You are hereJak osiągnąć szczęście? / Wywiad z Izabelą Olczyk

Wywiad z Izabelą Olczyk


By adminduszek - Posted on 20 wrzesień 2009

„Wierzę we wszystkie osoby niepełnosprawne bardzo mocno...”

 

-Jak sobie obecnie radzi pani z natarczywymi spojrzeniami obcych ludzi?

-Staram się nie zwracać na nie uwagi, gdy tylko poczuję na sobie wzrok innych osób, szybko odwracam głowę, by nie myśleć, jak bardzo jest mi przykro, lub zapominam o tym, zatapiając się we własnych myślach. Gdy jakaś sytuacja sprawia mi szczególną przykrość, wtedy przypominam sobie, że nie jestem sama, że mam bliskich, którzy mnie w każdej chwili pocieszą, wysłuchają, pomogą. Wiem wtedy, że skoro oni potrafili mnie pokochać taką, jaką jestem, to znaczy, że reszta świata nic o mnie nie wie. Dawniej, gdy coś takiego mnie spotykało, popadałam w czarną rozpacz, ukradkiem roniąc niejedną łzę. Dziś uśmiecham się tylko ciepło, i życzę im wszystkiego najlepszego. Nie ma bardziej skutecznego sposobu.

-Czy czynności dnia codziennego sprawiają ci jakąś trudność? Czy wymagasz specjalnej opieki, pomocy ze strony bliskich lub współpracowników?

-Zadała pani dość osobiste pytanie, jednak postaram się na nie w miarę rzetelnie odpowiedzieć. Otóż, oczywiście, sama nazwa wskazuje że osoba niepełnosprawna nie jest zdrowa, a jej ciało nie jest tak sprawne, jak osobników pełnosprawnych. Bywają takie momenty, że jest mi ciężko wykonać pewne zadania, które osobie zdrowej wydają się banalne, wręcz rutynowe, zazwyczaj jednak potrzebuję na nie więcej czasu, a nie pomocy ze strony innej osoby. Są to np. pisanie na komputerze, obieranie ziemniaków, nawlekanie nitki czy szydełkowanie, czyli, najogólniej rzecz biorąc, wszystkie te zadania, do których wykonania używamy rąk.

-To jak, w związku z tym, idzie panisporządzanie notatek, skoro twoje dłonie nie są doskonałe. Potrzebujesz więcej czasu na napisanie jakieś rzeczy?

-Przeciwnie. Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że akurat tę umiejętność opanowałam do perfekcji, co może budzić ogromne zdziwienie. Co więcej, potrafię pisać oburącz, nie sprawia mi to żadnych kłopotów. Była to szczególnie cenna umiejętność podczas „wizyt przy tablicy” na matematyce. Gdy tylko zmęczyłam się rozpisywaniem rozległych przykładów, przekładałam kredę do drugiej ręki, i bez problemu nią pisałam.

-Czy trudno jest osobie niepełnosprawnej pozyskiwać nowych przyjaciół? Dlaczego tak ważne jest, by przebywali oni w towarzystwie osób zdrowych? Co im to daje?

-Zbombardowała mnie pani serią pytań, dlatego odpowiem na nie po kolei. Myślę, że jeśli chodzi o pozyskiwanie przyjaciół, pełna gama sprawnych narządów nie ma tutaj nic do rzeczy, ważne jest tak naprawdę to, jaki jest jego stosunek do innych, jak ich szanuje, a także jego osobowość, nastawienie do życia. Kiedyś, być może, myślałam, że pełnoprawność jest wyznacznikiem życiowej idylli, jednak szybko wyleczyłam się z tego pesymistycznego podejścia. Gdyby od początku ludzie wiedzieli, że po świecie chodzą osoby, którym los poskąpił zdrowia, być może pani pytanie nigdy by nie padło. Ciekawi również panią to, dlaczego tak ważna jest obecność osób zdrowych pomiędzy nami. Jest tak dlatego, że lepiej jest wtedy przystosować się nam do społeczeństwa i do życia w późniejszych jego etapach. Bo przecież nasz świat – to nie tylko cztery ściany domów, też chcemy, tak jak inni, korzystać z ich uroków. Nie chcemy, by nasze ciało tak bardzo nasz ograniczało.

-Mówi pani, że nie żałuje decyzji o pobycie w szkole integracyjnej, ale skąd pani wie, jak potoczyłyby jej dalsze losy, gdyby była pani w zwykłej szkole?

-Odpowiem tak, nigdy nie chciałabym tego sprawdzać, bo dobrze mi jest z takim życiem, jakie mam teraz, i nie zamieniłabym go na żadne inne. Są takie wartości w życiu człowieka, które, gdy raz otrzymał nie chce wypuścić z rąk.

-Gdyby miała pani dziecko, czy posłałaby je pani do szkoły integracyjnej? Proszę uzasadnić swoją odpowiedź.

-Oczywiście, moja odpowiedź jest twierdząca a uzasadnienie banalne – ponieważ sama na własnej skórze przekonałam się, jaki ma to zbawienny wpływa na człowieka. Nawet pani nie zdaje sobie sprawy, jakie to cudowne uczucie – móc odkrywać świat, w którym na każdym kroku nie czai się zło, a ludzie są przychylni i życzliwi. Dla zdrowej części świata pewnie to najzwyczajniejsza rzecz na świecie, ale, proszę mi uwierzyć, to jest jak najbardziej nadzwyczajne.

-Jak wyobraża sobie pani swoje życie zawodowe? Przecież, jak sama wcześniej pani powiedziała, niektóre czynności w pani wykonaniu – to dłuższy czas pracy? Jak pani rozwiąże ten problem?

-Pani mnie chyba źle zrozumiała. Czas, jakiego potrzebuję na wykonanie danego zadania, nie jest wydłużony w sposób znaczny i zapewniam, że nie będzie się on odbijał na przyszłej pracy zawodowej. Zresztą, już miałam okazję pełnić obowiązki agenta banku BPH, które wykonywałam nienagannie, i defekty ciała nie stanowiły utrudnienia w codziennych zmaganiach.

-Jest pani osobą, jak sama powiedziała,spełnioną. Pracuje, ma chłopaka, od października rozpoczyna studia na wymarzonym kierunku. Co by powiedziała Pani dzieciom niepełnosprawnym, które dopiero wkraczają na drogę, którą Pani już przeszła?

-Przede wszystkim to, żeby nigdy się nie poddawały, żeby walczyły o swoje marzenia, bo naprawdę warto. I wierzę we wszystkie niepełnosprawne osoby bardzo mocno, jestem pewna, że sobie poradzą, jeśli tylko na swej drodze spotkają tak wspaniałych ludzi, jakich ja miałam okazję spotkać. I jeszcze to, że każdy jest naprawdę wyjątkowy, i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Pragnę, żeby sobie to powtarzali codziennie, przyglądając się w lusterku. Kochani, uda wam się, musicie się tylko troszeczkę otworzyć i pozwolić, by najpiękniejsze uczucia miłości i przyjaźni wymodelowały wasze życie.

Rozmawiała Sylwia Jaworska

Nowi użytkownicy

  • Elżbieta Kwiatkowska
  • maciejka
  • Artur
  • messi0019
  • slawa21

Subskrybuj

Subskrybuje zawartość

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.

Szukaj

www.duszki.pl newsletter

Stay informed on our latest news!

Subskrybuje zawartość