Archiwum kategorii: Raporty codzienne od Dmytro Tymczuka

DT 12 września

Bracia i siostry, podsumowanie 12 września.

 

Złe wieści:

1. Prognoza co do tego, że wojska rosyjsko-terrorystyczne wykorzystają zawieszenie broni na Donbasie po to, żeby powiększyć swój potencjał bojowy, sprawdza się w stu procentach. Nikt już się nie dziwi, widząc rosyjskie wozy pancerne i artylerię. Na terenie, kontrolowanym przez bojówkarzy(zwłaszcza w okolicach Doniecka), widzieliśmy też już zespoły zenitowo-rakietowe obrony przeciwlotniczej, a to już inna bajka.

Również w obwodach ługańskim i donieckim (a także na terenach przygranicznych FR) okupanci rosyjscy tworzą obozy szkoleniowo-treningowe. Szkolą bojówkarzy w szerokim spektrum specjalności, przydatnych na wojnie – od mechaników i kierowców pojazdów opancerzonych do dywersantów i wywiadowców.

Wszystko to oznacza, że jeżeli Kijów będzie chciał kontynuować działania wojenne, będą one o wiele bardziej napięte i męczące, niż dotychczas. Widzimy jednak, że władze Ukrainy zdecydowanie dążą do pokojowego rozwiązania konfliktu. Co z tego wyniknie – zobaczymy. Będziemy wierzyli w lepszy scenariusz.

2. Rozumiemy sens rotacji wojsk rosyjskich. Sprawa polega nie tylko na tym, że nasze wojska trochę złamały okupantom kręgosłup i Rosjanie potrzebują świeżej krwi (ściślej: mięsa armatniego). Chodzi też o to, by wymienić „elementy nielojalne”. Wśród żołnierzy w nowoprzybyłych pododdziałach widzimy dużo mniej wojskowych o słowiańskich rysach twarzy.

Są dwa powody. Po pierwsze, coraz mniej „Słowian” wśród rosyjskich wojskowych chce walczyć przeciwko Ukraińcom. Po drugie, po śmierci żołnierzy z dalekich zakątków Imperium Rosyjskiego rezonans będzie o wiele mniejszy, niż w przypadku żołnierzy, przyjeżdżających w trumnach do Petersburga czy Pskowa.

Wnioski są zrozumiałe: Putin idzie w zaparte, prowadząc wojnę wbrew negatywnemu rezonansowi w społeczeństwie rosyjskim.

3. Wicepremier Ukrainy W. Grojsman oświadczył: suma strat, spowodowanych konfliktem na Wschodzie Ukrainy stanowi 11, 888 miliardów grywien (równowartość około 3,4 miliardów złotych – przyp. redakcji). Chodzi o zburzone obiekty, o których poinformowano władze (domy mieszkalne, szkoły, szpitale, obiekty zaopatrzenia energetycznego i przemysłowe – tych obiektów jest razem 11 325). Dokładnej sumy strat władze podać nie mogą. Tak samo, jak wydatków, związanych z zapewnieniem bytu
uchodźcom z obwodów ługańskiego i donieckiego.

Ciekaw jestem: jak „komandorzy” z „DRL” i „ŁRL” mają zamiar odbudowywać zniszczony przez nich Donbas, tak bardzo dążąc do opuszczenia Ukrainy? Liczą na to, że Putin im wszystko odbuduje? Biedaczek Putin do tej pory „trawi” Krym – tam czort wie, co się dzieje. Dodajmy do tego kolosalne straty FR z powodu sankcji (dzisiaj rubel znów pobił rekord spadku wartości). O jakiej pomocy z Rosji mowa?

Dążenia Moskwy są zrozumiałe: im bardziej zubożeje Donbas, tym łatwiej będzie nim kierować za grosze. Jednak mieszkańcy terenów okupowanych Donbasu (jak również bojówkarze) powinni rozumieć, że Kreml szykuje dla nich getto.

 

Dobre wieści:

1. Prezydent P. Poroszenko wytłumaczył: tzw. „szczególny tryb tymczasowy” funkcjonowania samorządu lokalnego na Donbasie nie będzie zagrażał jedności terytorialnej czy suwerenności Ukrainy.

Mówiąc szczerze, nie bardzo rozumiem, jak ten plan mogą poprzeć terroryści, którzy jednoznacznie oświadczyli, że nie widzą się w składzie Ukrainy. Miejmy nadzieję, że w siedzibie Prezydenta na ul. Bankowej „jeśli padają takie oświadczenia” wiedzą coś więcej.

2. Doradca szefa MSW Ukrainy A. Geraszczenko ogłosił: Ukraina nie przekaże Rosji „Mustanga”, wpisanego przez Rosję na międzypaństwową listę gończą.

O zawadiackim i patriotycznym czynie rufera „Mustanga” wiedzą wszyscy: to on pomalował w Moskwie gwiazdę w barwach Ukrainy i doczepił do niej flagę ukraińską. Widocznie, Putin do dziś ma koszmarne sny z ową gwiazdą i flagą w roli głównej. W jednym z tych koszmarnych snów Putin się budzi, mając na głowie kozackiego „śledzia”, a na nogach – szarawary.

Tu nie bardzo rozumiemy, o co tyle hałasu. Jeżeli Rosja nie walczy z Ukrainą i generalnie jest państwem pokojowym (o czym stale gdaka Moskwa), to dlaczego ten uczynek tak zirytował Kreml, że aż wpisał rufera na listę gończą? Ktoś ucierpiał? Czyjś majątek został zniszczony? Czy może symbolika ukraińska jest już w Rosji oficjalnie zakazana? Ta histeria Kremla jest trochę zabawna, nie sądzą Państwo?

Stanowisko MSZ Ukrainy jest adekwatne. „Mustang” jest obywatelem Ukrainy i jej obowiązkiem jest chronić patriotów. Rosja dostanie nie „Mustanga”, a guzik z pętelką.

3. Rosyjskie koncerny naftowe „Rosnieft”, „Transnieft” i „Gazprom Nieft” znalazły się na liście podmiotów, objętych nowymi sankcjami UE wobec FR. Dołączyły także USA: objęły sankcjami 5 spółek energetycznych, w tym: Gazprom, Łukojł, Rosnieft.

Łapka wujka Sama delikatnie dotknęła wymienia świętej krowy Putina. Teraz nie będzie już dawała tak dużo mleka.

A propos, Putin oburzył się, że prowodyr „DRL” Zacharczenko również jest na liście osób, objętych sankcjami UE – niby dlaczego to dotyka takiego fajnego chłopaka?

Rozumiem, że Putin miał nadzieję, iż Zacharczenko będąc „premierem” dorobi jako „mrówka” i będzie dowoził Putinowi z Europy łososia norweskiego. Nie udało się. Bardzo przykra sprawa.

4. Z cyklu: kolejne szaleństwa Rosji. W Dumie Państwowej FR bardzo chcą, żeby ekolodzy wycenili szkody, jakie mogą wyniknąć po wybudowaniu muru, oddzielającego Ukrainę od Rosji oraz wykopaniu dołów. Mówi się, że plany Ukrainy mogą zaszkodzić florze i faunie pięciu rosyjskich regionów, wzdłuż których zostanie wybudowany mur.
Nie ma na to innego określenia, jak kalectwo moralne. Rosjanie zalali krwią ukraińskich chłopaków ziemię ukraińską, „Gradami” zniszczyli infrastrukturę całego regionu Ukrainy, zrównali z ziemią szpitale i szkoły, i całe miejscowości. Kiedy zaś Ukraina zechciała się odgrodzić od tej sfory wściekłych psów, zaczęło się jęczenie o zagrożeniu dla rosyjskich brzózek i lipek.

Widać, martwią się, że na tle „odpowiedzi FR na sankcje”, polegającej na zakazie importu ubrań z Europy, nie będą mieli łyka na łapcie.

 

DT 5 września

Bracia i siostry, podsumowanie 5 września

 

Złe wieści:

1. W trakcie spotkania grupy kontaktowej, składającej się z przedstawicieli Ukrainy, „DRL” i „ŁRL”, Rosji i OBWE podpisano protokół o przerwaniu ognia od godz. 18.00 dnia dzisiejszego. Wg planu, dalsze rozmowy o złagodzeniu konfliktu powinny trwać w warunkach zawieszenia broni. Moglibyśmy to odnieść do „dobrych wieści”, gdyby nie jedno „ale”: liderzy „DRL” i „ŁRL” od razu ogłosili, że zawieszenie broni nie oznacza zmiany kursu tych „republik”, dotyczącego odłączenia się od Ukrainy. Komentarze
są zbyteczne. Nawet dziecko rozumie, że Putin nie ma zamiaru wypuszczać Donbasu z rąk, wobec tego zawieszenie broni jest wyłącznie na jakiś czas. Nadzieje na pokojowe rozwiązanie konfliktu są bardzo nikłe. Oczywiście, pokój za wszelką cenę jest możliwy pod warunkiem, że Ukrainie już nie zależy na tym regionie. W następstwie możemy się „pożegnać” z jeszcze co najmniej sześcioma obwodami na wschodzie kraju.

