You are hereProfesor Mario Hubner: naukowiec. pedagog, dziennikarz i polityk (1925-2008)

Profesor Mario Hubner: naukowiec. pedagog, dziennikarz i polityk (1925-2008)


By adminduszek - Posted on 19 wrzesień 2009


Autor: Pablo Hubner
Tłumaczenie: s. Karolina Olejarz, cmt

Korekta: Duszczka Irenka
Opracowanie: Duszek Zbyszek

Profesor Mario Hübner: naukowiec, pedagog, dziennikarz i polityk (1925-2008)


O 7.40 dnia 8 października 2008 roku, zmarł osobisty przyjaciel Doktora Luisa Alberto Lacalle Herrera, z którym łączyły Go judeochrześcijańska Wizja i ogląd polityczny na życie. W chwili śmierci miał On w swych dłoniach obraz Matki Boskiej Opatrzności z Niżankowic, jego rodzinnego miasta mającego 600 lat: Mario Hübner.

Był to człowiek bardzo zaangażowany w wiele rzeczy, posiadał silne ideały i ochotnego ducha w służbie Urugwajowi, swej drugiej Ojczyźnie. Przybył On tu w wieku pięciu lat, w 1930 roku z dalekiego regionu Galicji z Niżankowic, które do 1918 roku stanowiło część Imperium Austro-Węgier, później było polskie, a dzisiaj należy do Ukrainy jako spadkobiercy Związku Radzieckiego. Po zakończeniu II wojny światowej część Galicji została dołączona do Ukrainy i obejmuje to 3 km od granicy z Polską i 12 km od Przemyśla, ważnego miasta pod względem historycznym i gospodarczym, miasta wojewódzkiego regionu, które widział Profesor Hübner przejeżdżając wielokrotnie. Jest to 100 km od stolicy Galicji, wielonarodowościowego i wielojęzycznego Lviv (w języku ukraińskim), Lwów (po polsku) i Lemberg (w języku niemieckim).

Jego nazwa wskazuje wyraźnie na pochodzenie austriackie pod względem etnicznym i kulturowym (z czego był bardzo dumny). Urodził się w odradzającej się Polsce po pierwszej wojnie światowej, a umarł ze znajomością języka niemieckiego z dominującymi akcentami austriackimi oraz mówiąc po hiszpańsku w perfekcyjnym i naukowym stylu urugwajskim.

On zintegrował się w pełni z Urugwajem i nie zapomniał o swej rodzimej ojczyźnie, do której nigdy nie mógł ponownie powrócić fizycznie, ale powracał duchowo.

Jego rodak Jan Paweł II w 1982 roku, wysłał Mu specjalne błogosławieństwo z okazji srebrnej rocznicy ślubu, podpisane osobiście przez Niego, inaczej niż zawsze, i aby było jasne Jego zjednoczenie z Urugwajem, było napisane po kastylijsku.

Mario Hübner dostosował się w pełni do społeczeństwa Montevideo, otwartego na imigrantów. W publicznej szkole uczył się języka kastylijskiego dzięki niezwykłej zdolności nauczycieli, którzy nie znali innego języka i bez technologii, uczyli mówić w języku Cervantesa ludzi z bardzo różnych kultur i języków.

Urugwaj dał mu wielką szansę rozwoju i był zawsze wdzięczny za wszystko.

Po Średniej Szkole Medycznej w Znanym Instytucie Alfreda Vázqueza Acevedo Magno, z doskonałymi nauczycielami i uczniami, rozpoczął studia na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Republiki i wyspecjalizował się jako samouk w Immunologii. Był On jednym z pierwszych specjalistów w tej dziedzinie i jednym z jej pionierów, jak mówił Doktor Rodolfo Tálice w 40 części „Geografii Życia”, kolekcji „Nasza Ziemia”.

