na przemieszczeniu jajników poza miejsce planowanego ewentualnego naświetlania.
Prościej chodzi o to, że jeśli się okaże po wycięciu macicy, że trzeba Cię zabezpieczyć przed wznową naświetlaniami to tenże zabieg ochroni Twoje jajniki. Zapewne jesteś młodą kobietą i lekarze chcą Ci oszczędzić sztucznej menopauzy.
Wszystkim kobietkom dużo zdrówka i spokoju w Nowym Roku!
--
39 lat;2011 radykalna histerektomia;RSM 1B

sylwia_z_1978
Posty: 37
Rejestracja: 27 mar 2013, o 20:36
Wiek: 35
Data operacji: 03 wrz 2012
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: Rak szyjki macicy 1b1, G3
Zakres operacji: Radykalną histerektomia, z obustronna limfadenektomia i repozycja jajnikow. Dodatkowo 15.10.2012 limfadenektomia węzłów pachwinowych. Radiochemioterapia.

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: sylwia_z_1978 » 21 lut 2013, o 20:28

sylwia_z_1978 20.01.13, 21:13

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Cass80,
Witaj... Bardzo mi przykro ze Cię to spotkało.. Ale na pewno dasz rady i wszystko będzie dobrze... Tylko trzeba myśleć pozytywnie.. Wszystko jest w naszej głowie...
Przepraszam, ze tak sie nie odzywalam przez cały weekend, ale byłam na weekend u mojej siostry i miałam pod opieka dwoje jej dzieci, więc nie zagladalam na forum...
Już szybciutko postaram sie Ci odpowiedzieć na Twoje pytania..
W mojej operacji wykonano repozycję jajnikow. Co to jest, opisała dziewczyn. Cała sprawa polega na pozostawieniu jajnikow, jako opcji oszczedzajacej, celem zachowania funkcji hormonalnhch jajnikow (funkcje rozrodcze z racji usunięcia macicy, oczywiście są wykluczone). To czy jajniki zostawić czy nie, powinna być to decyzja pacjentki. Niestety w moim przypadku zdecydowani trochę za mnie... Ale po kolei...
W mlodym wieku, taka repozycja jajnikow ma sens, ponieważ jajniki mogą jeszcze przez 10 czy nawet 20 lat pełnić swoją funkcje hormonalne, czyli zapobiec przedwcześnie menopauzie. Tak jest w stanie idealnym i w teorii. W praktyce bywa już różnie i jest to sprawa indywidualna. Zachowanie funckji hormonlanej przez repozycjinowane jajniki, jest możliwe przy spełnieniu kilku warunków. Pierwszy podstawowy to to, ze Twojej jajniki są zdrowe i wysoce nadal wydolne, tzn. Produkują cały czas zdrowe, duże pecherzyki, z których powstają jajeczka, a Twoja rezerwa jajnikowa jest wysoka. To znaczy, ze zdolność produkcyjna Jajnikow jest zachowana. U mnie mojej jajniki już przed operacja były bardzo słabe. Robi sie takie badanie z krwi, bada sie hormon AMH, który pokazuje jaka jest rezerwa jajnikowa. Wynik tego badania mówi o stanie produkcyjnym jajnikow. Po drugie, jajniki które podczas operacji są repozycjinowane, muszą być podczas tej operacji oznaczone, tzw. Okapslowanie (tak nazywał to doktor, ale niewiem czy to daleko lekarski, czy fachowe określenie). Cała sprawa polega na tym, ze przenosząc jajniki wyżej (w kierunki lukow zebrowych) zakłada sie na nich tzw. Kapsle, które są widoczne w obrazie podczas tomografii komputerowej, rtg etc. Co to daje? To jest bardzo ważne, w sytuacji kiedy po leczeniu operacyjnym, stosuje sie leczenie uzupełniające, w postaci radiochemioterapii. Wówczas robiąc planowanie do naswietlania, wiadomo gdzie sie znajdują przeniesione jajniki i jeśli to tylko będzie możliwe, można spróbować tak zaplanować obszary naswietlania, aby ominąć jajniki. Radioterapia wyniszcza jajniki. Normalnie, bez takich "kapsli" jajniki nie są widoczne w obrazie TK. Wyglądają tak samo jak tkanka jelita, czy węzłów chlonnych etc. Nie da sie ich wyodrębnić. Owszem są widoczne w usg, jeśli mamy do czynienia z doświadczonym w tych kwestiach lekarzem, ale żeby zaplanować radioterapia, trzeba posługiwać sie obrazem TK, a bez kapsli nie wiadomo gdzie są jajniki w związku z czym po omacku, nie da sie próbować ich oszczędzić przy naswietlaniach. U mnie niestety nie oznaczone kapslami tych jajnikow. Operacje miałam na szaserow w wojskowym instytucje medycznym, a radiochemioterapie w CO na Ursynowie w Warszawie. Wszystkie te kwestie wyjaśnił mi dopiero szczegółów lekarz prowadzący radiochemioterapie. On tez wytłumaczył mi, ze z takimi repozycjinowanymi jajnikami, może być w przyszłości wiecej kłopotów niż pożytku. Zaznaczył, ze miało by to sens, gdyby mojej jajniki były silne i zostałyby oznaczone podczas operacji. Cała zabawa i kłopot załóżmy z silnymi i oznaczonymi jajnikami, polega na tym, ze trzeba je dokładnie obserwować. Musi je badać lekarz który ma odpowiednie doświadczenie. Jajniki mogą być miejscem gdzie rozwina sie w przyszłości Przerzuty, choć to ułamku procent ze tak sie stanie, bo na jajnikami jest inna tkanka niż na szyjce macicy, to jednak pewne minimalne ryzyko i zagrożenie jest.