2. Wg danych grupy „Opór informacyjny” sytuacja na terenach wyzwolonych Donbasu jest bardzo daleka od stabilnej. Z mysich dziurek wyłażą wczorajsi separatyści-terroryści oraz ich poplecznicy – od drobnych lokalnych urzędników i kryminalistów do stróżów prawa, którzy nie ponieśli kary za zdradę państwa. Te szumowiny już się uspokoiły, widząc, że nikt ich nie stawia pod ścianą za minione przewinienia. Teraz wracają do starych nawyków i – póki co po cichu – znów sieją brud, smród i ubóstwo. Jeżeli siły specjalne i MSW nie wezmą się ostro do pracy – bardzo niedługo będziemy niemiło zaskoczeni tym, jak szybko można roztrwonić wszystkie owoce zwycięstw „punktowych”.

3. Prezydent Czech Miloą Zeman nie uważa działań wojennych Rosji na wschodzie kraju za agresję. Jego zdaniem, kilkuset „ochotników rosyjskich” nie należy rozpatrywać jako „inwazji Rosji”. „Należy otwarcie przyznać, że na Ukrainie trwa wojna domowa” – palnął ten staruszek. Ukraińcy już są przyzwyczajeni do prostytucji politycznej w swoim środowisku. Ale prezydent Czech może zorganizować warsztaty – rodzime ukraińskie prostytutki polityczne jeszcze muszą sporo pracować, by dorównać temu panu. Całkiem niedawno właśnie M. Zeman mówił o konieczność „poważnych działań” włącznie ze skierowaniem wojsk NATO, „jeżeli Rosja będzie próbowała zająć nowe tereny Ukrainy”. „Nie jestem jastrzębiem, ale próba zajęcia terytoriów Ukrainy jest dla mnie tą linią, której nie wolno przekroczyć”, – mówił on.

Dokładnie, panie Zeman. Nie jest Pan jastrzębiem ani nawet kurą. Pan bardziej przypomina gada. Bardzo jestem rad temu, że duża liczba Czechów – o tym wiem na pewno – w żaden sposób nie podziela Pana proputinowskich i ukrainofobicznych poglądów. Cóż, wszędzie się zdarzy czarna owca w rodzinie.

 

Dobre wieści:

1. Znów wracam do najważniejszej wiadomości tego dnia, czyli do zawieszenia broni na Donbasie. Powiem szczerze – bardzo dobrze wiemy, czego są warte porozumienia z terrorystami – przekonaliśmy się o tym w czerwcu. Pauzę wykorzystają oni po to, by się umocnić, przerzucić z Rosji nowych ludzi i broń oraz przygotować się do ataku. Nie wykluczone, że to „zawieszenie broni” będzie obowiązywało tylko po stronie ukraińskiej. Oczywiście, jest ono potrzebne naszym wojskom. Dziarskie wdarcie się
Rosjan na Ukrainę nie pozostało bez śladu – nasza armia wcześniej była już bardzo zmęczona kilkumiesięcznymi walkami i pilnie potrzebuje przerwy. Nie będę się rozpisywał, jak bardzo jest źle – pesymistów nie brakuje. Mam wielką nadzieję na to, że nasze kierownictwo wojskowe potrafi to zawieszenie broni mądrze wykorzystać. Oczywiście, jeżeli władze U(krainy są zdecydowane walczyć o swą ziemię.

2. Dziś „DRL” po raz kolejny pokazała swą afrykańską naturę. Gdy tylko „dowództwo” tej organizacji terrorystycznej pojechało na rozmowy do Mińska, w „DRL” miała miejsce próba „zamachu stanu”. Władimir Akinfiejew, kompan od flaszki „kierownictwa DRL”, spróbował przejąć „władzę”. Odsunął kilku „ministrów”, kazał aresztować kilku „aktywistów DRL” i zaprowadził do piwnicy sekretarkę „ministra spraw zagranicznych DRL” Leonida Baranowa (ma się rozumieć, owa sekretarka jest symbolem władzy państwowej w „DRL”). Co tu powiesz – Akinfiejewa łatwo zrozumieć – każdy chce potrzymać kierownicę. Jeżeli inni bandyci mogą, to czemu on nie? Niestety, nie jest osamotniony w swych pragnieniach. Szanowni „premierzy DRL”, będąc w łaźni, starajcie się nie stawać do swoich „towarzyszy” plecami – różnie może być.

3. Premier Włoch Matrteo Renzi zaapelował do NATO o „zdecydowane wsparcie Ukrainy” i obiecał, że jego kraj sprzeda Ukrainie 90 pojazdów opancerzonych Iveco.  Owych 90 pojazdów (nawet tak dobrych, jak Iveco) nie uratuje sytuacji z wyposażeniem armii ukraińskiej. Jednak jest ważne osiągnięcie w działaniach Kijowa: po raz pierwszy od rozpoczęcia konfliktu na Donbasie kraj Zachodu chce sprzedać nam produkcję, której stosowanie nie ma „podwójnego” zakresu, a jest to „pełnowartościowy wzór techniki
bojowej”. Nie wiem, w jakiej dziedzinie sukces jest większy – w wojskowo-technicznej czy też w wojskowo-politycznej.

4. Znów o sankcjach przeciwko Rosji. Po pierwsze, cieszy stanowisko premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, że ogłoszenie zawieszenia broni na Donbasie nie będzie miało żadnego wpływu na sankcje – chyba że po tym, jak na Ukrainie zapanuje całkowity pokój. Po drugie, UE może zabronić rosyjskim koncernom naftowym dokonywania inwestycji kapitałowych na rynkach europejskich. Bardzo serdecznie pozdrawiamy panów z rosyjskich koncernów naftowych „Rossnieft”, „Gazpromnieft” i „Transnieft”. Jest to mocny cios, wymierzony w  rosyjskie zasoby energetyczne – świętą krowę imperium Putina. Chociaż widzimy, że Kreml na razie niemrawo reaguje na sankcje, jednak najgrubsza warstwa tłuszczu podskórnego wcześniej czy później zniknie – dotyczy to także nienażartego niedźwiedzia rosyjskiego.

 

DT 4 września

Bracia i siostry, podsumowanie 04 września

 

Złe wieści:

1. Rosyjscy okupanci mają jasny cel – Mariupol. Dzisiaj miał miejsce bój pod Szyrokinem. Ale było to kolejne rozpoznanie przez walkę. Ile krwi przelejemy w obronie Mariupola – nie wiadomo. Według naszych danych, dowództwo ukraińskie także podciąga do miasta poważne siły – nie słowem, a czynem. A i sami miejscowi są gotowi walczyć w obronie rodzinnego miasta przed agresorem.. To daje nadzieję, że trójkolorowa dżumanie wejdzie do Mariupola. Jednocześnie jest zagrożenie, że w najbliższych godzinach rozpoczną się działania rosyjsko-terrorystyczne. Przeciwnik może dążyć do przejęcia przed jakimiś „negocjacjami pokojowymi” jak największego terytorium – w tych granicach Putin będzie dążył do stworzenia na Donbasie „nowego Naddniestrza”.

2. Póki Kreml ogłasza o swoim „planie pokojowym”, a na Donbasie trwają walki, Rosjanie intensywnie przerzucają na Ukrainę coraz to nowe pododdziały. Do wzięcia są też solidne rezerwy. W Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony dzisiaj oświadczono, że w pobliżu granicy z Ukrainą – na terenach przygranicznych FR – zlokalizowano 14 batalionowych grup taktycznych i około 1000 jednostek techniki wojskowej. Według naszych danych ilość batalionowych grup taktycznych jest jednak znacznie wyższa, odnotowano ponadto taktyczne grupy kompanii i grupy dywersyjno-wywiadowcze. Nie będziemy się kłócić z RBNiO, ale aż nijak nie wygląda to na dialog pokojowy, o który – znowuż jedynie słowem – tak zabiega Moskwa.

3. Kontynuowany jest niezdrowy rozgłos wokół dowódcy batalionu terytorialnego „Podkarpacie”, aresztowanego za samowolne pozostawienie strefy OAT. To jeden z wielu powodów do tego, by być niezadowolonymi z dowództwa wojskowego, zaś tych, którzy uciekli z pola walki, próbować uznać za bohaterów. W tej i podobnych sytuacjach nie śpieszyłbym się kruszyć kopii. Będziemy pamiętali, że każdy ma swoją prawdę (nawiasem mówiąc, właśnie dlatego, że niektóre pododdziały porzuciły swoje pozycje, nasze wojska w ostatnim czasie wpadały w kotły, co prowadziło do znacznych strat). Ustalenie, jak było naprawdę – to zadanie śledztwa. Jeśli ktoś nie będzie się zgadzał z jego wynikami, wtedy można się kłócić.

Jednocześnie praworządność nie może być wybiórcza – tym bardziej na wojnie. Jeśli za kratkami siedzi dowódca batalionu, to tam jest też miejsce dla oficerów, mających wyższe stopnie i stanowiska, którzy także porzucili swoje wojska i dali drapaka; nasi chłopcy giną także z powodu ich tchórzostwa i błędów taktycznych. Na przykład dzisiaj w batalionie „Azow” oświadczono, że „raszyści” zniszczyli rejon umocnień batalionu i pograniczników. Stało się to przez „generałów, którzy przez dwie godziny obiecywali, że będzie ogień artyleryjski z precyzyjnym naprowadzeniem, ale nic nie zrobili”. Być może, warto podać prokuraturze wojskowej nazwiska tych generałów i wyjaśnić sytuację – pod bacznym okiem społeczeństwa? Przecież dzisiaj jeden ukarany generał może oznaczać setki, jeśli nie tysiące, uratowanych jutro żołnierzy i cywilów.