Badanie dotyczące przeciwciał we krwi oraz poszukiwanie sposobów leczenia patologii i chorób krwi było jego pasją. Uczynił On bardzo wiele dla cywilizacji ludzkiej, a przede wszystkim aby pozwolić na urodzenia dzieci z niezgodnością grupy z grupą krwi matki (choroba hemolityczna płodu noworodka). Wykonał On również badania w celu wykrycia ojcostwa dziecka metodą bardzo podobną w swych wynikach, co wykrycie DNA. Zajmował się On również zwierzętami i prowadził badania nad poprawą właściwej rasy bydła i owiec. Dokonał również odkryć dotyczących rasy koni wyścigowych zajmując wysoką pozycję w laboratorium Jockey Club z Urugwaju.

Jego specjalność sprawiała, że otrzymał On stypendia naukowe w różnych krajach Europy Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Wykładał On na Kursach w BBC w Londynie w między 1956 i 1958 roku.

W czasie powrotu do kraju, już jako żonaty mężczyzna (zawarł związek małżeński w 1957 roku w Katedrze w Santiago de Compostela, Hiszpania) z Maryją de las Hermitas Varela, Galicjanką i Hiszpanką o szlacheckim tytule, która była Jego życiową towarzyszką przez okres 51 lat. Profesor Mario Hübner przyłączył się do Katedry Analityki Klinicznej należącej do Wydziału Chemii i Farmacji, kierowanego przez Profesora Ayala Bonilla. Stworzył On również klasyczny „Kurs z Immunologii”, który stał się bardzo przydatny i wielokrotnie używany przez studentów.

Nauczyciel duszy o jasnych i ściśle określonych formach prezentacji wykładów oraz odpowiedniej dydaktyce, przyciągał i wyłapywał powołania na naukowców w środowisku uniwersyteckim, ale również w szkolnictwie Gimnazjalnym i w Szkołach Średnich, zarówno publicznych jak i prywatnych.

Z miłości do Urugwaju w roku 1952 roku stał się pełnoprawnym obywatelem urugwajskim, a w 1958 roku wybrał Partię Narodową, z którą zgadzał się w poglądach według Herrerismoa. Była to partia na ósmej liście z Panem Carlos Arraga.

Nie ograniczył się On tylko do głosowania, ale sam prowadził przez wiele lat kampanię wyborczą promując tę listę. Tam poznał młodego człowieka, który od kilku lat angażował się w politykę: Luis Alberto Lacalle Herrera.

Z nim łączyła Go bliska przyjaźń osobista i polityczna, która przetrwała wieki. Często przebywał On w domu Państwa Herrera na ulicy Echevarriarza i rozmawiał z Panią Marią Hortensją de Herrera, która zawsze wyrażała wielką sympatię dla Profesora Mario Hübner.

Wchodząc głębiej w Herrerismo i w Partię Narodową, zaczął praktykować dziennikarstwo radiowe (audycie Herreristów) oraz napisał artykuły o różnej tematyce do Gazety „El Pais” „Debata”, i tygodnika Herreristów „Clarin”, w której był odpowiedzialny za dział ekonomiczno- handlowy.

Jako Delegat Władzy Wykonawczej Zarządu Eksportu nietradycyjnego i Zarządu Narodowego Wełną do 1967 roku, odegrał w nich szczególną rolę i w swej przykładnej pracy przysłużył się bardzo Państwu Urugwajskiemu.

W 1966 roku założył On własne ugrupowanie polityczne, wykaz 1958 roku „Nauka i działania nacjonalistyczne” i był kandydatem na Deputowanego Montevideo, propagując wzór formuły Echegoyen Ortiz.

Następnie popierał On listę 900 z Kandydatura Dardo Ortiz, gdy Partia Narodowa była w opozycji, poprzez włączenie w nią Komisji Finansów, a następnie przez osobiste przekonania, pozostał w Herreriźmie, zachowując jednak przyjazne więzi z liderem grupy, z którym łączyły Go osobiste osobiste stosunki, jak również z wieloma członkami tego Ugrupowania. Mario Hübner nie był człowiekiem żadnego sektoru, ale przede wszystkim był Urugwajczykiem i członkiem Partii Narodowej, a nie Herreistą.