Musisz sie sama poważnie zastanowić. Mi jak widzisz trochę bez sensu zostawiono te jajniki. Poza tym lekarze postąpili ze mną trochę jak z bezwolna istota. Najpierw zdecydowali ze usuna rownież jajniki. Ja sie skonsultowala po tej informacji z innym lekarzem, który utwierdził mnie, ze w moim indywidualnym przypadku, lepiej będzie usunąć rownież jajniki. Następnie jak już poszłam na operacje, tuż przed operacja,ma dniu samej operacji, jak podpisywałem zgodę na operacje, poinformowano mnie, ze zostawia mi jajniki, bo tak postanowił profesor. Wpisano to w dokument zgody na operacje. Pomyślałam, ze jak tak zdecydował SAM PROFESOR (wow) to pewnie gość wie co robi, ze to GURU i wogole sie na wszystkim zna i właściwe, to powinnam czuć sie zaszczycona, ze SAM profesor sie wypowiedział w temacie takiej sierotki Marysi jak ja... Ale profesor już nie pomyślał, ze będę naswietlania (choć wiedzieli tak tak będzie bo miałam (G3) i ze trzeba te jajniki oznakowac...
Terapia HTZ mam taka jak Peti. Zel do wsmarowywania w skórę. Dodatkowo biorę tez aktive meno, to nie hormony, ale taki trochę zupełnego ziołowy. Jest ok. Bez humorow. Przed tym miałam procenia nocne, uderzenia gorąca, słabo spalam w nocy, teraz zaczyna sie to wszystko regulować... Jeszcze nie jest całkiem normalnie, ale prawie, prawie...

Ja niestety jutro wylatuje i wracam dopiero w następny poniedziałek i to ok 23:00. Nie wiem czy tam gdzie będę, będę miała internet, bo będę na wyspie. Może być trudno z kontaktem, ale jeśli będziesz miała jakaś pilna bardzo sprawę, pytanie, to zróbmy tak: napisz do mnie na mail: zazi23@wp.pl a ja podam Ci numer telefonu do mnie. Tylko napisz tego maila jeszcze dzisiaj najlepiej lub jutro rano. Ja wylatuje jutro o 11:00, więc jeszcze Ci rano podesle do siebie komórkę. Jak w ciagu tego tygodnia ja bym nie miała dostępu do netu i nie odpisywalabym na forum, a Ty miałabys coś bardzo pilnego, to napiszesz mi SMS i jakoś sie spróbujmy dogadać, czy zadzwonić, ok?