 

Dobre wieści:

1. Prezydent P. Poroszenko uzgodnił z liderami USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch projekt planu pokojowego, który powinien zostać przyjęty na szczeblu „trójstronnej grupy kontaktowej” z udziałem przedstawicieli organizacji terrorystycznych. Jakoś nie bardzo wierzę w możliwość dialogu pokojowego bez uszczerbku dla naszych interesów. W tej historii nadzieję daje zastrzeżenie Poroszenki, że w przypadku zerwania negocjacji może zostać uruchomiony drugi wariant, który nazwał „zdecydowanymi działaniami”. Cóż, czekamy na rozwój wydarzeń – mając nadzieję na lepsze, szykujmy się na najgorsze.

2. NATO nie obiecuje pomocy wojskowej, ale nie będzie się sprzeciwiało, jeśli poszczególne kraje członkowskie Sojuszu pomogą Ukrainie. Oświadczył to dzisiaj sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Właściwie, jest to stanowisko z cyklu „i waszym i naszym” – tak, aby nie odmówić Kijowowi, ale i nie wywołać gniewu Moskwy. Ale przypomnę, że jeszcze niedawno kraje europejskie w ogóle unikały dyskusji na temat możliwości pomocy wojskowej – nawet w odniesieniu do broni defensywnej. Więc dzisiaj niewątpliwie widzimy postęp. Ponadto NATO mówi o utworzeniu czterech funduszy powierniczych dla Ukrainy. Jak wiecie, fundusze powiernicze są napełniane przez poszczególne państwa członkowskie Sojuszu. Więc aby ta „skarbonka” zadziałała, konieczna jest aktywna praca naszych dyplomatów. Mam nadzieję, że im się uda.

3. Liderzy czołowych państw zachodnich, biorący udział w obecnym szczycie NATO w Walii, w całości poparli ideę zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Decyzja o zaostrzeniu sankcji powinna być podjęta jutro. Tutaj komentarz jest zbędny. Teraz na stypach po pogrzebach swoich żołnierzyków, zdechłych na Donbasie, rosyjskie mamusie i rosyjscy tatusiowie będą zagryzali wódkę rodzimą rzepą zamiast parmezanu. Jeśli sankcje jeszcze bardziej uderzą w Rosję – będzie to mile widziane.

 

DT 3 września

Bracia i siostry, podsumowanie 03 września

 

Złe wieści:

1. Przed ukraińskimi wojskami stoi zadanie, do którego podczas OAT nie przywykły – obrona pozycyjna. Przez cały ten czas mieliśmy coś w rodzaju wojny partyzanckiej, gdy postawiono na manewry i rajdy. Gdy naszym wojskom przeciwstawiali się głównie lokalni bojówkarze i rosyjscy najemnicy –  to działało. Ale teraz, gdy Donbas bardzo szybko został naszpikowany regularnymi wojskami rosyjskimi, głównym zadaniem naszego dowództwa stało się uratowanie swoich pododdziałów z tworzących się kotłów, przegrupowanie sił i odejście do obrony. Po to, by potem przygotować ofensywę.

Złe jest to, że tę pauzę operacyjną wojska terrorystyczno-rosyjskie także będą wykorzystywały do umocnienia swych pozycji – tym bardziej, że rezerw na granicy Rosjanie mają wystarczająco dużo. Można oczywiście pokładać nadzieje na „pokojowe uregulowanie” – na co, wydaje się, bardzo liczy kierownictwo ukraińskie. Ale bardzo wątpliwe, że warunki terrorystów okażą się do przyjęcia. W tych warunkach mamy zdecydowanie za mało zmobilizowanych i ochotników do dalszych działań. Jednak postawienie pod broń nowych tysięcy zmobilizowanych – to nie najlepszy krok polityczny przed wyborami. Jak w tych warunkach będzie działało kierownictwo ukraińskie –możemy się tylko domyślać.

2. Mamy dziwną sytuację. Putin rzuca zadziwiające oświadczenia, a za nim biega Pieskow i wyjaśnia, że Putina niewłaściwie zrozumiano. Tak było z „wzięciem Kijowa w dwa tygodnie”, tak było dziś z oświadczeniem o „porozumieniu ze stałym wstrzymaniem ognia na Donbasie”. Rozumiem, że z radości po okupacji Krymu w psychice Putina zaszły nieodwracalne zmiany – jakiś rodzaj afazji. Jego mechanizmy mózgowe, odpowiedzialne za aktywność przemawiania ewidentnie zostały naruszone – jasno i wyraźnie mówi jedno, a przy tym ma na myśli coś dokładnie odwrotnego. Chłopaki z Kremla, natychmiast poszukajcie dla swego bossa mądrego neuro-lingwisty. Przecież tak szkoda wujka. Pozostaje zagadką, jakim cudem Pieskow rozumie to, co chciał powiedzieć Putin. Na pewno ta swołocz opanowała umiejętność czytania w myślach gospodarza.

Później Putin opowiedział o swoim „planie pokojowym”: wycofać wojska ukraińskie, wstrzymać ogień, w żaden sposób nie przeszkadzać terrorystom pod przykrywką rosyjskich wojsk w umacnianiu się na zajętych terytoriach. Krótko mówiąc, plan Putina to jasno wyrażony plan odebrania Ukrainie Donbasu i przekształcenia go w nowe Naddniestrze. O czym mówiliśmy już nie raz.

3. W ciągu ostatnich trzech dób, my – grupa „Opór Informacyjny” – próbowaliśmy znaleźć choćby najmniejszy znak świadczący o działaniach informacyjno-psychologicznych (akcje, operacje – bez różnicy) naszych struktur resortowych mających na celu doniesienie do żołnierzy rosyjskich na Ukrainie i do społeczeństwa rosyjskiego informacji o statusie okupantów. Niestety, na próżno. Oczywiście, takie działania jeśli są prowadzone (a u nas w strukturze Ministerstwa Obrony jeszcze od marca funkcjonuje dosyć silna komórka powołana do prowadzenia operacji informacyjno-psychologicznych), to bardzo skrycie. Powiedziałbym nawet: zbyt skrycie.

Tymczasem nie należy nie doceniać działań dotyczących demoralizacji wroga i społeczeństwa państwa-przeciwnika. To nieodłączna część wszystkich współczesnych operacji wojskowych. Sprawa polega na tym, że rosyjscy żołnierze, którzy wtargnęli na Ukrainę, są przestępcami nie tylko z punktu widzenia prawa międzynarodowego, a i własnego rosyjskiego. Przecież, jak wiadomo, po aneksji Krymu została odwołana decyzja Rady Federacji FR o wprowadzeniu wojsk na Ukrainę. A to znaczy, że nie ma żadnego legalnego uzasadnienia dla obecnego przebywania wojsk FR na Donbasie. Jestem pewien, że także rozkazy na piśmie o wprowadzeniu wojsk FR na Donbas nie istnieją –rosyjskie KGBowskie kierownictwo o to się zatroszczyło.

W praktyce oznacza to, że żołnierzom rosyjskim w żadnym wypadku nie może być przyznany status uczestników działań bojowych, także nie ma mowy o żadnych „bonusach” socjalnych w przypadku odniesienia ran lub śmierci rosyjskiego okupanta. Jego krewni nie mogą nawet marzyć o jakichś zapomogach od państwa.

Panowie rosyjscy agresorzy, wasz Dowódca Naczelny was po prostu wrobił, za Donbas nie będą wam wieszali medali, jak za Krym. Przeciwnie: gdy zmieni się nastrój Putina lub zmieni się władza w FR, będziecie uznani we własnym kraju za zbrodniarzy wojennych. Przekazanie Rosjanom tej zwięzłej i prostej prawdy jest niezbędne.

 

Dobre wieści:

1. Urząd Rady Ministrów Ukrainy oświadczył: Ukraina rozpoczyna realizację narodowego projektu „Mur”, polegającego na umocnieniu granicy z Rosją. Mur z drutem kolczastym będzie miał wysokość 2 metrów wzdłuż całej granicy z FR, na niektórych odcinkach – pod napięciem. Terytorium obok muru będzie zaminowane i zabezpieczone rowami ochronnymi. Decyzja dobra. Należy inicjować przekształcenie tego projektu narodowego w międzynarodowy, z udziałem wszystkich sąsiadów Rosji. Odgrodzenie się od imperium Putina drutem kolczastym byłoby właściwym krokiem. Zwierzęta powinny siedzieć w klatce.

2. Rząd rozpoczyna pracę nad nowa Doktryną Wojenną. Jak wskazał premier A. Jaceniuk „z jasnym określeniem: kto jest agresorem i kto jest zagrożeniem. W tej nowej doktrynie obronnej Rosja powinna być uznana za państwo-agresora, główne i jedyne państwo, które zagraża naszej integralności terytorialnej i bezpieczeństwu narodowemu”.