Gdy w kraju powróciły rządy konstytucyjne poparł On natychmiast Krajową Radę Herreristów i swojego znajomego Luisa Alberto Lacalle Herrera, i aktywnie uczestniczył w „Instytucie Manuel Oribe” z istotnym wkładem. Gdy ta partia wygrała zgodnie z Jego zamiłowaniem i przekonaniami, poparł On kandydaturę Doktora Héctor Martina Sturla na Delegata i był aktywny do swej choroby, która odizolowała Go od wszelkich działań, mimo że zachował On pełną jasność umysłową.

Gdy pozostał w domu na emeryturze, nadal prowadził aktywne życie, mimo że dalsze prace wykonywał w ukryciu i przez pośrednictwo Syna. Spotkał się z Partią Narodową, Herrerizmem i Luisem Alerto dzięki swemu synowi. Był zadowolony ze spotkania i miał na twarzy uśmiech.

Głęboko religijny, zaangażował się w szerzenie kultu kanonizowanej w 1998 roku nawróconej Żydówki pochodzenia niemieckiego, filozofki, pedagog i umiarkowanej feministki, zainteresowanej z początku polityką młodzieżową i kobiety głębokiej modlitwy, Edyty Stein. W chwili śmierci była to karmelitanka bosa, zamordowana w Auschwitz. On przyczynił się do poznania Edyty Stein w dzienniku „El Pais” z wdzięczności za Jej heroiczność i Jej rodzinę. 

CDN.





 

Autor: Pablo Hubner
Tłumaczenie: s. Karolina Olejarz, cmt

Korekta: Duszczka Irenka
Opracowanie: Duszek Zbyszek

Profesor Mario Hübner: naukowiec, pedagog, dziennikarz i polityk (1925-2008)

Cz. II

 

8 października 2008 roku o godzinie 19.45 w Montevideo, stolicy Urugwaju w Ameryce Południowej, w swym domu w wieku 82 lat umarł mój Ojciec. Po agonii oddał On swą duszę Bogu Trójjedynemu, konając z płaczem i trzymając w rękach cudowny obraz Matki Bożej Opatrzności z Niżankowic, swego rodzinnego miasta. Nigdy nie wrócił do niego fizycznie,  lecz często przenosił się tam duchowo. Kapłan z sanktuarium, w którym jest obraz, na wniosek jego syna odprawił Mszę Świętą za zmarłego.

W czasie przejścia do Nieba pomogła mu Najświętsza Maryja Panna, a towarzyszyli mu: asystent medyczny, żona z którą przeżył w małżeństwie 51 lat oraz prawnik, jego najlepszy przyjaciel, powiernik i bliski partner, który był jego jedynym dzieckiem i miał wówczas 49 lat. Syn cudem przeżył w łonie matki. Gdy ona była w piątym miesiącu ciąży, dokonano natychmiastowej interwencji medycznej, aby pilnie usunąć niebezpieczny fibrocyt, który zagrażał jego życiu.

Chory tata trzy dni przed śmiercią otrzymał namaszczenie chorych i wyspowiadał się u swego przyjaciela, znajomego księdza, który później zebrał przy chorym i zaprosił do modlitwy jego żonę mająca 89 lat, jego syna i synową oraz katolicką pielęgniarkę.

Pod koniec modlitwy Ojciec z radością pokazał kapłanowi obraz Matki Boskiej.

Przez ponad dziesięć lat choroby, która zatrzymała mojego tatę w domu, przygotowywał się On duchowo na spotkanie Jezusa Chrystusa, który wyszedł Mu na spotkanie, wzbudził w Nim wiarę w Siebie i do którego się przyznał w Roku Świętym 1950 roku. Decydującym narzędziem nawrócenia była książka o świętym Pawle, którą napisał Józef Holzner. Ta lektura spowodowała w mym Ojcu ogromny wstrząs i chęć nawrócenia do Jezusa Chrystusa, na podobieństwo świętego Pawła- Apostoła Narodów. Jezus działał w Jego życiu i nie opuścił Go przez 58 lat życia, o czym napisał on w 1954 roku w artykule dotyczącym grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Zostało to opublikowane w Montevideo w czasopiśmie „Święty Dominik” Ojców Dominikanów, jako świadectwo łaski, która Go „przewróciła” i wpłynęła na Niego szokująco mocno.