Decyzja musi być TWOJA.
To ze u mnie repozycja okazała sie niewypałem, nie oznacza, ze tak bedzie u Ciebie.aaaaa i jeszcze jedno... Z tym przyjęciem sie jajnikow w nowym miejscu. Do strony chirurgicznej, musisz sie dowiedzieć, czy lekarz który bedzie Cię operował, robił takie rzeczy wcześniej, czy mam doświadczenie i dobra historie za sobą. Musi to być lekarz/ zespół, który jest sprawny chirurgiczne i potrafi to robić, bo to już bardziej precyzyjna zabawa. Dla repozycjoniwanych jajnikow trzeba stworzyć nowy system ukrwienia, "poprzylaczac" nowe naczynia krwionośne. To sie udaje, ale zawsze te jajniki w nowym miejscu, bedą miały trochę gorsze warunki ukrwienia i naczyń, niż w naturalnym miejscu. To oczywiście rownież wpływa na ich wydolność, która nieco obniża. Sprawny i doświadczony zespół może zapewnić powodzenie, ze sie jajniki przyjmą, raczej powinny sie przyjąć, ale czy bedą działać na 100% to raczej watpie( to moja obiektywna opinia, nie profesjonalna pamiętaj). Zawsze będę te janiki trochę osłabione. U mnie to było tak, ze one to pracowały tak na 15% no więc " zdechly" po operacji i radiochemi, ale być może jak jajniki są super extra, to wtedy spadnie ich wydolność do 50% i wtedy może sie to opłacać.
Niestety z lekarza,i zwykle jest tak, ze nie chcą dawać deklaracji,może coś sie na pewno uda, ale ze nie... Bedą sie rozwodzić, ze może tak..a w innych okolicznościach są większe lub mniejsze szanse... Więc musisz sobie to poukładać w głowce i sama podjąć świadoma decyzje.
Mam nadzieje, ze informacje ode mnie i od dziewczyn czy pomogą podjąć te decyzje lub przynajmniej pomogą Ci sie przygotować do rozmowy z lekarzem, panią profesor. Spytaj o kapslowanie i o to by sprawdzić, jak silne obecnie są Twoje jajniki.
Trzymam kciuki... Wszystko bedzie dobrze, choć przed Tobą wiele nieprzyjemnych niestety momentów... Ale jest tutaj wiele kobiet, które przez to przeszły... Ty tez dasz rady..
Pozdrawiam
S.
--
33 lata- RSM 1b1G3- 20.09.2012 - usunięcie macicy metodą Meigsa (przydatki-częściowo, węzły chłonne, repozycja jajników), brzuszne cięcie podłużne. Plus 15.10.2012 usunięcie wezlow pachwinowych.

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:34

cass80 21.01.13, 10:17

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam wszystkie Syrenki w ten poniedziałkowy ponury poranek. U nas dzisiaj na dworze jest normalne lodowisko, zaliczyłam pierwszego w tym roku "orła" i się przeraziłam nie na żarty bo jeszcze teraz mi jakieś złamanie potrzebne! Podobno nieszczęścia chodzą parami wrrrrrrr.

Dziękuję Wam jeszcze raz za te ciepłe słowa i wyczerpujące odpowiedzi....

Strasznie mi się to ciągnie i chciałabym już mieć tą operację z głowy, na razie nadal stosuję te leki przeciwzapalne i dziś ból w pachwinach jakby już trochę zelżał ale za to kłuje mnie teraz wszystko w dole brzucha...wydaje mi się, że to po tych tabletkach Abdohyl, nigdy ich nie brałam więc tak to sobie tłumaczę pocieszająco.....
roszpunko....
Zastanawia mnie to, że marginesy konizatu oznaczone tuszem są bez zmian nowotrowych, czyli oznacza to, że najprawdopodobniej ten skorupiak nie zdążył się rozpanoszyć za bardzo....??Tak sobie myślę, że u mnie też może nie będzie potrzebne leczenie uzupełniające?? Rozumiem, że taką decyzję podejmuje się po operacji i wynikach hist-pat?? i z tego też względu muszą tak czy siak zrobić "na wszelki" wypadek tą repozycję jajników? Zwariować można...jak widzicie już się pogodziłam z utratą macicy, ale tak strasznie mi na tych jajnikach zależy...jakkolwiek dziwnie to musi brzmieć :)) :))