Tu biję brawo – już dawno trzeba było to zrobić. Mam tylko jedną skromną uwagę „z ostatniej ławki”: najpierw jednak warto opracować nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, bo przyjęta za czasów Janukowycza w 2012 roku ‒ to całkowita pornografia. A potem można się brać za Doktrynę Wojenną, która powinna się opierać o zapisy ze Strategii. Oczywiście nie nalegam, ale tak powinno być zgodnie z logiką wynikającą z procesu przygotowania podobnych dokumentów. Trzeba powoli uciekać od praktyki stawiania „wozu przed koniem”.

3.Komitet parlamentarny ds. wsparcia ochrony prawa polecił Radzie Najwyższej przyjęcie projektu ustawy № 4262-ja, przewidującego tymczasowe odebranie obywatelstwa Ukrainy. Dotyczy to osób, mających wyroki za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu narodowemu (Konstytucja zabrania odbierania obywatelstwa, natomiast czasowe pozbawienie praw obywatelskich – to nie problem). Jest to taki ruch niestandardowy. Osoba bez praw obywatelskich nie będzie mogła zajmować żadnych stanowisk państwowych, posiadać majątku, nie będzie też miała prawa wyborczego. Można to zastosować wobec wszystkich członków Partii Regionów i komunistów: 90 dni odebrania praw obywatelskich – i po kłopocie. Państwo się martwią, że oni tyle nie przeżyją? Ależ, proszę Państwa – czy to nasz problem? Niech dają sobie radę sami.

 

DT 2 września

Bracia i siostry, podsumowanie 02 września

 

Złe wieści:

1. Nasze wojska wycofały się z kilku miejscowości. Mimo że je opuszczają, nie myślałbym w kółko o tym, że to przegrana. Znacznie ważniejsze w tej chwili jest co innego. Jeśli nasi dowódcy rzeczywiście wycofują swoje wojska tylko po to, aby nie dopuścić do tego, by znaleźli się w kotłach i w celu przegrupowania (a to jest wersja oficjalna) – nie jest to tragedią. Ta decyzja jest potrzebna – bez tego dalsza ofensywa jest niemożliwa. Ale o tym, czy rzeczywiście tak jest i czy dowództwo ma adekwatne plany dalszych działań – dowiemy się w najbliższych dniach. Moja opinia o tym jest taka, że mamy bardzo mało powodów do radości.

2. Dopiero wczoraj mówiłem o tym, że Donbas nie jest Putinowi potrzebny w składzie Ukrainy. Chociaż na negocjacje w Mińsku terroryści przyjechali, głosząc hasła o jakiejś „autonomii” „DRL” i „ŁRL” w składzie naszego państwa, to moje przypuszczenie się niestety potwierdziło. Marionetki Kremla z Doniecka i Łuhańska natychmiast zapomniały o swych wczorajszych tezach i dziś z całych sił krzyczą, że w składzie Ukrainy się nie widzą. Tę młodzieńczą niekonsekwencję terrorystów łatwo można wytłumaczyć: pewnie dostali nowe wytyczne z Moskwy, która nie chce już udawać, jakie są jej prawdziwe plany.

Przecież wiadomo, że dla dalszego przejmowania południowych i wschodnich obwodów Ukrainy Donbas – pod postacią autonomii – nie pasuje jako przyczółek. Kreml potrzebuje nowego Naddniestrza, w pełni mu podporządkowanego. To jest jeszcze jeden powód, by się przekonać, że do stołu negocjacji z terrorystami i Rosjanami można siadać tylko wtedy, gdy się udzieli świadomej zgody na podział Ukrainy przez Moskwę. Jedyny pożytek z owych negocjacji – to ewentualna wymiana jeńców.

 

Dobre wieści:

1. Nasze wojska przekonują się: pododdziały rosyjskie są bez porównania lepiej przygotowane do walki, niż ugrupowania terrorystyczne, ale jednak także przeciwko nim można (i trzeba) walczyć. Jeśli, niestety, wycofujemy się i ponosimy straty, niekoniecznie musi to oznaczać, że wróg jest niezniszczalny. Każdy krok, postawiony na ziemi ukraińskiej, najeźdźcy okupują swoją krwią. Rosyjski szpital wojskowy w Rostowie już nie przyjmuje rannych – załadowany jest po uszy (przy tym, że już od dawna nie współpracuje z „homo sovieticus”, a wyłącznie z kadrowymi wojskowymi FR). Swoich rannych Rosjanie wiozą do Petersburga, ale również tam już „nie ma miejsc”. Każdy komplet urwanych rączek-nóżek agresorów jest kolejnym krokiem do otrzeźwienia niedorozwiniętego społeczeństwa rosyjskiego.

Także otrzymujemy informacje o tym, że rosyjskie dowództwo nakazuje władzom lokalnym na okupowanych terytoriach Donbasu, by zatroszczyły się o wyodrębnienie działek gruntu, na których można byłoby grzebać zlikwidowanych żołnierzy rosyjskich. Putin się boi przewiezienia wszystkich tych zwłok z powrotem do Rosji, bo jest ich zbyt dużo – w FR coraz większego rozgłosu nabiera historia o „przedwcześnie zdemobilizowanych rosyjskich żołnierzach”. Cóż, los godny okupanta – być pogrzebanym w bezimiennej mogile, jak pies, do tego na obczyźnie. Panie Putin, proszę zabrać swoje mięso z powrotem. Nie trzeba nim psuć naszej ziemi.

2. Rosyjscy okupanci i terroryści próbowali przedostać się do Mariupola od strony Nowoazowska, jednak tę próbę przebicia się pogranicznicy odbili wspólnie z batalionem „Azow”. Za to, że atak został odbity – cześć i chwała naszym chłopcom. Ale nie ma wątpliwości, że to jest rozpoznanie w walce i przygotowanie do poważnej ofensywy (już informowaliśmy, że niewykluczone jest jednoczesne przeprowadzenie operacji morskiej i lądowej lub kombinowanej operacji powietrzno-morskiej). Mam nadzieję, że do takich działań przeciwnika rzeczywiście jesteśmy gotowi.

3. Kreml drugi raz z rzędu rozdzierająco krzyczał o tym, że Putina, który zapowiedział „zdobycie Kijowa w ciągu dwóch tygodni”, niewłaściwie zrozumiano. Że niby spryciarz Barrosso wyrwał zdanie z kontekstu. Rosjanie grożą, że zaprezentują nagranie audio tej rozmowy, ale go nie puszczają (jak na w filmach: jakiś spryciarz proponuje łapówkę, ale jej nie daje). Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam wątpliwości, że Putin – upijający się bezkarnością i uważający, że wszystko mu wolno – mógł coś takiego powiedzieć. To jest w zgodzie z jego naturą. Ale to, że Kreml podejmuje nerwowe próby usprawiedliwienia się, świadczą o tym, że Rosja jakieś tam hamulce jeszcze ma. Chociaż wszyscy doskonale rozumiemy, że najlepszym hamulcem w odniesieniu do nacierającej na nas Rosji jest mocny cios, wymierzony w jej zęby.

DT 1 września

Bracia i siostry, podsumowanie 01 września

 

Złe wieści:

1.Jest jasne jak Słońce, że Putin nie odpuści. Dodajmy: jeśli władza ukraińska myśli, że apele niektórych liderów europejskich o „rozwiązanie konfliktu drogą polityczną” mają sens, to się głęboko myli. Przyjęcie „politycznej” wersji rozwiązania kryzysu jest możliwe jedynie w przypadku pogodzenia się ze stratą jeśli nie całego, to (na początek) części Donbasu.

Putin – sam lub ustami terrorystów – będzie wymagał uznania „DRL” i „ŁRL” poza Ukrainą jako odrębnych „państw”. Jeśli Ukraina się na to nie zgodzi, jest on gotowy uważać „DRL” i „ŁRL” (uznane tylko przez garstkę marginesu na czele z FR) za quasi państwowe twory – wiadomo, pod cichym protektoratem Rosji. Będzie dokładnie tak samo, jak z Naddniestrzem i Abchazją.

Negocjowanie wariantów autonomii i podobnych tworów federalnych (na co ewentualnie – jako na kompromis – mógłby się zgodzić Kijów), może być rozpatrywane wyłącznie jako „zmyłka” w oczach wspólnoty międzynarodowej. Putin nie potrzebuje Donbasu, będącego pod najmniejszą kontrolą Kijowa, nie warto żywić iluzji.

Dlatego rozpoczęcie negocjacji w celu „pokojowego uregulowania konfliktu” jest możliwe tylko wtedy, gdy w myślach się pożegnamy z terytorium obecnie kontrolowanym przez terrorystów.

Ale wszyscy doskonale rozumiemy, że „ŁRL” i „DRL” są potrzebne Putinowi tylko jako przyczółki do dalszej destabilizacji sytuacji i oderwania od Ukrainy całej Ukrainy południowej i wschodniej. Kremlowi nie są potrzebne hałdy Donbasu – jemu potrzebny jest potencjał naukowy i przemysłowy Charkowa, Dniepropietrowska i Zaporoża, a także strategiczne (w sensie zapewnienia funkcjonowania Krymu i połączenia z Naddniestrzem, a także wzięcia pod kontrolę całego ukraińskiego wybrzeża Morza Azowskiego i Czarnego) terytorium na południu w postaci obwodu odeskiego, chersońskiego i mikołajowskiego. To jest plan minimum. Dokąd dalej pocwałuje oszalały car moskiewski – jeszcze nie wiemy.