Jego podróż do Nieba napełniła pokojem wszystkich Jego bliskich, a co ciekawe, umarł w Roku Świętego Pawła, za pośrednictwem którego otrzymał bardzo wiele łask ...

Wkrótce jego syn poinformował młodszą siostrę zmarłego, swą ciocię mieszkającą za granicą, o śmierci brata. W tym samym czasie syn, jego żona oraz mama, modlili się przy ciele bliskiego, zmarłego dla ludzi, lecz żywego dla Boga. Później syn zajął się załatwieniem wszystkich spraw, które są ważne i nieodzowne po śmierci każdego człowieka.

Ku swojemu zaskoczeniu, otrzymał od cioci bardzo wzruszająca odpowiedź: „To jest noc Kola Nidrei, przeddzień i nieszpory Dnia Przebaczenia, Dnia związanego z pokutą
i pojednaniem dla każdego Żyda. Jest to najważniejsze święto judaizmu i tego samego dnia świątecznego umarł twój dziadek  ze strony mamy, który był człowiekiem sprawiedliwym i bardzo religijnym. Jak dobrze wiesz, twój ojciec był jego najstarszym i ulubionym wnukiem, a obaj okazywali sobie wielką i odwzajemnioną miłość, o której nikt nie zapomniał aż do ich śmierci. Ta wiadomość i prawda jest znana całej rodzinie.”

Oczywiście, wieść o śmierci mego Ojca szybko dotarła do członków jego żydowskiej rodziny w Diasporze i w Izraelu, i wszyscy bardzo wzruszeni modlili się za niego w swym religijnym obrządku w synagogach, szanując jego wiarę w Jezusa Chrystusa.

Zmarły dał świadectwo swojej wiary katolickiej swym bliskim wyznania mojżeszowego tak jak święta Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), którą Ojciec  czcił bardzo mocno i szerzył jej kult rozpropagował w Urugwaju. W roku 1954 w celu szerzenia wiedzy o jej życiu i pobożności wydrukował tysiące kartek z jej wizerunkiem.

Po kilku latach profesor teologii moralnej, jezuita, przyjaciel ojca i jego żony, spowiednik oraz kierownik duchowy jego syna już od 22 lat, powtarzał mu wiele razy:

„Podziwiam w twoim ojcu trzy rzeczy: Pierwsza dotyczy jego konwersji z judaizmu na katolicyzm,  całkowitego zaufania Bogu i postawienia Go ponad rodzinę, przyjaciół, pieniądze i inne rzeczy. Druga obejmuje jego prawości w praktyce i obronie dziedziny religii katolickiej i kwestii moralnych, jak również jego przekonań filozoficznych i politycznych, zgodnych z Magisterium Kościoła. Również warta podziwu jest jego stała postawa w wyznawaniu wiary i wewnętrzna moc duchowa do naśladowania Chrystusa, nawet wobec ryzyka utraty wielu rzeczy i swego życia”.

Następnego dnia po śmierci ciało ojca zostało otoczone przez bliskich, którzy trwali przy nim w skupieniu i na modlitwie. Syn zadecydował, że zmarły zostanie pochowany z wizerunkiem Matki Bożej którą trzymał w dłoni w chwili śmierci oraz z wierszami religijnymi, które on napisał dla swojego ojca.

Bliski przyjaciel Taty, znajomy ksiądz, który udzielił mu Sakramentów, w czasie uroczystego pożegnania zmarłego w trakcie czuwania przy jego ciele, wśród najbliższej rodziny i przyjaciół oraz na pogrzebie podkreślił niezwykły charakter katolicyzmu Ojca oraz Jego kult maryjny.