A moja czteroletnia córka to chyba coś czuje w kościach bo dziś rano wstała i mówi mi, że śniło jej się, że dzidziusia kąpała.....masakra po prostu :(

no nic....to poczekam sobie grzecznie na urlopowiczkę Sylwię i może jak zajrzy to zda mi relację jak u niej z tymi niedocenianymi wcześniej (przynajmniej w moim przypadku)jajnikami ;)
Pozdrawiam cieplutko - Kasia
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2274833,2,1,591.html

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:40

cass80 21.01.13, 10:53

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

No to ja juz nie mam więcej pytań! Ufff Sylwia,JESTEŚ WIELKA chyba sam guru profesor lepiej by tego nie wytłumaczył ;) Duży wirtualny buziak w stronę lotniska ode mnie leci do Ciebie :-* DZIĘKUJĘ

Trochę za późno dostałam się do komputera, ale myślę, że w tej sytuacji to chyba nikt już nie miałby więcej pytań.
Jeśli moge podsunąć propozycję założycielce forum to z tego co pamiętam z innego forum, takie ciekawostki można przyszpilić na samą górę wątku....

No to mam teraz o czym myśleć....musze to poczytać jeszcze z kilkanaście razy ;)

--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem..
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2274833,2,1,591.html

asica.1982
Posty: 3
Rejestracja: 4 kwie 2013, o 14:15
Wiek: 30
Data operacji: 15 sty 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: Fibrosarcoma - nowotwór złośliwy jajnika prawego
Zakres operacji: Usunięcie macicy, przydatków, wyrostka robaczkowego, większej sieci.
Wynik HP: OK
Terapia hormonalna: Od miesiąca plastry systen50.

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: asica.1982 » 21 lut 2013, o 20:45

asica.1982 21.01.13, 18:39

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witajcie kochane. Nie pisałam tyle czasu bo tydzień leżałam w szpitalu. 15.01.2013 zrobiono mi operację, usunęli wszystko macicę, jajniki, jajowody, szyjkę macicy dodatkowo wyrostek i siatkę jelitową. Dokładnie nie wiem czy węzły usunięto w całości czy tylko pobrano próbki. Teraz muszę czekać na wyniki 3 tygodnie i dalsze leczenie. Czuję się jeszcze słabo no ale czego się spodziewać jeżeli ma się jeszcze na brzuchu 20 szwów. Z każdym dniem jest lepiej więc muszę być dobrej myśli.
Sylwio kochana sok z świeżo wyciśniętych buraczków działa cuda na krew. Wiem sama z doświadczenia, wystarczą dwie szklanki dziennie a morfologia po prostu wraca do normy. Może to Ci pomoże.
Nasuwa mi się masę pytań. I wiem, że pewnie nie raz odpowiadałyście na takie pytania ale coś nie mogę się odnaleźć w tym formum heh. Martwi mnie fakt złego samopoczucia. Jak szybko miałyście objawy??? Ja narazie nie mam nic. Kiedy zaczęłyście zastępczą terapię hormonalną???? Boję się tego wszystkiego. Dziś pani starsza powiedziała mi, że bardzo szybko się zestarzeję i powinnam kupić dobry krem przeciwzmarszczkowy. Mam dopiero 30 lat ( w sumie w tym roku skończę 31) a dziś usłyszałam że przechodzę menopauzę. To tak strasznie brzmi.
Dostałam skierowanie do onkologa i z wynikiem mam się do niego udać. Teraz takie czekanie w zawieszeniu... Wiem, że w badaniu makroskopowym nie stwierdzono żadnych zmian.

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:50

cass80 22.01.13, 12:04

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witaj Asico!! Nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem...mam dokładnie te same obawy co Ty, też się przejmuję tą całą menopauzą (a tej pani od kremiku wylałabym chyba coś na głowę na opamiętanie, co za nietaktowane babsko!)....nie dość, że to paskudztwo okalecza nas od środka to jeszcze obarcza nas problemami z którymi powinnyśmy się borykać za jakieś 15 czy 20 lat :(
Jednak po przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi, naprawdę zaczynam się coraz mniej przejmować, boimy się tego czego nie znamy, ale widzę, że nie jest tak strasznie :) Bardziej pocierpią chyba domownicy, już współczuję mojemu mężowi ;)

Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i świetnej formy, a wyniki na pewno będą ok!!