Niedopuszczenie do realizacji tego scenariusza jest możliwe, jeżeli powstrzymamy go siłą i już teraz. Powinniśmy rozumieć, że przy wszystkich bogactwach Rosji jako surowcowego dodatku Europy, moc wojskowa FR nie jest bezgraniczna – przynajmniej w sensie tzw. „zwyczajnych sił zbrojnych”. Wersja Żukowa: „rosyjskie kobiety jeszcze urodzą” w tym przypadku oczywiście nie przejdzie – im więcej rosyjskich żołnierzyków będzie powracało do domu w trumnach, tym silniej będzie się chwiał putinowski tron. Rosyjska telewizja propagandowa wspaniale działa na rosyjskich zombie tylko dopóty, dopóki ci nie będą musieli chować swoich dzieci.

Jeśli się mylę i konflikt jednak można rozwiązać w sposób polityczny bez szkody dla interesów narodowych Ukrainy – bardzo się ucieszę. Niestety, teraz nie mam podstaw do tego, by żywić na to nadzieję.

2. W kontekście OAT rozpoczął się sezon nieokiełznanego polowania na winnych. Społeczeństwo i różnego rodzaju eksperci zaczynają oskarżać o niepowodzenia kierownictwo OAT, Ministerstwo Obrony i Dowództwo Naczelne Sił Zbrojnych. Dowództwo wojskowe widzi przyczynę niepowodzeń we wtargnięciu armii rosyjskiej i (póki co dyskretnie) wskazuje na grzechy pododdziałów ochotniczych (głównie – „niesubordynację”) oraz brak dostatecznego poziomu ducha walki wśród zmobilizowanych. Najwyższe kierownictwo państwa obiecuje „decyzje kadrowe” w resorcie wojskowym.

Pytanie: kto ma rację?

Odpowiedź: jest to ten nieszczęśliwy przypadek, gdy rację mają wszyscy.

Zacznę od najmniej popularnego – od krytyki szeregowego żołnierza, ochotnika czy też zmobilizowanego. Znajdujemy tysiąc i jeden przyczyn, aby wyjaśnić brak elementarnej dyscypliny w szeregach naszych wojsk. Te argumenty brzmią przekonująco i nie ma co im zaprzeczać. Szkopuł tkwi też w tym, że bez dyscypliny żadna jedna armia nie może istnieć, a tym bardziej skutecznie walczyć. Dowody na to można odnaleźć w kilkusetletniej historii wojskowości – nie ma co eksperymentować.

Gdy mnie zapytają: czy winien temu jest żołnierz? – odpowiem prosto. Odbyłem studia na kierunku „dziennikarstwo wojskowe”, ale wcześniej byłem tzw. „zwykłym żołnierzem”. Mogę powiedzieć krótko: nie ma złych żołnierzy.

Ale dla tego, aby największa fajtłapa rzeczywiście została wzorcowym żołnierzem, do dowodzenia nią są potrzebni nie tylko posiadacze dyplomów uczelni wojskowych, a oficerzy-liderzy. Tacy wykazują się w pracy. Teraz pytanie za dziesięć punktów: na przykład, ilu sierżantów lub chorążych wykazując się w trakcie OAT otrzymało u nas stopień podporucznika? Albo czy dużym problemem jest wniesienie zmian do „Przepisów o odbyciu służby wojskowej przez odpowiednie kategorie żołnierzy” dla przyznania stopni oficerskich w trakcie „nieogłoszonego” czasu wojny? Ilu plutonowych, którzy się wykazali, dostało awans do szczebla dowódcy kompanii albo nawet batalionu? A przecież takie wzloty są normalną praktyką na wojnie czyli w warunkach, w których w ciągu kilku godzin ktokolwiek może zaprezentować swoje najlepsze i najgorsze strony.

Teraz o generałach. Jeśli generał nie radzi sobie z obowiązkami służbowymi – należy go zwolnić z posady, tak samo, jak jakiegokolwiek oficera,  daremnie zajmującego stołek. Tutaj w pełni się zgadzam z Jurijem Butusowem, który uważa, że zdanie „nie ma go kim zastąpić” – nie jest argumentem. Mamy mało generałów i nie ma z kogo wybierać? To nie problem. Tutaj także stosujemy zasadę „doboru naturalnego” czyli mianowania tych starszych oficerów, którzy się wykazali. Nie można robić z pasków generalskich fetyszu, gdy chodzi o los Ojczyzny.

3. I nareszcie o inwazji rosyjskiej. Mówią nam: Rosjanie rzucili na Donbas pododdziały Sił Zbrojnych FR i dlatego wszystko gwałtownie się skomplikowało.

Tak, to jest problem, i to kolosalny. Ale do czego cały czas – w teorii – szykowała się armia – włączając przygotowania tychże generałów na odpowiednim wydziale Akademii Obrony Narodowej? Przecież nie do OAT! A do wojny przede wszystkim z armią regularną przeciwnika. Czyli właśnie do tej sytuacji, która akurat teraz zaistniała.

Zgadzam się, mało w tym miłych rzeczy, ale nie możemy udawać, że na nas napadli Marsjanie, kwestia przeciwdziałania którym jest pokryta mrokiem tajemnicy. W żyłach rosyjskich żołnierzy płynie taka sama krew, jak w żyłach najemników rosyjskich, odróżnia ich tylko brak napisów na grobach. Nie sądzę, że opracowanie algorytmu wysłania ich do owych grobów jest zadaniem nie do wykonania.

 

Dobre wieści:

1. Jeden z głównych celów w obwodzie donieckim – uratowanie kierunku południowego, nie pozwolił wojskom rosyjskim na przejęcie Mariupola. W Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony dzisiaj oświadczyli, że ukraińscy wojskowi przygotowują obronę tego miasta. Obiecują, że na tym kierunku rosyjscy okupanci nie mają szans.

Tutaj mam dwa pytania. Pierwsze: czy pododdziały szykujące się do obrony (a to jest głównie Gwardia Narodowa) są w dostatecznym stopniu wyposażone w broń ciężką? Drugie: według naszych prognoz, szturm Mariupola może się odbywać nie tylko na lądzie, ale także od strony morza. Tutaj mamy tylko siły pograniczników z ich łodziami (okręty Marynarki Wojennej ze zrozumiałych przyczyn nie mogą być przerzucone „tak sobie” z Morza Czarnego na Azowskie). Czy nasze siły są gotowe do obrony wybrzeża?

Mamy nadzieję, że nasze dowództwo przewidziało te momenty.

2. Decyzja o wprowadzeniu nowych sankcji Zachodu wobec Rosji będzie podjęta w ciągu kilku najbliższych dni.

Ogólny nastrój Europy daje powody do optymizmu. Kanclerz Niemiec A. Merkel oświadczyła, że sankcje wobec Rosji są niezbędne bez względu na ich negatywny wpływ na gospodarkę Niemiec (na marginesie: sądząc po artykułach w mediach zachodnich, pani Angela znowu przestała kochać Putina, grzechem byłoby nad tym ubolewać). Premier Wielkiej Brytanii David Cameron oświadczył, że obecność żołnierzy rosyjskich na terytorium Ukrainy jest „bezpodstawna i nie do przyjęcia”. Tradycyjnie Kijów wsparło tez kierownictwo Polski. A szef Komisji Europejskiej J.M. Barrosso w ogóle był w szoku po oświadczeniu Putina, że jeśli zechce to „zajmie Kijów w ciągu dwóch tygodni”.

Tutaj widzimy dwa słabe ogniwa. Po pierwsze, weseli chłopcy z OBWE bredzący o tym, że trudno im potwierdzić wejście na Ukrainę wojsk rosyjskich (no pewnie: jeżeli używacie rozumu wyłącznie do tego, żeby tkwić na kilku przejściach granicznych, to lepiej milczcie i nie komentujcie sytuacji, mającej miejsce na całej długości granicy ukraińsko-rosyjskiej).

Są też bardzo chciwe, ale niezbyt mądre władze Cypru, Węgier, Słowacji i Czech, które bardziej obawiają się o własne gospodarki, niż o bezpieczeństwo całej Europy. Jest to tym bardziej dziwne, że Czechy i Słowacja same doświadczyły od Hitlera tego, co teraz Putin robi z Ukrainą. Pamięć historyczna zawodzi. Mam na końcu pytanie: o jakim zaufaniu Ukrainy do tych państw sąsiedzkich może być mowa w perspektywie historycznej? Odpowiedź jest oczywista.