Tata urodził się w rodzinie żydowskiej w Niżankowicach w Galicji Wschodniej, należącej do Imperium Austrowęgierskiego.  Spędził tam kilka lat swego dzieciństwa. Później to miasteczko na Ziemi Lwowskiej (w województwie lwowskim) należało do Polski, do momentu przyłączenia tych ziem do ZSRR w 1945 roku, po II wojnie światowej. Dziś miasto nazywa się Nyzhankovychi, a centrum województwa czyli obecnie obłasti nosi nazwę Lviv. W latach dzieciństwa Taty Niżankowice były tyglem ras, religii i języków, a On sam należał do rodziny żydowskiej pochodzenia austriackiego, bardzo dumnej ze swego rodowodu i ze swej historii, gdyż od wieków mieszkali w Galicji.

Tata prawie nie znał języka polskiego, ale znał języki, którymi porozumiewano się w jego domu rodzinnym: niemiecki i jidysz oraz starohebrajski – jako język modlitwy. Nigdy nie miał okazji poznać nowoczesnego języka hebrajskiego.

W Niżankowicach jego ukochany dziadek ze strony mamy pełnił funkcję radnego w Urzędzie Gminnym w reprezentacji Żydów. Był związany z Eshiva Jajma z Lublina. Był człowiekiem dobrym, przyjaźnie nastawionym do innych wyznań i kultur oraz narodowości.

Mój pradziadek wyemigrował do Palestyny, gdzie zmarł w 1936 roku, jak już wcześniej wspomniano, w Dniu Przebaczenia tego roku. Pochowano Go na żydowskim cmentarzu przeznaczonym dla ważnych Żydów, znajdującym się na Górze Oliwnej, w pobliżu miejsca, gdzie Chrystus rozpoczął swą Drogę Krzyżową... Dziadek był, z pewnością, członkiem Niewidocznego Kościoła.

Jego wnuk należał do kasty kapłańskiej swego ojca. Było to Zadik Kohen, a wielu członków z tej rodziny dodawało sobie inicjały Z. K. do swego imienia i nazwiska.

W 1930 roku rodzina mego Taty wyemigrowała a do Urugwaju, kraju w Ameryce Południowej, gdzie obowiązuje język hiszpański. Stał się on najczęściej używanym i stosowanym językiem mego Taty, choć nigdy nie zapomniał żadnego z języków poznanych i praktykowanych w dzieciństwie. Poznał On również i nauczył się nowych języków, takich jak francuski, angielski i węgierski.

Tata uczestniczył w spotkaniach Grupy Jeider , wziął udział w szkoleniach i uzyskał bardzo dobrą formację biblijną, zintegrował się i dołączył do społeczeństwa Urugwaju, tak jak jego rodzice w rodzinnej Galicji.

Uczęszczał do Szkoły Podstawowej i Gimnazjum oraz Liceum Medycznego, następnie na Uniwersytet, gdzie był jednym z pionierów Immunohematologii ludzkiej i zwierzęcej w Urugwaju. Otrzymywał stypendia z Europy Zachodniej, już od dzieciństwa miał rozległą wiedzę w różnych dziedzinach nauki. Był On również redaktorem wielu czasopism o różnej tematyce, począwszy od naukowych, a skończywszy na religijnych, a następnie dziennikarzem z dziedziny gospodarki i polityki. Uczestniczył w życiu politycznym partii założonej w 1836 roku, która nadal funkcjonuje. Tata pozostał wierny katolickiej doktrynie religijnej, ale bez formalnych lub nieformalnych wystąpień. Potem stał się również kandydatem na radnego dla stolicy, Montevideo, pracował czasami w dziedzinie handlu.

Mój Ojciec zrobił wiele dobrych rzeczy i wykonał wiele działań zarówno dla rozwoju techniki, jak i pod względem moralnym. Był On znany jako naukowiec Uniwersytetu i Liceum, zachęcał młodych ludzi do realizacji powołania zawodowego w dziedzinie nauki, udoskonalał swój wydział i na bieżąco starał się aktualizować swe wiadomości oraz wiedzę. Jego studenci często zwracali się do Niego z różnymi pytaniami i prosili o dobrą radę.