--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:52

cass80 31.01.13, 19:12

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Cześć Sylwia, chciałam Ci jeszcze raz podziękować za to, że mi odpisałaś w tak "gorącym" okresie przed wyjazdem :) Byłam ciekawa co u Ciebie i cieszę się, że wyszstko wraca powolutku ku dobremu....nawet siłownia na tapecie....aż serce roście!!(czy jak to się pisze ;) ) Cieszy to tym bardziej, że niedługo ja będę przechodzić całe leczenie i takie optymistyczne posty sprawiają, że podchodzę do tego spokojniej....

Ja mam termin na połowę marca. Wycięcie macicy, okolicznych węzłów chłonnych i repozycja jajników....później w zależności od wyników: teleterapia lub radioterapia. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że może pójść dalej i będę miała chemię, ale na razie trzymam się pierwotnej wersji, nie będę sobie dodawać na zapas zmartwień....

Co do repozycji tych nieszczęsnych jajników to wypytałam panią profesor od a do z....sama wspomniała o klipsach tytanowych i powiedziała, że mam się nie martwić, że na pewno ruszą...oni jako jedyni na Śląsku wykonują takie operacje i mają podobno w tym niezłe wyniki więc jestem dobrej myśli....gorzej będzie chyba potem na lotnisku jak będe piszczeć na bramkach :)) :))

Pozdrawiam cieplutko i życzę samych pozytywnych wieści !!!!!!
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:54

cass80 31.01.13, 19:30

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Patrycjo taka gapa ze mnie, że nie zauważyłam Twojego postu :( Bardzo Tobie również dziękuję za odpowiedź i informacje...Pozdrawiam :) strasznie zakręcona ze mnie kobietka :-s
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 20:57

cass80 02.02.13, 11:46

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witajcie syrenki kochane!!
Piszę bo straszne cierpię katusze :(
Od ponad tygodnia (od momentu przyjęcia pierwszej przyspieszonej dawki szczepionki na żółtaczkę, a przyjęłam już dwie) mam biegunki i straszne wzdęcia....nigdy wcześniej nie miałam aż takich sensacji żołądkowych i boję się że to coś nie tak w związku z tą szczypionką....wczoraj było już ładnie w miarę normalnie a dziś powtórka z rozrywki....rano biegunka a teraz mega wzdęcia....co mi jest?? :( :(
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 21:00

cass80 09.02.13, 11:53

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

Witam, po dłuższej przerwie wszystkie kobietki z tego wątku :-*
Lagunkoa ja potrafię czarować!!!! Czary mary abrakadabra bim tala bim!!!!!! przynajmniej woda w kąpieli dla mojej córki zawsze po tym zaklęciu robi się kolorowa ;) więc myślę, że na Twoją torbiel też zadziała a przynajmniej mocno kciuki zaciskam!!!

Sylwiu, Asicojak się czujecie??Co porabiacie?

Ja korzystam i biorę ze starego życia ile jeszcze się da....zaczęłam znowu po staremu "biegać" z radością na ZUMBĘ....tego mi będzie najbardziej po operacji brakować!!! Ile pozytywnej energii ten rodzaj zajęć wyzwala.....ehhh, na samą myśl, że tak długo nie będę mogła chodzić łezka w oku mi się kręci....

basen już odpuściłam, miałam już zrobiony posiew i wyszło ok, więc nie będę już ryzykować, że coś złapię......

Jednak dopadają mnie wątpliwości i strach czy to aby nie za długo wszystko trwa.....termin mam na połowę marca.....jak tak sobie czasem podczytuję to raczej wszystko toczyło się u Was szybciutko..... :( mam nadzieję, że pani profesor wiedziała co robi ustalając mi taki termin "po feriach"....

pozdrawiam kochane i życzę udanego weekendu!!!!