 

DT 27 sierpnia

Bracia i siostry, podsumowanie 27 sierpnia

 

Złe wieści:

1. Wtargnięcie dwóch rosyjskich batalionowych grup taktycznych na terytorium Ukrainy wraz z równoległą „pracą” na Donbasie grup dywersyjno-wywiadowczych specnazu rosyjskiego gwałtownie skomplikowało sytuację w strefie OAT.
Zapowiadanie wcześniej przez kierownictwo „DRL” swojego „kontrnatarcia” pozwala zrozumieć, że Rosja przeszła od nieregularnej pomocy bojówkarzom w postaci żywej siły i broni do prowadzenia zaplanowanych wspólnie z terrorystami szeroko zakrojonych operacji. Rosjanie w ścisłej współpracy z terrorystami próbują za jednym zamachem wielokrotnie powiększyć terytorium podlegające kontroli „DRL”. I jeśli w rejonie Nowoazowska, przy wszystkich problemach, sytuacja nie jest katastrofalna, to pod
Ambrosijiwką (gdzie już zbudowano punkt dowodzenia rosyjskiej batalionowej grupy taktycznej) obrazek wygląda znacznie smutniej. Jeśli ci chłopcy nie dostaną w zęby w ciągu najbliższych godzin, to wszystkie sukcesy sił OAT w obwodzie donieckim z ostatnich tygodni mogą zostać zniwelowane i przyjdzie rozpoczynać wszystko od początku.
Biorąc pod uwagę to, że Putin rzuca tu swoje wojska już bez skrępowania, odzyskanie utraconych pozycji może kosztować znacznie więcej, niż ich zajęcie po raz pierwszy.  Właściwie ten scenariusz szeroko zakrojonego (i w rzeczywistości nieuznawanego przez Kreml) rosyjskiego wtargnięcia inicjowano już w połowie lipca, gdy na starcie przerwała go katastrofa z „Boeingiem”. Teraz Putin kontynuuje realizację tego planu.

2. Tak jak należało oczekiwać spotkanie w Mińsku nie przyniosło szybkiego sukcesu i kardynalnych porozumień. Putin nikomu niczego nie obiecał i do niczego się nie przyznał. MSZ Ukrainy złożył sprawozdanie, że głównymi efektami spotkania są „porozumienia o osiągnięciu w najbliższym czasie realnego postępu w uwolnieniu wszystkich zakładników, a także o aktywizacji konsultacji dotyczących zablokowania odcinków granicy, które są kontrolowane przez nielegalne formacje zbrojne”. Że niby wszyscy
poparli ukraiński plan pokojowy, choć Rosja nie uznała swojej odpowiedzialności za wydarzenia na Donbasie.
Panowie dyplomaci, uznanie przez Rosję swojej odpowiedzialności to jest jedyny warunek, pod którym można prowadzić negocjacje z Putinem. Bez tego wszystkie dyskusje są bezsensowne. Jeśli Kreml mówi „nie brałem” – nie ma sensu wymagać, by oddał.

 

Dobre wieści:

1. Sztab OAT podejmuje działania ukierunkowane na uratowanie sytuacji na południu i na odcinku Ambrosijiwka-Iłowajsk. Nareszcie dociera tam wsparcie. W Iłowajsku nasi chłopcy utrzymują część miasta i drogi wjazdowe, a także wzgórza w okolicach. Kontynuowane jest oczyszczanie miejscowości Iłłarija, Małomykołajiwka i Rodakowe. Nasze wojska utrzymują pozycje w rejonie miejscowości Chriaszczowate i Nowoswitliwka, Sawur-Mohyły. Kardynalnie sytuacja w ciągu dnia się nie zmieniała. Ale, biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich dni w sensie aktywności rosyjskich okupantów, to raczej dobrze, niż źle.

2. Po raz pierwszy od półrocznego wtargnięcia Rosjanie zaczęli włączać myślenie i uświadamiać sobie, że spadają w krwawą przepaść, a pcha ich tam  Putin. Próżno szukać w Rosji współczucia i żalu do Ukraińców, zabijanych codziennie we własnym kraju z woli Kremla. Ale Rosjanie nagle zrozumieli, że za wesołą – dla nich – kradzież terytorium i suwerenności Ukrainy należy płacić. Życiem swoich żołnierzy. Dla nas to mało wesołe odkrycie: każdy Rosjanin – najemnik czy żołnierz – zabity na Ukrainie to kolejny krok do powstrzymania rzezi na Donbasie. To kolejny krok do przebudzenia społeczeństwa rosyjskiego i jego presji na własną władzę z żądaniem zaprzestania agresji. Ilu rosyjskich agresorów będziemy musieli zabić, aby ten póki co słabiutki głosik matek rosyjskich usłyszano na Kremlu – nie wiem. Ale ten głos nareszcie rozbrzmiał i to jest pozytyw.

P.S. Przyjaciele, w ciągu dwóch najbliższych dni z uwagi na pewne powody nie mogę pisać podsumowania dnia. Wraz z początkiem kolejnego tygodnia powrócę do poprzedniego formatu pracy. Dziękuję Wam wszystkim. Zwyciężymy!

 

DT 26 sierpnia

Bracia i siostry, podsumowanie 26 sierpnia.

 

Złe wieści:

1. Rosja już nie ma żadnych hamulców. Kłamstwo, podstępność i podłość kierownictwa Kremla przekroczyły wszelkie możliwe granice. Nawet najbardziej naiwny postronny obserwator wie już, że nieogłoszona wojna rosyjsko-ukraińska jest wojną coraz bardziej otwartą.
Wczoraj pododdziały armii rosyjskiej rwały się na Donbas, wtargnąwszy na teren Ukrainy od razu od dwu stron.. Dostały „w zęby” od armii ukraińskiej. Przedstawiciele rosyjskich wojsk desantowych dostali się do niewoli. Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, że rosyjscy żołnierze znaleźli się na terytorium Ukrainy „przypadkiem”.
Nie koniec na tym. Śmigłowce rosyjskie MI-24 ostrzelały pograniczników ukraińskich, lecąc nad terytorium Ukrainy. Czterech żołnierzy zabito, trzech jest rannych.
Jeżeli powiemy, że cynizm Moskwy jest porażający – to nie powiemy nic. Rosjanie już któryś miesiąc z rzędu „przypadkiem” zabijają Ukraińców na ukraińskiej ziemi, „przypadkiem” dostarczają terrorystom broń, „przypadkiem” zestrzelili malezyjski „Boeing” (próbując „przypadkiem” zestrzelić ukraiński AN-26). Myślę, że nic dziwnego by się nie stało, gdyby podczas wizyty Putina do cywilizowanego państwa został on „przypadkiem” aresztowany, sądzony i przez przypadek też powieszony (w państwach
cywilizowanych nie ma kary śmierci, ale „przypadki chodzą po ludziach”).
Tak naprawdę Putin nie wymyślił żadnej „wojny hybrydowej” (w ten sposób Afryka walczyła przez połowę wieku XX). Jego zasługa jest inna: wymyślił „wojnę dla tchórzy”. Przed Putinem każdy z dyktatorów – nawet najbardziej sprytny i podstępny – rozpoczynając agresywne działania w innym kraju, tak czy inaczej brał na siebie odpowiedzialność za to. Putin jest pierwszą osobą, która wymyśliła, jak za pomocą ciągłych kłamstw i wykrętów topić we krwi sąsiednie państwo, nie ponosząc przy tym
odpowiedzialności za tę rzeź. Nie ma w tym żadnej mądrości ani strategii, możemy mówić jedynie o cwaniactwie i nikczemności.

2. Moskwa ma zamiar przepchnąć na Ukrainę kolejny „konwój humanitarny”.
Szef MSZ S. Ławrow, zawodowy propagandysta, mrugając oczkami starego kleptomana, ogłosił: „Wczoraj wystosowaliśmy oficjalną notę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy z informacją o naszym zamiarze, dotyczącym przygotowania kolejnego konwoju z pomocą humanitarną”.
Te poczwary już nawet się nie trudzą i nie wystosowują listów z prośbą o zezwolenie na wwiezienie ładunku do obcego państwa. Po prostu „informują” o tym. Zresztą, po tym, jak na Donbas wjechał pierwszy „konwój humanitarny”, ciężko byłoby się spodziewać innego postępowania.

3. Media ukraińskie rozpowszechniły smutną wiadomość: na spotkaniu w Mińsku w formacie: Unia Celna – Ukraina – UE Putin poświęcił konfliktowi zbrojnemu na Ukrainie „mniej, niż 3% treści swego przemówienia”.
Nie bardzo rozumiem: co w tym dziwnego? Gdzie Państwo widzieli przypadek, kiedy maniak i zabójca publicznie rozpowiada o swoich wyczynach? Smak tego, co powstało w utworzonej przez Putina maszynce do mięsa, on sam odczuje później, jak to u kryminalistów – „w swoim gronie”. Szojgu będzie parzył herbatę, Kisielow poleci do kibla, a Żyrinowski będzie grał na gitarze piosenki.
Przed szeroką publicznością Putin nie może pozwolić sobie na to, by mówić o wojnie dłużej i więcej – to byłoby już przesadą.

 

Dobre wieści:

1. Niestety, sytuacja w strefie OAT nie powoduje fajerwerków i pokazów sztucznych ogni, ale też nie ma podstaw do tego, żebyśmy krzyczeli: „Ratunku!” czy „Wszystko przepadło!”
Wg naszych informacji, są podejmowane adekwatne działania w okolicy Iłłowajska – nie możemy podać szczegółów, mamy jednak nadzieję, że to nie falstart. Z południa docierają do nas niepokojące wiadomości, ale nie mamy potwierdzenia informacji o jakimkolwiek „natarciu” wojsk rosyjskich na wielką skalę. Chodzi o Nowoazowsk – mamy informacje o starciach w tej okolicy, o siły przeciwnika, które przedarły się tam wcześniej i dotąd nie zostały zniszczone. Informację tę uściślamy.
W tym samym czasie siły OAT prowadzą działania rajdowe i przegrupowują się jednocześnie w kilku rejonach operacyjnych. Miejmy nadzieję, że po tych działaniach nadejdą od nas bardziej optymistyczne komunikaty.

2. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, na spotkaniu w Mińsku z przedstawicielami państw „trójki” Euroazjatyckiej oraz Unii Europejskiej zaproponował, aby wszystkie strony konfliktu na Ukrainie wyszły z niego „zachowując twarz”.
Czym się zakończą dzisiejsze rozmowy w Mińsku, czy będą skuteczne dzisiaj i ogólnie – nie wiadomo, przynajmniej w tej chwili. Jasne jest, że Putin ma dwa wyjścia z sytuacji: albo się teraz ubabrze we krwi po łokcie, albo już wkrótce w owej krwi się utopi. Mam nadzieję, że rozumie, iż w historii świata takie „kąpiele” nie wchodziły nikomu na zdrowie.

3. Dzisiaj na pilnym posiedzeniu Rady Ministrów Ukrainy została podjęta decyzja o tym, że należy wykupić cały sprzęt wojskowy, produkowany przez przedsiębiorstwo „Ukroboronprom” oraz znajdujący się w jego magazynach. Ten sprzęt ma być natychmiast dostarczony do strefy działań wojennych. Od dzisiaj remont sprzętu bojowego ma być prowadzony bezzwłocznie, a magazyny Ministerstwa Obrony powinny wydawać broń siłom OAT na pierwszą ich prośbę.
Myślę, że gdyby taka decyzja została podjęta dwa miesiące wcześniej, OAT przebiegałaby weselej. Co tu kryć, urzędasy również teraz mają szansę na sabotaż tej cennej inicjatywy. Miejmy nadzieję, że się tak nie stanie.

DT 15 sierpnia

Bracia i siostry, podsumowanie 15 sierpnia

Złe wieści:

1. Brud i smród, związany z rosyjskim konwojem humanitarnym, ciągnie się dalej. MSZ Rosji oświadczyło z pośpiechem, że przygotowania do dostawy tzw. pomocy charytatywnej, „są w stadium końcowym”.
W tejże Moskwie zaczęto nagle mówić o tym, że są szykowane próby zniszczenia kolumny. Chodzi o to, że niby „batalion karny „Ajdar” planuje zaminowanie poszczególnych odcinków dróg w obwodzie ługańskim, aby wysadzić w powietrze samochody z pomocą charytatywną i personelem, po czym oskarżyć pospolite ruszenie o działalność terrorystyczną”.
To oświadczenie rosyjskiego MSZ otwiera wszystkie karty Kremla.
Po pierwsze, teren, przez który biegnie trasa M-04, jest kontrolowany przez bojówkarzy. Jest odcinek, znajdujący się pod kontrolą sił OAT, ale kontrola ta jest jedynie bojowa. Kreml znajduje „wytłumaczenie” – tak będą działali dywersanci! Jednak Moskwa niepotrzebnie wspominała o batalionie „Ajdar”. Należałoby wspominać o jednostce Ministerstwa Obrony, gdzie szkoleni są dywersanci. „Ajdar” nie ma takich „uprawnień”. Gdyby Kijów naprawdę chciał tak brudnej i głośniej prowokacji, posłużyłby
się dywersantami zawodowymi.
Po drugie, jeżeli Moskwa tak się obawia o los swego ładunku i personelu, to aż nijak nie jest zrozumiałe, dlaczego ten konwój dojechał do odcinka granicy, kontrolowanego przez bojówkarzy? Można było przekazać ładunek – o czym była mowa wcześniej – Czerwonemu Krzyżowi na granicy z obwodem charkowskim, przeładować do pojazdów Czerwonego Krzyża (na co nalegał Kijów) i można było spać spokojnie. Potem było by to już zmartwienie Czerwonego Krzyża i władz Ukrainy.
Po trzecie, przejazd kolumny przez teren, kontrolowany przez terrorystów, w wypadku jakiejkolwiek dywersji, uniemożliwia obiektywne dochodzenie. Przekonaliśmy się już o tym na przykładzie zestrzelonego „Boinga”. Bojówkarze kolumnę wysadzą, po czym mogą to śmiało zrzucić albo na siły OAT, albo na mieszkańców Marsa. Po oświadczeniu MSZ Rosji jest zrozumiałe, kogo będzie chciała oskarżyć Moskwa.
Bardzo dobrze rozumiemy, po co Moskwie w ogóle był potrzebny cały ten „konwój humanitarny”. Wszystko jest zaplanowane i w duchu Putina oraz FSB. Cyniczne, podłe i podstępne do granic możliwości, ale uszyte niezgrabnie i byle jak.

2. Poważny rezonans wywołała informacja dziennikarzy brytyjskich – z gazet „Daily Telegraph” i „The Guardian” – o tym, że w nocy z czwartku na piątek widzieli, jak rosyjska kolumna pancerna przekroczyła granicę z Ukrainą i wjechała na jej teren. NATO nawet zaczęło sprawdzać (i potwierdziło) tę informację.
Prawdę powiedziawszy, dla mnie ów rezonans pozostaje tajemnicą. Nasza grupa „Opór informacyjny” co najmniej od kwietnia obserwuje „wrzuty” broni i techniki wojskowej z FR. Trochę później zaczęły o tym mówić struktury państwa.
Jeżeli Zachód nie ufał tej informacji, to przecież wywiady zachodnie mają do jej „rozgryzania” wysokiej klasy agentów, otrzymujących niezłe, nawet bardzo dobre wynagrodzenie. Korzystając, dajmy na to,  z informacji ogólnodostępnych, daliby radę się dowiedzieć, jakie jednostki wojskowe Ukrainy od pół roku są ulokowane na terenie obwodów donieckiego i ługańskiego. Nawet mała mózgownica jest zdolna pojąć, że czołgi, pojazdy opancerzone  i wyrzutnie „Grad”, posiadane przez terrorystów, nie mogą być odebrane żołnierzom ukraińskim. Po odrzuceniu tej wersji pozostaje niewiele innych do wyboru i łatwo można dociec, skąd ten sprzęt mają bojówkarze. Aby to zrozumieć, nie trzeba kończyć Akademii Wywiadu.
Wobec powyższego, nie rozumiem zdziwienia naszych przyjaciół z Zachodu.

3. Siły prorosyjskie na Ukrainie mają święto: były szef RBNiO Andrij Parubij przegrał proces z Wiktorem Medwedczukiem, przewodniczącym prorosyjskiego ugrupowania „Wybór ukraiński”. Sąd uznał, że oskarżenie Medwedzuka o to, iż jest zbrodniarzem, nie odpowiada rzeczywistości oraz „uwłacza godności i honorowi Medwedczuka”.
Jestem nieco zdezorientowany. Jeżeli sąd ma dowody na to, że Medwedczuk nie był organizatorem ruchu separatystycznego, za co Moskwa może mu płacić? Może tylko za to, że Putin jest ojcem chrzestnym jego córki? Panie Wiktorze Medwedczuku, ma pan mocne „zaplecze”. Dodam też: jeżeli Parubij, mówiąc o zbrodni Medwedczuka, kłamał – nie wiem już, co to prawda.
A propos, szef komunistów ukraińskich Petro Symonenko ma żal, że Prokuratura Generalna Ukrainy wszczęła przeciwko niemu proces w sprawie karnej. Dowodzi to, że Bóg istnieje i na szczęście, nie popiera On „prawosławnych komunistów”.

Dobre wieści:
1. Niestety, w trakcie OAT nie są na razie widoczne jakieś kardynalne zmiany. Terroryści przechodzą do kontrataków, próbując wrócić na utracone pozycje w obwodzie donieckim i ługańskim. Trwają starcia w okolicy Doniecka, Ługańska, Iłłowajska, Szachtarska, Krasnego Łuczu. Ciężka sytuacja jest także w okolicy Saur-Mogiły – tu nasze pododdziały są pod stałym ostrzałem. Wiele odcinków wzdłuż granicy jest ostrzeliwanych ze strony Rosji, bardzo to komplikuje działania naszych wojskowych.
Strzelając z „Gradów”, Rosjanie praktycznie zniszczyli ukraińskie przejście graniczne „Uspenka”.
Jednak na tym tle odnosimy zwycięstwa taktyczne – ugrupowanie bojówkarzy zostało otoczone w okolicy Mospina, zostało wyzwolonych kilka drugorzędnych (w sensie strategicznym) miejscowości. Powoli, ale jednak przebiega wyzwolenie ważnego strategicznie i „politycznie” Doniecka oraz trwają przygotowania do zajęcia Ługańska. Doceniajmy te małe sukcesy dzió, oczekując wielkich zwycięstw, mających nastąpić jutro.

2. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko poinformował o tym, że znaczna część pojazdów wojskowych, które wkroczyły w czwartek od strony FR, została w nocy zniszczona przez artylerię ukraińską.
Wg naszych informacji, w ciągu ostatnich 2 dni terrorystom dostarczono nie mniej, niż 100 pojazdów. Zasadniczo ważne jest, żeby nie trafiły ani do okolic Ługańska, ani do „kotła”, powstałego w okolicy miejscowości Sniżne. Jeżeli artylerzyści i lotnicy wiedzą, jak rozwiązać ten problem – chwała im za to.

