You are hereŚwiadectwa / Świadectwo Anny / Świadectwo Duszyczki Basi / Świadectwo Edyty / Świadectwo i wiersze Małgosi

Świadectwo i wiersze Małgosi


By Duszek_Renata - Posted on 26 wrzesień 2009

Mam na imię Małgorzata.

Urodziłam się w Kwidzynie, a obecnie mam 27 lat. Jestem osobą niepełnosprawną, chorą na Dziecięce porażenie mózgowe. Z powodu niej poruszam się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Moją niesprawność fizyczną zamykam patrząc i myśląc czasem o optymistycznym życiu, dzięki temu mam pogodę ducha i duże poczucie humoru- dlatego nie rzadko śmieję się wesoło. Obecnie od prawie półtora roku mieszkam w Domu Pomocy Społecznej w Kwidzynie, gdzie jestem pensjonariuszką, a będąc nią mam możliwość uczestniczyć we wszystkich możliwych dla mnie zajęciach i imprezach okolicznościowo- kulturalnych takich jak: seanse filmowo –teatralne w miejscowym Kino-Teatrze, imprezy sportowe gdzie jedną z nich jest gra w bocce dla niepełnosprawnych na wózkach, wycieczki, dyskoteki.Warsztaty Terapii Zajęciowej są dla mnie jedynym właściwym i sensownym zajęciem, gdzie w miarę swoich zdolności i sprawności manualnych moich rąk, mogę wykorzystać je nie tylko w życiu codziennym.Lubię się relaksować przy muzyce relaksującej, czasem przy niej mam natchnienie do pisania wierszy.
 
Życie po Życiu.

 
Dziergam sobie sweter na drutach, a każde oczko to ludzkie uczucia dobre lub złe, ale... dziergam je. Lecz wzór wydziergam z szarej codzienności, ze smutku i radości, z samotności, z ułomności, z bezradności, z nie spełnionych wszystkich marzeń, z nie przeżytych wrażeń, z cichej nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, z nie wyśnionych pięknych snów, z dni przeżytych już i z tego, co się nie zmieniło, co kiedyś w moim życiu dobrego i złego było, ale się skończyło...

A gdy skończę wzór, ozdobię go łzami, jak małymi perełkami i będę żyła nadal uczuciami szarej codzienności, smutku i radości.

A gdy przyjdzie mroźna zima, ubiorę ten sweter przez mnie wydziergany i będę grzać się ciepłymi wspomnieniami, jak kiedyś, ktoś wrażliwy na mój los, podał mi swą pomocną dłoń w szarej codzienności, w smutku i radości.

W ułomności, bezradności wspomnę ciepło kogoś, kto pomógł mi spełnić moje marzenia, dzielił ze mną swe wrażenia, kłopoty i zmartwienia, dodał mi nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni. Wspomnę też kogoś, kto wyśnił moje sny, przeżył ze mną wspólne dni, pomógł mi przeboleć to, co się nie spełniło i nie zmieniło.

Nie wiem, jak długo będę żyła jeszcze dniami szarej codzienności....

Być może po latach, kiedy głowę mą pokryje szron, jak zawsze wezmę różaniec w dłoń i pochylając skroń, będę dziękować Ci Panie za wolność ograniczoną, za Twą miłość nie zmierzoną, za wszystko co mi Panie dałeś i co mi odebrałeś. Za to, że mnie kochać nie przestałeś za to, że mi ludzką przyjaźń dałeś, za ludzi dobrych i złych, za radości i łzy, za modlitwy wysłuchane, za każdy zmrok i poranek, za Twe wyroki niezbadane, za ptaków śpiew i że gra świerszcz, za słońce w moim życiu i deszcz, za wszystko, co Twym dziełem, Panie jest, za wszystkie lata, za inny świat- ja, marny pyłek, dziękuję Ci, Panie, bardzo tak.

A gdy wybije moja godzina, zrobię wtedy po cichu rachunek sumienia i jeszcze raz przeżyję moje życie, dziękując Ci Panie, pokornie i skrycie za moje szare życie, za dni szarej codzienności, dni smutku i radości, dni ułomności, dni bezradności, za nie spełnione marzenia, za nie przeżyte wrażenia, za dni nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, za nie wyśnione piękne sny, za przeżyte dni , za to co przed laty się skończyło.

Lecz najbardziej podziękuję Ci, Boże, w całej swej pokorze, za ludzi dobrej woli, którzy nie odmówili mi swej pomocnej dłoni. Bo to właśnie oni sprawili, że moje uczucia czasem pozytywne były, że moje dni szarej codzienności się zmieniły i czarne myśli mi do głowy nie przychodziły.

Więc kiedy będę wydawać ostatnie tchnienie, to nawet wtedy będę miała cichą nadzieję, że pozostawiam po sobie dobre wspomnienie, że kiedyś ktoś uwierzył mi i opowiedział komuś moje szare codzienne życie, mówił o czym marzyłam skrycie, o moim smutku i radości, ułomności, bezradności, o nie spełnionych moich marzeniach, nie przeżytych wrażeniach, o życiu w ciągłej nadziei, że kiedyś coś się w moim życiu na lepsze zmieni, o nie wyśnionych pięknych snach, o przeżytych wspólnie dniach, o wylanych przez rodziców moich łzach, o tym co się nigdy nie spełniło, nie zmieniło, co by się wraz z moją śmiercią zakończyło. Więc może wtedy ten ktoś, znając mój smutny los, pomoże komuś, kto będzie sobie podobny sweter na drutach z wzorem w ludzkie uczucia dobre lub złe, ale będzie dziergał je.

Szara Myszka-Gosia
 

Nowi użytkownicy

  • Elżbieta Kwiatkowska
  • maciejka
  • Artur
  • messi0019
  • slawa21

Subskrybuj

Subskrybuje zawartość

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.

Szukaj

www.duszki.pl newsletter

Stay informed on our latest news!

Subskrybuje zawartość