--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 21 lut 2013, o 21:03

cass80 11.02.13, 10:08

http://forum.gazeta.pl/forum/w,100789,1 ... tml?wv.x=2

oliczq oczywiście, że będę pocieszać bo widzę sama po sobie, że takie posty działają na mnie jak balsam!!! Bardzo się cieszę, że dziewczyny do siebie dochodzą tak szybko...

Asico Ty to mnie już wogóle zaskoczyłaś pozytywnie.....ja po samej konizacji miałam stracha i dopiero po 8 tygodniach się skusiłam :)) heheh na szczęście mąż cierpliwy.... ;)
a co do ćwiczeń....skoro możesz po dwóch miesiącach zacząć to może i ja po takim czasie będę mogła znów na ZUMBĘ chodzić?? Bo ja myślałam, że to conajmniej pół roku trzeba czekać.....oczywiście mam na myśli fakt, że szybko zacznę się dobrze czuć jak Wy - bo innej opcji nie ma :)

Sylwiu jak czytam Twoje posty to aż mi się łezka w oczach kręci !!! Dziękuję, że tu jesteś w przerwach między podróżami ;) Baw się dobrze, tylko wróć potem do nas :)

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny i życzę udanego tygodnia
--
Dla świata jest tylko człowiekiem...dla mnie jest całym światem...

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 7 mar 2013, o 12:46

Witam was bardzo serdecznie, Oliczq ale nam zrobiłaś przeprowadzkę!!Chyba dziewczyny trafić nie mogą bo coś nam wątek ucichł....a ja w przyszłym tygodniu mam być operowana!!!!!Stresu mam co nie miara, miałam termin ustalony na wtorek bo tak miał mi sie okres kończyc bo miał się zacząć 6 marca a tu....nic!!!!Historia się powtarza, przed samą konizacją opóźnił mi się tydzień. Dzwoniłam dziś na izbę przyjęć i powiedziano mi, że jak będę miała końcówkę to mogę normalnie przyjechać a jak początek to przesuwamy o te parę dni....dobrze, że o parę dni a nie znowu miesiąc:)No ale ciekawa jestem co u Was dziewczyny!!
Lagunkoco z tą torbielą, wchłąnęła się??Nigdzie nie doczytałam więc nie wiem czy pisałaś....
Asicochciałam zapytać czy Ty miałaś jakieś leczenie uzupełniające zastosowane i jaki stopień tego raczka Ci wyszedł?? Bo o tym też chyba nigdzie nie doczytałam....pamiętam tylko, że nie miałaś żadnych przerzutów....cwiczysz już na tym swoim orbitreku?? :-)
Co do osobnego wątku o transpozycji jajników to był super pomysł!! W całym internecie nie mam tylu informacji na ten temat co na naszym forum :-) Po operacji ja się dopiszę, czy transpozycja(repozycja)jajników sie powiodła....strrrrasznie na to liczę.....
Nasza Sylwia 1978 ma sie pewnie też świetnie...nic dziewczyny nie piszecie......aaaa nie wiem czy w dobrym wątku się wpisałam.....jak go zobaczyłam to myślałam, że oczom nie wierzę.....mam tu swój wątek :D - Dziękuję Oliczq, na pewno będzie pomocny innym zagubionym dziewczynom z takim samym problemem....pozdrawiam wszystkie syrenki obecne i przyszłe (jak ja)
Ps. Ja do przyjęcia nie muszę mieć słoika :-) oczy mi na wierzch wyszły jak to przecztałam, do teraz ciężko mi w to uwierzyć!!!!Za to musiałam zrobić na własną rękę badanie na przeciwciała HIV i HCV, a nie widziałam, żeby ktoś jeszcze musiał....no i jutro wyniki, dodatkowy stres bo w sumie nigdy nie robiłam takich badań....a w ostatnim czasie niestety przekonałam się, że nie ma co myśleć kategoriami "mnie to nie dotyczy"....