3. Minister Sprawiedliwości Ukrainy P. Petrenko ogłosił, że Prezydent Rosji Władimir Putin zostanie oskarżony przez sąd w związku z wydarzeniami na Ukrainie. „Oświadczam to jako obywatel Ukrainy, nawet nie jako Minister Sprawiedliwości. Taką sprawę powinny rozparzyć trybunały międzynarodowe”, – powiedział.
Jestem tego samego zdania. Obawiam się jednak, że ów sąd nad W. Putinem odbędzie się po jego śmierci. Będzie to po tym, jak zażyje truciznę w swoim bunkrze, chowając się przed natarciem czołgów ukraińskich.

P.S. Przyjaciele, dodam teraz kilka słów o naszych ekspertach, ponieważ padają różne pytania. Miesiąc temu „upubliczniliśmy” działalność dwóch kolejnych członków grupy „Opór informacyjny”, ekspertów Centrum Badań Wojskowo-Politycznych. Są to panowie Wiaczesław Gusarow i Konstantin Maszowiec. Eksperci owi zostali oddelegowani do Centrum Analityki Informacyjnej RBNiO, gdzie pracują ku chwale ojczyzny. W różnych mediach są prezentowani, jako przedstawiciele różnych instytucji – nie robi to
różnicy. Zarówno CBWP, jak i CAI RBNiO – to „lokalizacje” prawidłowe.

 

DT 14 sierpnia

Bracia i siostry, podsumowanie 14sierpnia.

Złe wieści:
1. Prowokacja Rosji z jej „konwojem humanitarnym” trwa. Pod eskortą wojska i lotnictwa wojskowego konwój dotarł do terenów przygranicznych, położonych w sąsiedztwie tego odcinka granicy ukraińskiej, który jest pod kontrolą separatystów. Kolumna się zatrzymała, wyczekując kolejnych schizofrenicznych wskazówek Kremla.
Od razu pada pytanie: skoro „towarzyszące” kolumnie pojazdy wojskowe nie mają zamiaru wkraczać  na Donbas, przed kim i od czego ta kolumna była chroniona na terenie Rosji?
Oficjalne stanowisko Kijowa: jeżeli konwój podejmie próbę wkroczenia na Ukrainę, będzie blokowany na wszelkie możliwe sposoby. Nie wiemy jednak, czy to powstrzyma Rosjan. Zrozumiałe jest też, że na tę chwilę konwój jest wykorzystywany przez Putina w tym samym celu, co oddziały wojskowe, sterczące przy naszej granicy od początku lutego. Chodzi o męczące, stałe wywieranie presji na Ukrainę.
Obecnie nie jest poprawne politycznie przytoczenie wobec oponenta nazwy mniejszości seksualnej. Niestety, w tej sytuacji nie potrafię scharakteryzować Putina, Ławrowa, Szojgu innych z tejże kliki inaczej, jak używając słownictwa obscenicznego (czyli przekleństw).

2. Przemawiając na okupowanym Krymie, Putin oświadczył, że – chociaż wykorzystał wojsko do zajęcia Krymu – nie jest to aneksja. Powiedział, cytuję: „Nie było i nie ma żadnej aneksji Krymu”. Miejscowi Rosjanie niby to bardzo chcieli przyłączyć się do Rosji, a on tylko im „pomógł”, używając bagnetów swoich żołnierzy.
To samo mówił wcześniej. Słuchając Putina, przychodzi mi na myśl, że jak papuga powtarza on sowa Hitlera o zajęciu Sudetów – zanim ten okupował całą Czechosłowację, a później – prawie całą Europę. Wygląda na to, że Rosja pilnie chce dokonać rewizji historii. Dla Rosji Hitler nie może być postacią negatywną, skoro führer XXI w. dokładnie odtwarza zarówno retorykę, jak i działania pana Adolfa.
A propos, Hitler, tak jak Putin, bardzo chciał oglądać tereny okupowane. Pod Winnicą na Ukrainie była nawet kwatera Hitlera – teraz to są już ruiny, ale można je obejrzeć. Wiadomo jednak, jaki los spotkał führera III Rzeszy. Nie wydaje mi się, żeby ten współczesny zakończył życie inaczej.

3. Maniak Putin dziś zaczął straszyć cały świat. Ogłosił, że armia rosyjska będzie miała taką broń, której nie ma nikt – dodał, że jest to „broń z dziedziny natarcia strategicznego i powstrzymywania jądrowego”.
Straszenie całego świata nie świadczy o sile rozumu. Historia zna przykłady takich unikatów, których życie dobiegało kresu w okolicznościach – delikatnie mówiąc – niezbyt odpowiednich dla zgonu osoby poczciwej (por. p. 2).
Jednak jest to dobra wieść dla społeczności międzynarodowej: należy połączyć wysiłki przeciwko wspólnemu zagrożeniu. Jak to mówią: grosz do grosza, a uzbiera się na kajdanki i kaftanik dla Putina – żeby się uspokoił.

Dobre wieści:
1. W ostatniej dobie siły OAT działały aktywnie w bardzo trudnych warunkach. Doprowadziło to do pozytywnych wyników – to najważniejsze.
Nasze wojska znalazły się w okolicy osad Nowoswietłowka i Chriszczewatoje, i umocniły się tu. Według naszych informacji, na razie nie można mówić o całkowitej kontroli nad tymi miejscowościami. Jednak została ustanowiona kontrola ogniowa nad odcinkiem  trasy 04, łączącej Ługańsk z innym terytorium, gdzie jeszcze rozrabiają bojówkarze z „ŁRL”, a także biegnie droga przez Krasnodon i Izwaryne, prowadząca do Rosji. Wcześniej objęto kontrolą odcinek trasy 21, łączącej Donieck z
owodem ługańskim.
W ten sposób został zablokowany Donieck i – prawie zablokowany – Łigańsk. Wyzwolenie tych miast jest kwestią czasu. Potem szumne nazwy „DNR” i „ŁNR” zostaną być może zamienione na inne: „Republika ludowa wsi Zujewka” czy „Imperium osady Jaszczykówka” – ale na bardzo krótko.

2. Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła Ustawę o sankcjach wobec Rosji i w pierwszym czytaniu – Ustawę o oczyszczeniu władzy – czyli lustracyjną.
Ustawa o sankcjach została dobrze doczyszczona (usunięto z niej np. punkt o zakazie transmitowania rosyjskich programów telewizyjnych i o likwidacji działalności na terenie Ukrainy mediów rosyjskich -pełnomocnictwa w tej sprawie będą należały do sądów). Jeżeli ustawa ta będzie działała (zależy to od RBNiO), będzie ona dobrym narzędziem w systemie bezpieczeństwa narodowego, który powinniśmy odbudowywać jeżeli nie od zera, to od poziomu zaledwie trochę powyżej.
Ustawa lustracyjna jest tym, na co Ukraina czeka cały czas od ostatnich wydarzeń na Majdanie. Warto przestudiować tekst projektu ustawy (na portlu Parlamentu Ukrainy znajduje się pod linkiem: http://w1.c1.rada.gov.ua/pls/zweb2/webproc4_1?pf3511=51795 ) – spora odpowiedzialność spoczywa na samych urzędnikach, mających się sprawdzać nawzajem. Jestem pewien, że jeżeli społeczeństwo się do tego nie przyłoży, możemy uzyskać, delikatnie mówiąc, niezupełnie takie efekty, na jakie mamy nadzieję.
Zresztą – nadzór społeczeństwa nad lustracją został opisany w projekcie ustawy – chodzi jedynie o to, jak to będzie przebiegało w praktyce.

3. Z Kijowa, Charkowa i Dniepropietrowska wyjechały kolumny ukraińskich ciężarówek z pomocą charytatywną dla obwodu ługańskiego. Tam ładunek zostanie przekazany przedstawicielom Czerwonego Krzyża, którzy przekażą dary ludności miejscowej, będącej zakładnikiem na terenie, zajętym przez separatystów.
Czy umożliwą bojówkarze dostarczenie pomocy do ludności cywilnej – nie wiadomo. Chodzi jednak o to, że Ukraina pamięta o swych obywatelach i próbuje pomóc, jak może.

4. W Kijowie odbywają się próby defilady wojskowej z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy, który będzie obchodzony 24 sierpnia.
Trwają dyskusje o tym, czy defilada jest potrzebna, jeżeli Ukraina jest w stanie faktycznej wojny? Jestem przekonany, że jest potrzebna. Defilada w takim czasie – to zarówno pozytywny impuls dla społeczeństwa ukraińskiego, które zobaczy, że nie jest bezbronne. To ważne także dla wroga, drepczącego po naszej ziemi na Donbasie, ale szykującego się do poważnego szerokiego skoku – czyli dla Rosji.
Systemy obrony przeciwlotniczej, które przejadą podczas defilady – to komunikat nie dla terrorystów, niemających własnego lotnictwa. Komunikat ów jest adresowany do Putina. Czy zadziała, czy nie – zobaczymy. Natomiast dla kraju, który się szykuje do obrony, pokaz tej gotowości na pewno nie będzie czymś zbytecznym.