Kiedy Tata miał 11 lat, w Montevideo odbyło się coś zupełnie nowego i obcego, o czym napisał w swych wspomnieniach: „W sprawach dotyczących religii, pamiętam to bardzo ważne wydarzenie: Kardynał Pacelli, przyszły Papież Pius XII, mało zrozumiany przez niektórych Żydów, będąc Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej odwiedził Urugwaj z okazji Kongresu Eucharystycznego w 1936 roku. Poruszony ciekawością pojechałem na Plac Matriz, gdzie zostałem przez Niego pobłogosławiony, tuż przy Katedrze w chwili, gdy On dojeżdżał w otwartym samochodzie do Katedry.  W każdym razie, są to plany Boże... Dotknęło mnie to, a ja obawiałem się spojrzeć na krucyfiks”.

W tym momencie mej relacji pragnę zaprezentować  część listu z 1989 roku, napisanego ręcznie przez mego Ojca do swej młodszej siostry po ostatecznym rodzinnym pojednaniu:

„...Każdy, kto urodził się jako Żyd, nie ma możliwości poznania prawdy o innych religiach, tym bardziej o katolicyzmie. Pragnę utworzyć most pomiędzy waszymi sercami a moim... Staram się wyjaśnić krótko proces, który wydarzył się w mym życiu i dotyczy nawrócenia na katolicyzm. Paradoksalnie pozwolił mi zobaczyć prawdę o Biblii żydowskiej, z którą nie miałem do czynienia od 10 roku życia.

Gdy rozpocząłem Liceum, utraciłem całkowicie wiarę wyznania mojżeszowego, odnajdując w zamian, jak każdy dobry biolog, wyjaśnienia wszystkich pojęć z zakresu materializmu biologicznego – od urodzenia aż do śmierci.

Uważałem, że nie istnieje dusza, że nie ma w człowieku sfery duchowej. Tak było do czwartego  roku liceum, gdzie na lekcjach z literatury były poruszane zagadnienia, dotyczące chrześcijańskiego Nowego Testamentu.

Dokładniej mówiąc, była to Ewangelia świętego Jana, mówiąca o życiu Jezusa Chrystusa. Oczywiście, nie analizowaliśmy tej Księgi z religijnego punktu widzenia, którego bym wówczas nie zaakceptował.

Ku mojemu zaskoczeniu, nauczyciel pochwalił i wyróżnił moją pracę pisemną na ten temat i zaprosił mnie do odczytania jej przed całą klasą. Tak przełamał się we mnie pierwszy atawizm, ponieważ nie odczuwałem strachu wobec Chrystusa.

Ale, wracając do moich idei materialistycznych, o których dużo czytałem, przekraczając pewne granice. Taki sam entuzjazm, jak ja, miało jak dwóch kolegów - studentów katolików, którzy stracili swą wiarę katolicką…

W ostatnim roku szkoły średniej mój materialistyczny system wartości  zaczął się łamać poprzez spotkanie z filozofią duchowości, zwłaszcza z Henrykiem Bergsonem, francuskim filozofem pochodzenia żydowskiego... A podczas czytania jego książki „Ewolucja Stwórcza” dowiedziałem się o aspektach filozoficznych istnienia ducha oraz jego roli.

To była dla mnie rewolucja, było mi bardzo trudno zrozumieć i skupić się na jego filozofii, ale poszło mi to łatwo, ponieważ nie używał on skomplikowanego języka.

Bergson na dobre zapadł w mojej pamięci.

W tym samym czasie, gdy miałem 21 lat, interesowały mnie polityczne sprzeczności. Na przykład, byłem „komunoide”, który nie chciał nic wiedzieć o Marksie, ale chciałem mieć wiedzę o społecznej teorii sprawiedliwości.

Po kilku latach me zainteresowania skupiły się na Baruchu Spinozie, ale stwierdziłem, że jego panteizm nie ma dla mnie sensu.

Później, gdy wszedłem do środowiska medycznego, nadal głosiłem, że jestem wyzwolonym Żydem, gdyż czułem wówczas pogardę do „ głupoty w religii żydowskiej”.

Po dwóch latach bardzo katolicki lekarz zaczął rozmawiać ze mną podczas nocnych dyżurów w szpitalu. Poinformował mnie o tym, że myślał, iż byłem w błędzie, bo Kościół Katolicki w istocie, nie jest niczym innym, niż ciągiem dalszym judaizmu. Poprosił mnie o to, abym był religijnym Żydem, a ja się zaśmiałem. Gdy mój przyjaciel zdał sobie sprawę z tego, że pomimo moich idei miałem wielką wiedzę na temat Biblii, zwrócił się pokornie z prośbą o spotkania w celu wytłumaczenia mu Starego Testamentu chrześcijańskiego, czyli żydowskiej Biblii.

To napełniło mnie dumą, a poprzez wymianę wiedzy i poglądów przestałem wyśmiewać religię żydowską i zacząłem poważnie rozumieć obie religie oraz po raz pierwszy zacząłem dogłębnie studiować i badać katolicyzm. Miałem wówczas 24 lata.

Pożyczono mi książkę świętego Tomasza z Akwinu, ale stwierdziłem, że teraz pragnę dowiedzieć się dokładnie i jasno wszystkiego na temat pójścia za Chrystusem Jego pierwszych Uczniów, którzy byli Żydami. To nie było wyjaśnione przez świętego Tomasza, ale w biografii świętego Pawła, religijnego Żyda ze szkoły Rabina Gamaliela. Paweł miał charakter bardziej porywczy i radykalny, niż ja... Na rozkaz Sanhedrynu, prześladował on chrześcijan z bronią. Nie ukrywa tego w swych pismach, trwało to do jego nawrócenia na chrześcijaństwo, po czym stał się jednym z głównych Apostołów i Ewangelizatorów narodów...  Jednocześnie głosił przez całe swe życie, że był dumny z tego, iż jest z urodzenia Żydem.

W tej książce znalazłem odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości i odzyskałem w mojej strwożonej duszy ogromny pokój, jakiego doświadczają lekkoatleci po dotarciu do mety.

Poczułem wreszcie, że w chrześcijaństwie odnalazłem moje żydowskie korzenie.

Potrzebowałem jeszcze kilku miesięcy, aby stracić atawistyczny strach przed wejściem do kościoła i opór przed spojrzeniem na krucyfiks.

W miesiącach, poprzedzających moje przejście na katolicyzm (zostałem ochrzczony dnia 24 czerwca 1950 roku) zostały jeszcze na moich barkach sprzeczne i racjonalistyczne schematy. Z wielką jasnością odczuwałem mą Wiarę, jako coś, co wychodziło poza wszelką racjonalną wiedzę. Nie był to mój wymysł, ani reakcja sprzeciwiająca się naszym pobożnym żydowskim rodzicom. Nie chciałem odejść ze swego domu, lecz nie miałem innego wyboru, musiałem to zrobić... Wziąłem tylko ze sobą z biblioteki ojca książkę o Proroku Izajaszu i Jeremiaszu, którą on odziedziczył, ponieważ wyraźnie głosili oni Chrystusa jako Mesjasza…”

Siostra mego Taty, odbiorca listu była narzędziem pojednania i pokoju, przy jednoczesnym poszanowaniu przekonań swego starszego brata oraz jego żony i syna. Na wniosek ich jedynego Syna, nawróconego Żyda otrzymali oni w 1982 roku, z okazji srebrnej rocznicy ślubu specjalne błogosławieństwo papieskie, podpisane osobiście przez Papieża Jana Pawła II, z życzeniami wielu łask niebieskich od Boga.

CDN.





 

Nowi użytkownicy

  • Elżbieta Kwiatkowska
  • maciejka
  • Artur
  • messi0019
  • slawa21

Subskrybuj

Subskrybuje zawartość

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.

Szukaj

www.duszki.pl newsletter

Stay informed on our latest news!

Subskrybuje zawartość