Awatar użytkownika
olikkk
Glowny Moderator
Posty: 4225
Rejestracja: 1 gru 2012, o 15:55
Wiek: 54
Data operacji: 23 lut 2010
Metoda operacji: cięcie poprzeczne
Powód operacji: Mięśniaki macicy
Zakres operacji: Usunięcie macicy z przydatkami
Znieczulenie dolędźwiowe
Wynik HP: OK
Terapia hormonalna: Systen 50
od kwietnia 2010 roku
Na wyraźne efekty czakałam ok 2 miesięcy

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: olikkk » 7 mar 2013, o 18:28

Cass witam Cię bardzo cieplutko na nowym forum Syrenek i cieszę się, że do nas trafiłaś na kilka dni przed planowaną operacją :-* :ymhug:
Masz rację, nie wszystkie Kobietki z Waszego wątku trafiły do nas, ale jest już z nami Kasia, Wikiam, Laguna, Peti, Aga030980, więc mam nadzieję, że pozostałe też nas odnajdą ;) W każdym razie czekam z niecierpliwością na pozostałe Syrenki :ymhug:

Cass wpisałaś się dobrze, to wątek dla Ciebie :x
Mam nadzieje, że to dobry pomysł, żeby każda z Was miała własny wątek, bo łatwiej wtedy prześledzić cały proces leczenia i doświadczenia z tym związane.
Panie zwykle usiłują śledzić losy osób z rozpoznaniem podobnym do swojego, a szukanie w tak długim wątku, gdzie wszystko jest pomieszane, znacznie to utrudnia.
Mam nadzieję, że tak będzie łatwiej, bo o to chodziło :)

Życzę Ci dobrych wyników badań, na które teraz czekasz i oby termin operacji nie musiał się nadmiernie przesunąć :kolobok_girl_smile:

Ja też liczę, że do wątku o repozycji jajników dopiszesz kolejne ciekawe informacje ;)

Tymczasem trzymam kciuki za opanowanie nerwów i szczęśliwy rzebieg operacji :-*
Pozdrawiam cieplutko :-h
Obrazek Obrazek Obrazek
olikkk

Awatar użytkownika
cass80
Posty: 142
Rejestracja: 6 mar 2013, o 14:48
Wiek: 33
Data operacji: 27 mar 2013
Metoda operacji: cięcie pionowe
Powód operacji: rak szyjki macicy Ia1 G2
Zakres operacji: Usunięcie macicy, transpozycja jajników
Wynik HP: OK (Brak komórek rakowych w pobranym materiale)

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: cass80 » 8 mar 2013, o 16:09

Lagunko bardzo się cieszę, że na strachu się skończyło (mówiłam, że potrafię czarować ;) ) @};-
Ja dziś też odebrałam wyniki o których wyżej pisałam i są ujemne....wkoncu jakiś dobry wynik bo już zaczynałam się odzwyczajać;-) Nawet sobie zrobiłam badanie TSH bo było w promocji w ramach dnia kobiet i tez wyszło śliczniutko :D Zapomniałam wspomnieć, żeby wynik na osobnej kartce mi napisali i teraz będą zdziwieni w szpitalu po co im daję badanie TSH :-? Okresu jak nie było tak nie ma.....chyba jednak będe przekładać termin:-( Ostatni okres w życiu....tak go kobiety nie cierpią, ale jak sobie pomyślę, że już go nie będzie to smutno jakoś..... yczę miłego popołudnia :ympeace:

Ps. Zarąbiste te buźki :-bd

Awatar użytkownika
olikkk
Glowny Moderator
Posty: 4225
Rejestracja: 1 gru 2012, o 15:55
Wiek: 54
Data operacji: 23 lut 2010
Metoda operacji: cięcie poprzeczne
Powód operacji: Mięśniaki macicy
Zakres operacji: Usunięcie macicy z przydatkami
Znieczulenie dolędźwiowe
Wynik HP: OK
Terapia hormonalna: Systen 50
od kwietnia 2010 roku
Na wyraźne efekty czakałam ok 2 miesięcy

Re: cass80 - rak inwazyjny G2

Post autor: olikkk » 8 mar 2013, o 19:48

Cass bardzo się ciesze, że wyniki masz w normie :-bd Trzymam kciuki za kolejne dobre wieści :kolobok_give_rose:
Obrazek Obrazek Obrazek
olikkk

Zablokowany

Wróć do „Wygrywamy z rakiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość